A ja sobie szłam… szłam z tego nocnego spacerku i co widzę. Mikołaj chyba wielce zapracowany i już w przededniu Mikołajek rozwozi prezenty.... Bidolek.... ale się musi natyrać. Aż mi Go żal..... Tyle dziatwy obsłużyć….
No i tak sobie idę... idę.... głowa jak zwykle w chmurach i co widzę? O mało żem łba nie rozbiła, jak się na tych prezentach potknęłam. Ale udało się równowagę utrzymać i zrobiłam fotkę naszej Bagatelki.... No no no...... chyba te wszystkie nasze ekscesy do Mikołaja nie dotarły....

... albo je przeoczył,, bo jednak prezenty są.
Florciu....... weź no Ty podziękuj Staruszkowi za te dary. I powiedz, że się bardziej niż dotąd będziemy starali, co by w przyszłym roku zasłużyć na podarki.
Aaaaaaaa……… i cmoknij Go w tę siwą brodę

......... Widzę jak
Gosia macha z poddasza i woła do mnie...... bym i w Jej imieniu podziękowała........ no to dziękuję......
Bagatelka po przejeździe Mikołaja
Święty Mikołaju............ baaaaardzo dziękuję za wyjątkowy prezent....... ech ta filiżaneczka......... cudeńko...... a szaliczek, to będzie tylko na niedzielne spacerki........
.......... Już będę grzeszna Mikołaju .... czy ja dobrze napisałam?
... bo coś oczka łzą ze wzruszenia zaszły 