Max ! Ten ostatni Twój wpis, sprawił że uśmiech pojawił się na mojej buziuni

ha,ha,ha świetnie to wszystko tu opisałeś.Jest dokładnie tak jak piszesz.
Oraz, tak jak tu piszą inne osoby.Byłam raz z ZUS, i 2 razy prywatnie.Oczywiście że sanatoria mają sens - pod każdym względem.Po powrocie moja lekarka (nie wiedziała że byłam ,bo to był wyjazd od innego lekarza ,ale po tej samej linii chorobowej) od razu zauważyła róznicę -poprawę mojego gardziołka.Poza tym samopoczucie , luz od gotowania i innych spraw domowych sprawił, że wróciłam w pełni sił do domu.A dodatkowo "wolne" od pracy też zrobiło swoje.Nie wspomnę o życiu towarzyskim -nie mylić z "rozpustą" ha,ha,ha
Już nie mogę się doczekać na skierowanie -tym razem z NFZ .Właśnie mija 14 miesiecy oczekiwania -jestem bliżej jak dalej
Oby tylko miejscowość i termin mi "siadł" to połowa sukcesu.
Pozdrawiam
