Witam
Przeczytałem temat od pierwszego postu i przypomniała mi się scenka ze Świnoujścia w którym pracowałem przez rok czasu w jednym z ośrodów.
Wyszedłem po pracy już wieczorem, a była wczesna jesień i będąc w okolicy sanatorium Bałtyk zauważyłem dwie panie, które ciągną za sobą spore walizki rozglądają się i patrzą w nawigację na telefonie. Nagle doskakuje do nich facet ok.50 lat i machając jakimś dokumentem krzyczy, że wrócił z USA i on im pomoże. Dołączyłem i zapytałem czego te panie szukają. Podały nazwę ulicy na której miały rezerwację w pensjonacie. Okazało się, że Amerykanin nie zna Świnoujścia, ale złapał za walizkę jednej z pań i twardo chce im pomóc. Stwierdziłem, że znam Świnoujście i podprowadzę panie w kierunku ich miejsca zakwaterowania.
Jedna z pań chce odebrać walizkę z rąk niby Amerykanina, ale ten ani myśli zrezygnować ze" zdobyczy" . Wtedy ja proszę o oddanie tej pani walizki, a ten do mnie mówi, żebym się nie wtrącał, bo on był pierwszy. Rozpinam kurtkę, opieram dłoń na tym co mam przypięte do paska i pytam, czy mam wezwać radiowóz. Widząc to podający się za Amerykanina rzuca walizkę i w drugą stronę daje nogę oglądając się, czy idę za nim, przeklinając przy tym na mnie, że odebrałem mu"" zdobycz."
Odprowadziłem obie panie w kierunku ich pensjonatu i pożegnaliśmy się. Oczywiście podziękowały i więcej ich nie widziałem.
Może ta scenka nie jest związana z tematem ale pokazuje, jak faceci próbują w uzdrowiskach podrywać panie nawet na "Amerykanina", który dopiero co wrócił do kraju.
Dodam, że dla mnie wyglądał na miejscowego podrywacza, który na dancing w Scaliano przyjeżdża rowerem, parkuje go pod innym obiektem, a na sali kawiarni zgrywa biznesmena./fakt autentyczny zaobserwowany osobiście i przez innych/
Damiano na tym forum nie trzeba nikogo zapraszać do dyskusji, bo tu każdy może zabrać głos i przedstawić swój punkt widzenia na dany temat.
Pozdrawiam wszystkie poanie.
