Strona 71 z 261

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 11 gru 2018 20:44
autor: ANDY12345
Pasterza? to lepiej Pastereczki a może Owieczki ale nie ofiarnej :D

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 11 gru 2018 21:20
autor: BozenaMat
A ja usłyszałam jakiś rumor pod kamienicą, wyzieram przez okno i co widzę? Nasze chłopaki postanowili zrobić próbę generalną ustawienia w szopce tego naszego inwentarza. Akurat dziś postawili piękną choinkę przed Bagatelką, to Marianek ze śwagrem skądś wytrzasnęli szopkę… nie chcę nic mówić, ale pewnikiem zajumali kościelnemu, bo idąc z pracy widziałam, jak ją z piwnic plebanii wyciągał… pewnikiem, by doprowadzić do jako takiego stanu. I chyba doprowadził, bo prezentuje się całkiem piknie. Spędzili te zwierzaki, a ja czym prędzej na dół, o mało gir nie połamałam, bo poleciałam w tych rozczłapanych paputkach… ale som pikne, to ich za nic w kosz nie wywalam… I dobrze, że miałam telefon, to pstryk fotkę i… mamy nowe zdjęcie do kolekcji. Ciekawa jestem jak te nasze chłopaki zagonią te zwierzaki do kamienicy… oj czarno to widzę…. Pewnikiem znów jakaś przygoda nas czeka………. :D
A może pula nieszczęść się wyczerpała? No aż się popłakałam........... Bagatelka bez nieszczęść? Oj dziewczyno... co Ty bredzisz :lol: Stuknij się w ten czerep... kamienica bez przygód by runęła.......... :D


Obrazek

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 11 gru 2018 21:50
autor: Cygana
Dobry wieczór wszystkim :D pekam ze śmiechu :lol: :lol: już mi wstyd przed córką że tak rechoce,bo właśnie cały tydzień u niej spędzam. .....A że ja Maryja WOW :oops: :oops: Florcia,Bozenka szacun :serce: :kwiat: :kwiat: POZDRAWIAM 👍👍

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 00:17
autor: BozenaMat
BozenaMat pisze: 11 gru 2018 21:20 Pewnikiem znów jakaś przygoda nas czeka………. :D

Chyba wykrakałam… co za babsztyl ze mnie. Nic tylko lać i patrzeć czy równo puchnie. Jednak ta próba generalna ze zwierzakami nie mogła się zakończyć happy endem. Przecież to Bagatelka… jakżeby inaczej. Katastrofa goni katastrofę…… jakoż i teraz.

Tak więc panowie spędzili ten cały zwierzyniec do szopki. Ustawili piknie bydlątko, owieczki, kózki, tego lichego warchlaka i opierzone. A i owszem, stało to chwil kilka… tyle tylko com zbiegła, by zrobić fotkę. Może jeszcze zimy jako takiej nie ma, ale jak stałam… a raczej se siedziałam w mieszkaniu… rozmyślając jak tu tę naszą szopkę wystawić, co by jaki grosz wpadł do naszej pustej… oj jak bardzo pustej sakiewki…. to tak wybiegłam. W papuciach i oczywiście w tym wściekle różowym dresiku. Jak nic chyba owieczki coś nie pałają zbytnim entuzjazmem do tego koloru, bo jak nie bekły, jak nie wierzgnęły kopytkami… Kozice się poderwały… i jak to kozice…. skaczą zawsze na pochyłe drzewo. Drzewa jako takiego nie było, stała choinka… a przecie to drzewo. Pochyła nie była.. kozy widocznie jako i ja ślepawe, faktu tego nie odnotowały więc hyc…… na drzewko. A że z pochyłością to ono miało tyle, co ja z piknością… to tylko rogami o gałęzie zahaczyły, parę bombek zamieniło się w szklane konfetti, a kozy dały drapaka, pobekując radośnie. Tak mi się wydaje, że to beczenie było radosne, bo se podrygiwały jako ja podryguję, gdy bujam w obłokach. A przecie bujanie w obłokach należy raczej do tych radosnych doznań.
Marianek widząc uciekający dobytek chyżo pobiegł za nim… bo jak nic razem ze śwagrem zastawili za ten pożyczony inwentarz skrzynkę tego bimbru, co to go pozyskali w trakcie pierwszej próby rozruchu instalacji. Jak wiadomo Marianek chłopina słusznej postury, startując za kozami miejsca mieć musiał troszeczkę… więc poroztrącał stojące jeszcze w spokoju owieczki, Pawełka i Bogusia… a Ci z kolei chcąc zrobić miejsce Mariankowi odsunęli się na bok, wpadając w stadko kur. No i zaczęło się. Kury gdacząc jak Jadzieńka na targu, gdy spotka kumokszę od tego kółka z radyjkowego, rozpierzchły się na boli, warchlak kwicząc czmychnął miedzy nogami Krasuli i pognał w przeciwnym kierunku niż kozy… Krasula poderwała ogon do góry i…. z wielkim hukiem spod ogona wyleciał całkiem pokaźnych rozmiarów woniejący placek…. i oczywiście gdzie wylądował?.... na mym papuciu. Tyle miejsca wokół, ale nie… musiał na mnie spaść.
Tylko owieczki spokojnie potruchtały ku belom siana i zaczęły konsumpcję. Stałam se tak i patrzyłam jak Marianek leciał za kozami i gromko wołał… taś, taś taś… Pawełek gnał za warchlakiem pokrzykując… cip, cip, cip… a Boguś kręcił się w kółko, machał rękami jak skrzydłami wiatraka i wołał… kici, kici, kici… usiłując połapać drób. Nasze chłopaki miastowe… to który tam miał wiedzieć, jak na zwierzyniec wołać? Co im przyszło do łba… tak wołali. Wsio rybka…. byle inwentarz przywołać.
Żona Lotta przy mnie to ruchliwa kobita… mnie wmurowało, poza tym byłam obciążona… jakby nie było pewnikiem 4 kilami krowiego łajna… i nie wiedziałam…. pomagać chłopinom, ratować swoje ulubione papućki czy raczej skryć się gdzieś, bo jak nic… wszystko będzie na mnie… przez ten mój różowy dresik.
I na tę chwilę wyłonił się zza rogu kamienicy ów malarz Florci, cośmy to do niego tak z deczka wzdychały. Odziany w nowiutki paltocik, postukujący lakiereczkami o chodniczek… kroczył prosto ku tej naszej szopce. I całe szczęście, że Florcia w tym momencie wybiegła z kamienicy. Malarz odwrócił się… ujrzał pikniejszy widok niż obraz nieszczęść i rozpaczy (znaczy się to ja)… zmienił kierunek, co by być na linii marszu Florci, a ja…… ciepłam papuciem w Krasuli zadek i kuśtykając w jednym pantofelku……… psia kość, Kopciuszek ze mnie jak z koziej… pomaszerowałam w kierunku hydrantu, by jako tako pozbyć się tego niechcianego balastu. Za nic z tym łajnem nie wlezę do mieszkania… prędzej nich mi noga polewana zimną wodą odpadnie……….. :D

No i teraz…….. trzeba połapać te zwierzaki, bo jak nic……. będzie du…….pa……. blada, a nie szopka. Hej mieszkańcy…… lećcie za Mariankiem, Pawełkiem i Bogusiem……. Pomóżcie sirotom, bo trza ratować szczytny plan zarobkowania :D

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 06:02
autor: forumowicz
Wiedziałam, że można na Ciebie liczyć. 😗

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 06:03
autor: forumowicz
Dzień dobry. Zimno, szaro, deszcz ze śniegiem do pracy kawał drogi, ale przesyłam śpiączkę kamienicy cieplutkie pozdrowienia.🌞

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 07:16
autor: forumowicz
Oczywiście śpiącej...och ten telefon...😉

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 07:44
autor: ANDY12345
Śpiączkę będziemy mieli po świętach leniuchową :lol: , miłej atmosfery w pracy :)

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 08:41
autor: GIENIA
Cuda , cuda w kamienicy
Zywa szopka się szykuje

To nieważne , że nam zbiegły
I zwierzęta , no i ptacy
Do Wigilii wszystkie wrócą
No i szopka będzie cacy .:)

Zakonnica już strój mierzy
Już lumpeksy odwiedziła
Jakoś dziwnie pani w sklepie
Gdy mierzyła - sie patrzyła :)

Ale czas na ziemię wrócić
Real wzywa nieubłaganie
Neurolog na mnie czeka
Miłego dnia - panowie , panie :D :serce:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 09:13
autor: Duszyczka
:kwiat: :serce: