Witajcie. U mnie numerek 216 Dzisiaj odbyłam rozmowę z NFZ. Zadzwoniła. Telefon odebrała Pani I.Sz Zapytałam, że chciałabym wiedzieć co z moim skierowaniem. Poprosiła o Pesel. Potem stwierdziła, że poszło do przydziału i mam czekać. A ja na to, że w poniedziałek wyjeżdżam na dwa tygodnie w delegację i pracodawca chce wiedzieć dzis, bo pracuję w windykacji i podczas mojej nieobecności muszą podpisać umowę z firma z zewnątrz. Na to Pani stwierdziła, że mam powiedzieć ze to będzie w listopadzie a konkretnej miejscowości i terminu nie poda bo nie zna. To ja poprosiłam z osobą która rozdaje te przydziały. Dowiedziałam się ze rozdziela skierowania Pani Kierownik. To poprosiłam o numer telefonu do Pani Kierownik. Telefonu nie chciała podać i powiedziała, że od Kierownika tez sie nic nie dowiem, bo jeszcze nie mam miejsca i pani kierownik nie bedzie wiedziala dokąd jadę i kiedy. Dudała ze kierownik ma setki takich skierowań i każdy ma dużo pracy i nie ma czasu zając sie mną. Upierałam się przy swoim.. w końcu powiedziała ze może mnie z nia połączyć. Z gory wiedziałam, że za chwilę sie odezwie i powie ze pani kierownik nie ma w pokoju. I faktycznie tak było. Powiedziała ze pani kierownik jest u naczelnika na spotkaniu i mam zadzwonić za jakiś czas. Na to ja..."ze wiedziałam, że taką odpowiedz usłyszę, bo wiem jak traktuje się petentów". Oczywiście twierdziła ze nie. A ja swoje, ze wiem jak to się wszystko odbywa, bo pracuję w podobnej firmie i wiem jak załatwia się takie sprawy. Jedyne co stwierdzam, to to, że po moim telefonie spadło mi 10 numerków. I tyle wywojowałam..

Zupełnie nic. Ela ma rację oni robią z kuracjuszami co chcą a dokladnie NIC. Mają nas za nic, bo uwazają, że jesteśmy od nich zależne i możemy im skoczyć.
