A tak się starałam a jednak nie potrafiłam mu się oprzeć.

I wreszcie mnie zdobył.

Powinnam to zauważyć, że od kilku dni mi towarzyszy , obserwuje, skrada się, że jest blisko mnie. Był wciąż obok. Czekał w ukryciu, aż stracę czujność i kontrolę. Czekał na odpowiedni moment aby się zbliżyć. Wiedziałam, że nie mam szans. Po ostatnich przejściach straciłam odporność ,zdrowe myślenie. Myślałam, że pozostawi mnie w spokoju. Jednak przeliczyłam się. On nalegał i nie dawał mi spokoju. Moje samopoczucie było jakieś niewyraźne. I stało się wczoraj. Stanął naprzeciw mnie z tym swoim rozbrajającym uśmiechem aż z wrażenia rozbolała mnie strasznie głowa. Czułam jak wszystkie mięśnie mnie bolą. A on patrzył na mnie i przyciągał delikatnie do siebie. A ja w jego objęciach słabłam i prawie omdlałam. Nie miałam siły na żaden ruch. Mój opór całkowicie osłabł. Wreszcie dałam za wygrane a on przejął nade mną władzę. Kontrolował każdy mój ruch. Powiedział, że zostanie ze mną kilka dni. I stało się to, co musiało się stać. Udało mu się położyć mnie do łóżka. Całą noc nie dał zapomnieć o sobie. Budziłam się i zasypiałam w jego ramionach.

Teraz leżę z nim i piszę jak się podle czuje.

Popijam z nim herbatkę z sokiem malinowym i cytryną i zastanawiam się kiedy mnie zostawi, kiedy odejdzie.
Czas go przedstawić: na imię
WIRUS
Całkowicie mnie rozłożył na łopatki.

Unikajcie tego kochanka
