Karta parkingowa - małe resume...
: 17 lip 2014 13:27
na tym etapie...
1. jeśli karta jest przypisana do osoby - to można się nią legitymować - zostawiając za oknem - każdego samochodu...
kto to zweryfikuje, jeśli zobaczymy solistę/solistkę powracającą ( tanecznym i super sprawnym krokiem ) do swojego autka - bo wcześniej wysiadając w ostatniej chwili śmignie od autka zostawiając legitkę ?
parkingowych pilnujących miejsc na placach ogólnie dostępnych ani na lekarstwo - pomijam tzw. naciągaczy
Powyższe kilkakroć osobiście obserwowane - nawet w 2 przypadkach wykonałem fotki uwieczniając numery rejestracyjne.
Do wójta za chiny ludowe w charakterze świadka nie pójdę, resztówka życia mi nader miła.
2. jeśli autkiem przyjeżdża para - tudzież razem wyjeżdżają - wsio w pariadkie...
3. Faktycznie, dylemat może mieć osoba ( kierowca ) o uwarunkowaniach o których napisała Kruszynka.
Ale też nie do końca.
Bo jeśli pojedzie z kartą męża a jego samego zostawiając w pieleszach to mogą być dwa skrajne przypadki:
a. pojechała np. do apteki lub w innej ważnej np. urzędowej sprawie - to jest wytłumaczona nie tylko moralnie, choć i tak jej nikt nie wylegitymuje,
b. pojechała np. do cioci Kloci z pozdrowieniami od małża z okazji jej urodzin.... czy ktoś to sprawdza ...
Proszę wybacz Kruszynko, że nadużyłem Twojego imienia ale po prostu trzeba może byłoby wkleić nicka innego "naciągacza" np. "jacky6"...
===
finalna konkluzja - osobiście - wedle starego zwyczaju - jadę tak, by po dojechaniu na miejsce mieć spory zapas czasowy na wyszukiwanie miejsca do zaparkowania, nieraz bardzo odległego od celu...
i nie kamam tych co chcą zaparkować koniecznie pod krzyżem na Giewoncie...
...
sorry - że być może trochę rozjeżdża się dyskusja - ale niby trzyma się karty parkingowej...
...
1. jeśli karta jest przypisana do osoby - to można się nią legitymować - zostawiając za oknem - każdego samochodu...
kto to zweryfikuje, jeśli zobaczymy solistę/solistkę powracającą ( tanecznym i super sprawnym krokiem ) do swojego autka - bo wcześniej wysiadając w ostatniej chwili śmignie od autka zostawiając legitkę ?
parkingowych pilnujących miejsc na placach ogólnie dostępnych ani na lekarstwo - pomijam tzw. naciągaczy
Powyższe kilkakroć osobiście obserwowane - nawet w 2 przypadkach wykonałem fotki uwieczniając numery rejestracyjne.
Do wójta za chiny ludowe w charakterze świadka nie pójdę, resztówka życia mi nader miła.
2. jeśli autkiem przyjeżdża para - tudzież razem wyjeżdżają - wsio w pariadkie...
3. Faktycznie, dylemat może mieć osoba ( kierowca ) o uwarunkowaniach o których napisała Kruszynka.
Ale też nie do końca.
Bo jeśli pojedzie z kartą męża a jego samego zostawiając w pieleszach to mogą być dwa skrajne przypadki:
a. pojechała np. do apteki lub w innej ważnej np. urzędowej sprawie - to jest wytłumaczona nie tylko moralnie, choć i tak jej nikt nie wylegitymuje,
b. pojechała np. do cioci Kloci z pozdrowieniami od małża z okazji jej urodzin.... czy ktoś to sprawdza ...
Proszę wybacz Kruszynko, że nadużyłem Twojego imienia ale po prostu trzeba może byłoby wkleić nicka innego "naciągacza" np. "jacky6"...
===
finalna konkluzja - osobiście - wedle starego zwyczaju - jadę tak, by po dojechaniu na miejsce mieć spory zapas czasowy na wyszukiwanie miejsca do zaparkowania, nieraz bardzo odległego od celu...
i nie kamam tych co chcą zaparkować koniecznie pod krzyżem na Giewoncie...
...
sorry - że być może trochę rozjeżdża się dyskusja - ale niby trzyma się karty parkingowej...
...