Strona 52 z 2274

Re: ROZMOWY NOCĄ

: 05 mar 2013 22:42
autor: forumowicz
Biedroneczko ,żadnych rozwiazań ,żadnych problemów.To była kwalifikacyjna rozmowa :)

Re: ROZMOWY NOCĄ

: 05 mar 2013 22:45
autor: biedroneczka
Otóż to... ;)

Re: ROZMOWY NOCĄ

: 05 mar 2013 22:46
autor: darek
I jjak wypadla ??
Czy są szanse na Aplikacje ??
plis , proszę ...

Re: ROZMOWY NOCĄ

: 05 mar 2013 22:51
autor: forumowicz
Dareczku wiesz że szanse zawsze są :oops: :lol: A teraz grzecznie do łóżeczek .Dobranoc :)

Re: ROZMOWY NOCĄ

: 05 mar 2013 22:54
autor: margot
..... łapki na kołderkę i spać ....... ;) :)

Re: ROZMOWY NOCĄ

: 05 mar 2013 22:55
autor: darek
miałem tego nie pisać ,aby nie urazić

:? SAM ?????????? :?

Ja wlaśnie teraz zaczynam ..pracę najlepsza pora spokoj cisza etc
Myśle ,ze 2-3 to odpowiednia pora na prysznic i leniuchowanie tak ..do 8,00

Re: ROZMOWY NOCĄ

: 05 mar 2013 23:00
autor: forumowicz
Nie sam nie sam :lol: a jeśli sam to z własnego wyboru ;)

Re: ROZMOWY NOCĄ

: 05 mar 2013 23:20
autor: andrzej1955
Ja też idę spać bo pięknie do uszka mruczy mi......kotek ;) Dobranoc i miłego jutrzejszego dnia, pozdrawiam :)

Re: ROZMOWY NOCĄ

: 06 mar 2013 07:06
autor: forumowicz
No, no... :)
No to sobie poczytałam wczorajsze/dzisiejsze "rozmowy nocą". Ależ tu się działo, aż mi żal, że nie mogłam dołączyć do dyskusji, która była interesująca bo nocą o spaniu :)
Wprawdzie kotek nie mruczał mi do uszka jak Andrzejowi ale wyspałam się i podziwiam wschód słońca. Cudny dzień się zapowiada dlatego życzę Wam wszystkim także pogody ducha. Do zaś :)

Re: ROZMOWY NOCĄ

: 06 mar 2013 07:36
autor: forumowicz
To jeszcze raz ja :)
Nie ma tematu "rozmowy w dzień" zatem mimo iż jest już dzień ja napiszę o czymś dla mnie istotnym w rozmowach nocą.
"Kochani" mam problem. Może nie jest on duży ale dla mnie istotny i może ktoś z Was z czymś takim miał do czynienia.
Otóż dzisiaj kiedy przeglądałam jak "posuwa" się mój nr do sanatorium w przeglądarce skierowań na leczenie uzdrowiskowe poza tymże numerem prześledziłam dokładnie moje "dolegliwości". Wielokrotnie to czytałam ale aż takiej uwagi do tego nie przykładałam. Może dlatego, iż zdrowie jak na razie mi dopisuje co nie znaczy, że nie mam schorzeń. Swego czasu miałam sporą nadwagę (dawno, dawno temu) zatem i nadciśnienie mi "skakało". Gdy wyjeżdżałam po raz pierwszy do sanatorium byłam już szczupła a o nadciśnieniu nie było mowy jednak leki, które wcześniej mi zalecono biorę do dnia dzisiejszego. Gdy we wrześniu 2011 doktor wypisywała mi skierowanie do sanatorium jako główną dolegliwość wpisała choroby kardiologiczne i nadciśnienie (kardiologia) z czym tak na prawdę zgodzić się nie mogę, ale nic o tym nie powiedziałam. Od młodych lat mam problemy z "lędźwiowym - kto ich nie ma prawda :). Nie są one systematyczne a co jakiś czas odczuwam silny ból z trudnością wyprostowania włącznie. Z wiekiem przepracowywać fizycznie się raczej nie mogę (wiosenne porządki itd). Poza tym w sierpniu 212 usunięto mi metodą laparoskopową pęcherzyk żółciowy. Mam też guzek na tarczycy chociaż TSH jest prawidłowe.
Pytanie do Was moi mili jest następujące - czy ja nie powinnam pójść do doktor i powiedzieć aby jakiś aneks do skierowania dołączyła? Myślę o tym dlatego iż od tego będzie zależało do jakiego uzdrowiska dostanę skierowanie. Moje dolegliwości, które widnieją na skierowaniu jak nic wskazują uzdrowisko w Nałęczowie. To jakieś 100 km od mojego miejsca zamieszkani, a ja za nic nie mam ochoty na Nałęczów. Bywam w nim każdego roku gdy jadę do Kazimierza Dolnego. W Kazimierzu można co najwyżej zjeść lody lub wypić niedzielną kawę co też czynię. Pomóżcie rozwiązać ten malutki ale jakże istotny dla mnie problem. :)