Hej! też jestem ze Śląska.Z sanatorium wróciłam w końcu marca ub.roku. Na ostatniej wizycie u lekarza poprosiłam o wypisanie kolejnego wniosku.To było tydzień temu.W odpowiedzi usłyszałam że muszę jeszcze poczekać miesiąc ,ponieważ odrzucą wniosek.Więc zadzwoniłam do NFZ-w Katowicach z zapytaniem jak to wygląda ,czy już mogę złożyć wniosek powiedziałam w jakim terminie byłam itd.Bo słyszałam że musi upłynąć cały rok od powrotu czy to prawda ?
I tu się dowiedziałam --tonem wyższości ,pani odbierająca telefon skwitowała mnie.Że nie ma takiego przepisu który zabrania złożyć wniosek wcześniej niż rok po powrocie ale_ ? I tak nie zostanie uznany bo...mają swojego lekarza który
twierdzi że pobyt sanatoryjny wystarcza na rok by nie chorować !!!!!

Dlatego rozpatrują wnioski dopiero po pełnym roku kalendarowym od powrotu.Dodała bardzo niegrzecznie że, sanatorium nie ratuje życia tylko ...itd.
Wysłuchałam grzecznie bo kultura tego wymaga.Pani owa zapewne zazdrości każdemu takiego wyjazdu dlatego tak rozmawia-takim tonem.Wszystko można powiedzieć ,ale łagodniej.Poza tym skąd ten
ich lekarz wie na jak długo mi pomogły zabiegi ? Mam taką pracę że już po pierwszej infekcji muszę chodzić na zabiegi -płatne oczywiście ,bo na kasę chorych nie ma co liczyć.Tam moje skierowanie na zabiegi czeka cały rok.Byłam w styczniu i mogę iść na 10 zabiegów też w styczniu ale 2015 roku
Próbowałam jeszcze tej pani mądralińskiej przypomnieć że przecież w kolejce poczekam prawie 2 lata plus ten rok po sanatorium -wychodzi więc 3 lata przerwy a nie rok.To dlaczego nie można złożyć wcześniej wniosku-w moim przypadku jeden miesiąc wcześniej.Ale znów usłyszałam głosnym tonem że...przecież już mi to tłumaczyła.
Decyzja należy do ich lekarza. A czekanie ? to kolejka i nie ma nic wspólnego ze złożeniem wniosku.Mam pytanie ,ale chyba sama sobie muszę na nie odpowiedzieć.
Jeśli muszę czekać pełny rok ---ja się wywiązuję z "ich przepisów" to dlaczego oni nie uznają oczekiwania na skierowanie 18 msc -tylko jak to było w moim przypadku dostałam je po 22 miesiącach.Prawo-umowa obowiązuje obie strony.
My jednak możemy sobie tu popisać a życie jest jakie jest i tego nie "przeskoczymy".Pozdrawiam i życzę wytrwałości w śląskim....a póki co odczekam jeszcze miesiąc.