ewiko pisze:Dziewczyny nie ma co biadolić tylko trza ostro wziąć się za siebie. Wiosna tuż, tuż i za kilka dni pokażemy te swoje zbędne kilosie. Mówię STOP obżarstwu. Powodzenia.
To jest bardzo trudne. Wiem co "mówię". Musiałam do tego dojrzeć. Gdy pojawiły się pierwsze zbędne kg w ogóle tego nie zauważałam, raczej moja rodzina to widziała, ale nikt nie odważył się aby mi o tym powiedzieć. Widzę to teraz po zdjęciach sprzed lat. W pewnym momencie pojawiło się nadciśnienie. Wprawdzie niewielkie, ale jednak, potem troszkę cukier podskoczył. Najgorsze było to iż nic mi się nie chciało robić, a lodówka była moją najwspanialszą przyjaciółką. Dziś wiem też, że to było coś w rodzaju depresji, ale tej która wzięła się z mojego wyglądu. Patrząc na siebie w lustro płakałam po czym musiałam się najeść, bo gdy się najadłam do syta troszkę humor sobie poprawiałam. W pewnym momencie będąc na wizycie lekarskiej, młody lekarz który też był przy tuszy dosyć ostro mnie potraktował. Powiedział do mnie tak: "Co tu dużo mówić - powinna Pani schudnąć i tyle". Popłakałam się przy nim a on dodał mi na pocieszenie: "Jest Pani atrakcyjną kobietą i nie ma co tu płakać tylko walczyć o siebie. Jak Pani chce to dam Pani skierowanie do Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie. Tam wszystkiego Pani się dowie". Wyszłam z gabinetu bez skierowania bo wydawało mi się, że sama sobie poradzę. Nie poradziłam tylko przybrałam na wadze w ciągu kolejnego okresu (pół roku) kilka kg. W pewnym momencie wkurzyłam się na cały świat, bo kto mógłby być winien za moją wagę jak nie wszyscy, poza mną, prawda?

Zapisałam się na wizytę do tegoż samego Pana Doktora, poprosiłam o skierowanie do IŻŻ i... za kilka dni zadzwoniłam i zapisałam się na pierwszą wizytę. Pojechałam za 4 miesiące, bo tyle czekałam na wizytę. Zajeżdżam a tam... o rany, ja byłam jak miss świata, najszczuplejsza chociaż wcale nie najmłodsza. Pojechałam tam jeszcze drugi raz i więcej nie jeździłam bo wydawało mi się, że wiem już wszystko na temat żywienia (i wiedziałam chociaż może nie wszystko). Chudłam z umiarem i w ciągu miesiąca schudłam 6 kg (to całkiem nieźle i zdrowo. A potem dieta w kąt i efekt jojo. Dojrzewałam do tego aby ponownie się odchudzać 5 lat, ale zrobiłam to już samodzielnie, bo w końcu wiedzę posiadłam wiele lat wcześniej. Dziś udzielam rad, wskazówek wszystkim kto mnie o to poprosi, jestem jak dietetyk, mam wiedzę i doświadczenie i nie pozwolę już NIGDY zrobić z siebie kukły. Mam 54 lata, ładną figurę i dzięki mojej diecie wyglądam na jakieś 10 lat młodziej. Jestem pełna energii i mogłabym bloki przenosić tyle we mnie siły i chęci do życia. Oczywiście uprawiam sporty i ani chwili nie usiedzę w jednym miejscu, tak mnie "nosi" ta moja "nowa" waga, ale to trwa już 6 lat. Przekraczając pół wieku (50 lat) byłam już piękna i "młoda"
