Strona 7 z 15

Re: Ulubione zabiegi w sanatorium

: 25 mar 2018 11:57
autor: Martinka
Chyba Ty Pysiu.
Ponieważ ja nikogo nie podsumowuje. Nie znasz mnie i nie znasz moich a ja Twoich problemow.,
Wiec zostajemy przy swoim.
Ogólnie to sanatorium nic, żadnej poprawy w moim zdrowiu nie przynioslo, jak i każde inne. Psyche mam dobrą ale w dalszym ciągu kiepsko czuje sie fizycznie.
Nie chciałabyś aby od rana do nocy bolało cale ciało
Chyba że lubisz?
Nie chce mi się już pisać .

Re: Ulubione zabiegi w sanatorium

: 25 mar 2018 12:04
autor: GIENIA
Ja tez nigdy , noo prawie nigdy nie narzekam na zabiegi , zazwyczaj mam to , o co poproszę . Tylko w jednym sanatorium , lekarz przepisał mi zabieg , z którego nie mogłam korzystać . Nie docierało chyba do niego , ze ten zabieg moze mi więcej zaszkodzić niz pomóc . Burknął coś , to niech pani na niego nie chodzi .
Tylko czemu miałam stracić 7 zabiegów :?: :roll: sprawę oparłam o dyrekcje , dopiero zabieg mi zmieniono :)

Re: Ulubione zabiegi w sanatorium

: 25 mar 2018 12:04
autor: Martinka
Atino.
Wyjazd do sanatorium albo ogólnie wyjazd to zawsze jakieś doświadczenie. A szczegolnie
Nic się nie dzieje. Nuda i ciągle to samo, czyli nic nowego..
Ludzie, choroby, zabiegi ......
Nie mam ulubionych zabiegów bo wszystkie, ktore otrzymuję sa tzw. Zachowawcze. Nikt tez nie zna leku, który by mnie wyleczył.
Dlatego mówię to co mówię..
Ale zmieniam ciagle okoliczności przyrody i to jest na plus. Pozdrawiam 😀

Re: Ulubione zabiegi w sanatorium

: 25 mar 2018 14:03
autor: moniqa
Martinka a konsultowałaś swoją psyche ze specjalistą?

Re: Ulubione zabiegi w sanatorium

: 25 mar 2018 14:47
autor: Martinka
moniqa pisze: 25 mar 2018 14:03 Martinka a konsultowałaś swoją psyche ze specjalistą?
A Ty konsultowalaś , czy mozesz wyjść z domu bez opiekuna?

Napisalas taką głupotę, ze zakrawa to o śmieszność nie osśmieszaj sie takimi wpisami. A w ogole zejdz ze mnie. Jak nie rozumiesz co napisalam to naprawdę sie skonsultuj.. :!:

Re: Ulubione zabiegi w sanatorium

: 25 mar 2018 15:27
autor: Felice
Martinko,chyba trochę przesadzasz i sposób agresywny rozmowy do niczego nie doprowadzi.
Pobyty sanatoryjne nie służą wyleczeniu pacjenta. Ludzie z dużymi problemami zdrowotnymi są kierowani do szpitali uzdrowiskowych.
Samo złożenie wniosku to już jest twój wybór i akceptujesz zarówno opłatę za wymaganą przez ciebie jedynkę i formę leczenia zleconą przez lekarza.
Nuda to też twój wybór....ja na wyjazdach nie nudzę się,w życiu codziennym również nie. Nie mam na to czasu.Jest tyle ciekawych pomysłów do realizacj.

Re: Ulubione zabiegi w sanatorium

: 25 mar 2018 16:19
autor: moniqa
Myślę, że to co napisała Felice jest bardzo mądre :serce:
To co napisała Martinka jest dla mnie smutne, ale nie dlatego, że mnie osobiście dotknęło.

Re: Ulubione zabiegi w sanatorium

: 25 mar 2018 17:59
autor: forumowicz
Hej, witam Miłe Forumowiczki. Z ciekawości zajrzałem do tematu. Myślę, że Martinka ma smutny problem zdrowotny. Pewnie i mnie się dostanie, jeśli to przeczyta. Najbardziej boli fakt, że My jej nie możemy w żaden sposób pomóc. Każda wymiana zdań rodzi u Niej frustrację, obym się mylił.
Jeśli chodzi o zabiegi, to w moim przypadku przyniosły świetny efekt, chociaż męczą organizm.
Pozdrawiam.
Witam Cię Moniqa, miło cię usłyszeć :)

Re: Ulubione zabiegi w sanatorium

: 25 mar 2018 18:40
autor: forumowicz
Taki prozaiczny temat a korespondencja weszła na niepotrzebnie wrażliwy poziom... Po 4 wyjazdach prywatnych i 1 z NFZ najbardziej przypadły mi do gustu praktycznie wszystkie zabiegi wodne, szczególnie bicze , z tych baaaaardzo odprężających zdecydowanie hydro jet. To co mnie wpędzało w lekką frustrację to bieganko pomiędzy ośrodkami, tak trafiłam w Świnoujściu. Tak naprawdę, nie wierzę w moc tych zabiegów, ale w to, że cudowne jest być daleko od codziennych trosk, długie, energiczne spacery, fantastyczni ludzie, coś nowego...to kocham w tych wyjazdach.

Re: Ulubione zabiegi w sanatorium

: 25 mar 2018 18:56
autor: forumowicz
Podobną sytuację z bieganiem na zabiegi miałem w styczniu w Krynicy Zdroju. Z gorącej wanny na borowinę. Ubranko, i powrót pół km. Plus nocne spacery, wiadomo skąd. Do domu wróciłem nic nie mówiąc. Ale było fajnie ;)