Z życia pewnej kamienicy :)
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6424
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 7 razy
- Podziękowano: 45 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
A może pula nieszczęść się wyczerpała? No aż się popłakałam........... Bagatelka bez nieszczęść? Oj dziewczyno... co Ty bredzisz

- Cygana
- Super Kuracjusz

- Posty: 591
- Na forum od: 18 lut 2018 00:29
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 4
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6424
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 7 razy
- Podziękowano: 45 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Chyba wykrakałam… co za babsztyl ze mnie. Nic tylko lać i patrzeć czy równo puchnie. Jednak ta próba generalna ze zwierzakami nie mogła się zakończyć happy endem. Przecież to Bagatelka… jakżeby inaczej. Katastrofa goni katastrofę…… jakoż i teraz.
Tak więc panowie spędzili ten cały zwierzyniec do szopki. Ustawili piknie bydlątko, owieczki, kózki, tego lichego warchlaka i opierzone. A i owszem, stało to chwil kilka… tyle tylko com zbiegła, by zrobić fotkę. Może jeszcze zimy jako takiej nie ma, ale jak stałam… a raczej se siedziałam w mieszkaniu… rozmyślając jak tu tę naszą szopkę wystawić, co by jaki grosz wpadł do naszej pustej… oj jak bardzo pustej sakiewki…. to tak wybiegłam. W papuciach i oczywiście w tym wściekle różowym dresiku. Jak nic chyba owieczki coś nie pałają zbytnim entuzjazmem do tego koloru, bo jak nie bekły, jak nie wierzgnęły kopytkami… Kozice się poderwały… i jak to kozice…. skaczą zawsze na pochyłe drzewo. Drzewa jako takiego nie było, stała choinka… a przecie to drzewo. Pochyła nie była.. kozy widocznie jako i ja ślepawe, faktu tego nie odnotowały więc hyc…… na drzewko. A że z pochyłością to ono miało tyle, co ja z piknością… to tylko rogami o gałęzie zahaczyły, parę bombek zamieniło się w szklane konfetti, a kozy dały drapaka, pobekując radośnie. Tak mi się wydaje, że to beczenie było radosne, bo se podrygiwały jako ja podryguję, gdy bujam w obłokach. A przecie bujanie w obłokach należy raczej do tych radosnych doznań.
Marianek widząc uciekający dobytek chyżo pobiegł za nim… bo jak nic razem ze śwagrem zastawili za ten pożyczony inwentarz skrzynkę tego bimbru, co to go pozyskali w trakcie pierwszej próby rozruchu instalacji. Jak wiadomo Marianek chłopina słusznej postury, startując za kozami miejsca mieć musiał troszeczkę… więc poroztrącał stojące jeszcze w spokoju owieczki, Pawełka i Bogusia… a Ci z kolei chcąc zrobić miejsce Mariankowi odsunęli się na bok, wpadając w stadko kur. No i zaczęło się. Kury gdacząc jak Jadzieńka na targu, gdy spotka kumokszę od tego kółka z radyjkowego, rozpierzchły się na boli, warchlak kwicząc czmychnął miedzy nogami Krasuli i pognał w przeciwnym kierunku niż kozy… Krasula poderwała ogon do góry i…. z wielkim hukiem spod ogona wyleciał całkiem pokaźnych rozmiarów woniejący placek…. i oczywiście gdzie wylądował?.... na mym papuciu. Tyle miejsca wokół, ale nie… musiał na mnie spaść.
Tylko owieczki spokojnie potruchtały ku belom siana i zaczęły konsumpcję. Stałam se tak i patrzyłam jak Marianek leciał za kozami i gromko wołał… taś, taś taś… Pawełek gnał za warchlakiem pokrzykując… cip, cip, cip… a Boguś kręcił się w kółko, machał rękami jak skrzydłami wiatraka i wołał… kici, kici, kici… usiłując połapać drób. Nasze chłopaki miastowe… to który tam miał wiedzieć, jak na zwierzyniec wołać? Co im przyszło do łba… tak wołali. Wsio rybka…. byle inwentarz przywołać.
Żona Lotta przy mnie to ruchliwa kobita… mnie wmurowało, poza tym byłam obciążona… jakby nie było pewnikiem 4 kilami krowiego łajna… i nie wiedziałam…. pomagać chłopinom, ratować swoje ulubione papućki czy raczej skryć się gdzieś, bo jak nic… wszystko będzie na mnie… przez ten mój różowy dresik.
I na tę chwilę wyłonił się zza rogu kamienicy ów malarz Florci, cośmy to do niego tak z deczka wzdychały. Odziany w nowiutki paltocik, postukujący lakiereczkami o chodniczek… kroczył prosto ku tej naszej szopce. I całe szczęście, że Florcia w tym momencie wybiegła z kamienicy. Malarz odwrócił się… ujrzał pikniejszy widok niż obraz nieszczęść i rozpaczy (znaczy się to ja)… zmienił kierunek, co by być na linii marszu Florci, a ja…… ciepłam papuciem w Krasuli zadek i kuśtykając w jednym pantofelku……… psia kość, Kopciuszek ze mnie jak z koziej… pomaszerowałam w kierunku hydrantu, by jako tako pozbyć się tego niechcianego balastu. Za nic z tym łajnem nie wlezę do mieszkania… prędzej nich mi noga polewana zimną wodą odpadnie………..
No i teraz…….. trzeba połapać te zwierzaki, bo jak nic……. będzie du…….pa……. blada, a nie szopka. Hej mieszkańcy…… lećcie za Mariankiem, Pawełkiem i Bogusiem……. Pomóżcie sirotom, bo trza ratować szczytny plan zarobkowania
-
forumowicz
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- ANDY12345
- Super Kuracjusz

- Posty: 19864
- Na forum od: 26 maja 2018 11:42
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 3
- Podziękował: 4 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- GIENIA
- Przyjaciel forum

- Posty: 22277
- Na forum od: 18 maja 2016 10:12
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 16
- Podziękował: 272 razy
- Podziękowano: 139 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Zywa szopka się szykuje
To nieważne , że nam zbiegły
I zwierzęta , no i ptacy
Do Wigilii wszystkie wrócą
No i szopka będzie cacy .
Zakonnica już strój mierzy
Już lumpeksy odwiedziła
Jakoś dziwnie pani w sklepie
Gdy mierzyła - sie patrzyła
Ale czas na ziemię wrócić
Real wzywa nieubłaganie
Neurolog na mnie czeka
Miłego dnia - panowie , panie
