Słoneczko

, dopaminę to sami produkujemy jak mamy z czego. Spójrz, jest wiosna, kupujesz zamrażarkę energooszczędną, siadasz na rower z założonym koszykiem (chyba widziałem takie zdjęcie) jedziesz na działkę, siejesz marchewkę, pietruszkę i wszelkie inne potrzebne Tobie zielsko. Na rowerze i przy ciągłym odchwaszczaniu, podlewaniu itp. tracisz kalorie i trafia Cię szlag, bo jak urosło to Ci ukradli i nie masz co zbierać.Ale sylwetka, prima sort! Teraz wsiadasz w samochód, przejeżdżasz trzy wsie i kupujesz wszystko co Ci potrzeba z ogródków przydomowych, nie z plantacji. Kroisz to porcjujesz i zamrażasz. W trakcie pobytu dowiadujesz się, że babcia sołtysa ma dwie świnki i jedną chętnie sprzeda. Namawiasz koleżankę do spółki i zamykacie transakcję. Przyjeżdżasz do domu i robisz świeżonkę. Otwierasz okno a zapach z patelni powoduje przełykanie śliny u mieszkańców połowy osiedla.
