Strona 62 z 717
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 23 kwie 2013 06:17
autor: medi
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 23 kwie 2013 07:45
autor: Mask
Meduza, pomyliłaś wątek, toż to jest Złota Myśl a nie żart

Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 23 kwie 2013 20:21
autor: medi
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 23 kwie 2013 21:50
autor: Mask
Można i podciągnąć pod żart, ale ile jest w tym smutnej życiowej prawdy.
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 23 kwie 2013 21:53
autor: Sloneczko
Spaceruje sobie facet w parku. Nagle widzi żabę. Pomyślał chwilę, podszedł i ją pocałował. Na to żaba:
- Zboczeniec!!!
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 24 kwie 2013 12:26
autor: Asik
Na dyskotece Jasiu podchodzi do siedzącej dziewczynki i pyta:
- Zatańczysz?
- Tak.
- To dobrze bo nie mam gdzie usiąść.
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 24 kwie 2013 15:26
autor: Selene
Asik

świetne

wypróbuje w zatłoczonej sali... w Słowackim

Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 24 kwie 2013 22:34
autor: forumowicz
Impreza w bloku. -Otwierać policja

-Nie zamawialiśmy policji,tylko dziwki

-Ale to sąsiedzi nas wzywali

-Sąsiedzi wzywali, to niech sąsiedzi ruchają

Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 25 kwie 2013 09:23
autor: Sloneczko
Wjeżdża żaba na wózku inwalidzkim do restauracji francuskiej, staje na środku sali,
rozgląda się i mówi z wyrzutem:
- I co, smakowały?!?
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 25 kwie 2013 12:09
autor: Mask
To może żart sanatoryjny:
Spotyka się dwóch kolegów. Jeden pyta:
-Coś Ty taki zmartwiony.
-Mam problem.
-Jaki.
-Żona wyjeżdża do sanatorium.
-Oooo, człowieku, już po Tobie. Tam tylko dancingi, imprezy, balety a potem krzaki. Wróci Ci pół kobiety.
- No właśnie i to mnie martwi.
-Słuchaj, ale jest na to sposób. Jakie zapakowała ciuchy.
-Same najlepsze kiecki, pełna walizka, szpilki, kosmetyki....
-No widzisz, już się szykuje. Ostatniej nocy przed wyjazdem, wywal z walizki te kiecki i zapakuj same szmaty. W szmatach lub dresach nie będzie chodziła na balety.
Jak mu kolega doradził, tak zrobił. Odwiózł żonę na dworzec, na pożegnanie życzył, aby wypoczywała, bawiła się na dancingach i wróciła zadowolona.
Po trzech tygodniach, odbiera, żonę na dworcu, patrzy a wróciło jeszcze mniej niż pół kobiety.
Jadą samochodem, atmosfera napięta, żona wkurzona. Nieśmiało pyta:
-No jak tam było kochanie? Wypoczęłaś, bawiłaś się, chodziłaś na dancingi?
- Jakie dancingi? Na dancingi chodziły te co miały kiecki, a ja w tych szmatach to tylko krzaki i krzaki.