Strona 56 z 717
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 17 kwie 2013 22:49
autor: forumowicz
Dlaczego mężczyżni całują kobiety

Żeby im na chwilę zamknąć usta

Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 17 kwie 2013 22:50
autor: Selene
Jawa, ależ to jest bardzo przyjemne... zamykanie ust

Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 18 kwie 2013 22:51
autor: medi
Nie przeczytałam jeszcze wszystkich więc nie wiem czy tego już nie było
- Jak mój mąż wyjeżdża do sanatorium to zostawia w domu obrączkę ślubną.
- I pani mu na to pozwala?!
- Co znaczy pozwala?! Ja mu rozkazuje! Już cztery obrączki tam przepił!
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 18 kwie 2013 23:32
autor: Selene
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 18 kwie 2013 23:43
autor: medi
Prezerwatywa znaleziona w łóżku
Nowa służąca sprzątając rano pokój hrabiny, znalazła w łóżku prezerwatywę. Zaczerwieniła się. W tym momencie weszła hrabina i pyta:
- Cóż to, Jańcia? Nigdy miłości nie uprawiałaś?
- Uprawiałam - mówi Jańcia - ale nigdy tak mocno, żeby skóra zlazła.
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 19 kwie 2013 10:12
autor: forumowicz
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 19 kwie 2013 10:13
autor: forumowicz
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 19 kwie 2013 11:23
autor: biedroneczka
Przychodzi do szkoły młody ksiądz po seminarium i na korytarzu słyszy:
- Nara!
- Yo!
Zastanawia się co to znaczy. Doszedł do wniosku, że to slang młodzieżowy. Na drugi dzień wchodzi do klasy i mówi:
- Pochwa!
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 19 kwie 2013 11:40
autor: biedroneczka
Pub. Facet pyta sąsiada:
- Przepraszam, czy mogę postawić panu drinka? Taki pan przystojny...
- Och, jaki pan sympatyczny. Jest pan gejem?
- Nie, a pan?
- Też nie.
- ... Szkoda.
- No, szkoda.
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 19 kwie 2013 21:15
autor: Mask
Chciałem zacytować żart o trzech facetach (chyba został usunięty), którzy obgadywali swoje partnerki... która jaką ma. Chodziło o Paryż, Londyn i Łomżę (w tym usuniętym-Suwałki).
Otóż w tym samym czasie, dziewczyny te, siedziały w knajpie i też obgadywały swoich facetów, który jakiego ma. Postanowiły porównać ich wyposażenie do samochodów.
-Pierwsza, ta od Paryża mówi: Mój ma takiego jak japoński samochodzik, mały, zwinny, niezawodny, za każdym razem odpala i w każdą dziurkę się wśliźnie.
-Fajny! Skomentowały dziewczyny.
-Druga, od Londynu mówi: Mój ma takiego jak amerykański samochód, długi, obszerny, wygodnie się siedzi, wolno się rozpędza, ale jak już się rozbuja, to jest super jazda.
-Też niezły! Skomentowały.
-Pytają tą od Łomży: A twój jakiego ma?
-Mój...? Mój ma jak Polonez...
-Jak to jak Polonez? Pytają.
-Bez ssania to on nie ruszy z miejsca...