Strona 646 z 717
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 25 cze 2017 13:01
autor: MaKa1
Żona świeżo po kursie prawa jazdy prowadzi samochód:
-Spójrz ,Edek co za ludzie.Ten facet już od minuty biegnie przed maską naszego samochodu.Zupełnie jakby chciał ,żebym go przejechała.
Co mam zrobić
-Zjedź z chodnika .
-Panie doktorze, mam problem z interesem.
- A co się dzieje
-Jest strasznie długi i ciągnie mi się po ziemi.
- Proszę go pokazać.No,no,jest czego pozazdrościć
-Panie doktorze,nie ma czego.Latem da się jakoś wytrzymać,
ale zimą jak sypią sól.....
Właściciel salonu masażu przyjmuje nową pracownicę:
-Czy ma pani jakąś praktykę
-Tak ,pracowałam w pegeerze jako dojarka.

Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 26 cze 2017 16:48
autor: grazynamackowiak
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 30 cze 2017 15:05
autor: iron maiden
Po latach spotykają się koledzy z klasy:
- Hej, Heniek, jak ci się powodzi?
- Bardzo w porządku, Józku, mam sieć sklepów i nieźle zarabiam.
- Jak tego dokonałeś? Przecież przez matmę siedziałeś parę razy w tej samej klasie.
- Wiesz, kupuję w Chinach duperele po złotówce i sprzedaję tutaj po cztery złote. No i z tych trzech procent jakoś żyję.
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 03 lip 2017 08:32
autor: krzysztof100
Spotykają się dwie sąsiadki, co tam u ciebie pyta jedna a wiesz mój mąż ma granatowego malucha, co kupił samochod,nie przytrzasnął drzwiami.
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 03 lip 2017 14:38
autor: grazynamackowiak
Do spowiedzi przychodzi kobieta .
Proszę księdza uprawiałam miłość francuską .
Wiem że zgrzeszyłam i bardzo tego żałuje .
No tak ,pierwszy raz spotykam się z tym grzechem .
Czy może pani przyjść po pokutę
Tak mogę .
Spotkał się wieczorem ksiądz z księdzem proboszczem i pyta .
Księże proboszczu ,ile ksiądz daje za miłość francuską
Przeważnie 50 dolarów ,ale Ty możesz się targować .

Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 06 lip 2017 03:27
autor: profus
Spotyka sie 2 kumpli:
- co tam powiesz?
- leci... kupiłem żonie nowoczesny, wielofunkcyjny robot kuchenny i poraził ją prąd.
- i co i co?!?!
- od tej pory moje zycie stalo się prostsze
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 07 lip 2017 07:37
autor: grazynamackowiak
Jakie jest najsmutniejsze zwierzątko na świecie
Mężczyzna -bo ma piersi bez mleka .
Ptaszka bez skrzydełek ,jajka bez skorupek .
I worek bez pieniędzy

Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 09 lip 2017 08:24
autor: krzysztof100
Ślicznie się Pani uśmiecha, mówi facet do ładnej kobiety, mam nadzieje ze Pani mnie odwiedzi, podrywacz z pana mówi kobieta, nie jestem dentysta.
Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 09 lip 2017 11:22
autor: grazynamackowiak
Blondynka skarży się koleżance ;
Wyobraż sobie ,moja siostra urodziła dziecko i nie napisała ,
czy dziewcznkę czy chłopca .Teraz nie wiem czy jestem
ciocią czy wójkiem
Ile blondynek potrzeba do wkręcenia żarówki
A reszta kręci stołem
Blondynka dzwoni do warsztatu samochodowego .
Coś mi się spod auta kapie ,takie ciemne gęste ;
Mechanik to olej .Blondynka ok to oleje

Re: Dobry żart jest tynfa wart
: 10 lip 2017 01:37
autor: profus
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...