Jesienne marzenia
Tak cichutko spadają liście z moich drzew
Gdzieś zamilknął ptaków radosny śpiew
Rechot żab w stawie jakby też ucichł
To jesień Kochany mój ,to jesień.
W parku lipy jakby posmutniały
Dzięciol gdzieś wyemigrował ,nie wiem gdzie, pytam ,lecz wciąż cisza
Czemu świat tak powoli zamilkł
Odleciały ptaki gdzieś za oceany
Czemu ,czyżby tutaj było im żle ,czyżby tutaj były po macoszemu traktowane.
Zamilkła tez nasza miłość czy to słyszysz ,taka cisza dookoła
Nie pragniesz mnie już ,serce Twoje mnie nie woła
Zamarło ,przestało bić miłością obiecaną
A może mnie się tylko tak wydaje
Może Twoja miłość jest tą wciąż niezmienną ,ta przysięganą.
Pamiętasz ,te słowa brzmią jak szum jesiennych fal oceanów
Mój skarbie maleńki ,szeptanych co rano
Tak ciepło tak czule ,tak namiętnie ,tak wytrwale
Jakbyś chciał mi powiedzieć ,to nie jesień to wiosna i nic nie odeszło
Nasza miłość Kochana nie odchodzi z szumem liści
Odlotem ptaków
Nasza miłość ma trwać ,jak nie przemijający spacer obłoków.
Ona zawsze będzie nam towarzyszyć ,o poranku ,nocą póżną
Będą ją orzeżwiać krople rosy porannej
Ona przecież jest naszą wyśnioną i trwałą ,ona jest spełnioną wróżbą.
[ obrazek zewnętrzny ]
Z mojej szuflady
