Strona 72 z 261

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 09:21
autor: BozenaMat
Florcia nam śpiączkę zaserwowała.... Andy prognozuje poświąteczną... tylko Gienia żwawo pomyka w real... co i mnie za chwilę czas będzie uczynić....... :)
Gosia z drożdżóweczkami zaspała...... :roll: ..... to ja chlipne dwa łyki kawy i pędzę też w ten pikny... niech go dunder świśnie... real. I pewno teraz będzie mnie maławo... ale życie... trochę mi się spiętrzyło spraw :)
Aha.......... inwentarz złapany, Ali jako że w areszcie domowym, nigdzie pyska nie wystawia, to pilnuje, co by znów zwierzaki nie pierzchnęli w świat. Florcia już (daję głowę) kombinuje z szopką............. :D

Ooooooooo... Duszyczka się obudziła, to się Ją da Alemu do pilnowania tego żywego dobytku :D

PS. Muszę jeszcze kupić paputki, bo moje ulubione Krasula załatwiła na cacyy :evil:

Miłego dnia życzę.......... :) paaaaaaaaaaaa

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 09:40
autor: malgorzatas
Gosia z drożdżóweczkami zaspała......
No gdzie zaspała....zostawiłam na parapecie drożdżówki..ale w tym całym rozgardiaszu kto wie gdzie one sie podziały...może kozice zjadły :roll: albo do łapania inwentarza zostały wykorzystane ;) :lol:
A wiecie że mi się udziela ta kamienica...we śnie tak pięknie mi wychodzi opowiadanie a jak się budzę to nic nie pamiętam :lol:

Wszystkim życzę spokojnej środy....

No i oczywiście pięknie się kłaniam... :kwiat: :kwiat:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 12:45
autor: Cygana
Witam wszystkich ....chociaż na chwileczkę :serce: :kwiat: :kwiat:
:kwiat:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 15:23
autor: GIENIA
Dziewczyny choc na chwilę
Ale zagościły
I naszych mieszkańców
Pięknie pozdrowiły :D

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 17:03
autor: BozenaMat
Żywa szopka

Cicha noc, święta noc…. i stał się cud, to chyba magia zbliżających się świąt wszystko zaczarowała. Nawet naszą Bagatelkę.
Chłopakom udało się wyłapać cały ten zwierzyniec, co to pierzchnął podczas próby generalnej żywej szopki i ganiał se po ulicach Szczecina. Wprawdzie nie obyło się bez incydentów… co przecie nie dziwi, toż to Bagatelka. I tak Krasula pożarła ze straganu 3 główki kapusty (za które trza było zapłacić)… znów idziemy w koszty… warchlak wbiegając na ulicę o mało nie został przejechany przez pędzące auto… ale kierowca wykazał się nader szybkim refleksem, zatrzymał się tuż tuż przy ryju prosiaka i Bogusiowi udało się go schwytać (oczywiście, że prosiaka a nie kierowcę). To, że w kufer owego kierowcy wjechało następne auto… to już pikuś. Chłopy się jakoś dogadały, szkody za wielkiej nie było… a że poleciała całkiem barwna wiązanka łaciny… do tego byliśmy już przyzwyczajeni. Jureczek o mało nie został zgarnięty przez Straż Miejską, gdy na czworakach właził do jakiegoś składziku za pierzastym uczestnikiem szopki. Okazało się, że ptaszysko schowało się w piwniczce hurtowni napojów wyskokowych… Jureczek coś tak mało składnie wszystko Panom Władzy tłumaczył, że musieli dzwonić po mnie, bym wyjaśnienia Jureczka doprecyzowała. Chyba te moje wyjaśnienia Straży też nie zadowoliły, bo panowie tak jakoś dziwnie na nas patrzyli… nadeszła Florcia, z wyrywającą się kurą pod pachą… już mieli nas zgarnąć, coś tam o Tworkach gadali… ale chłopy mądre… (tak jakby to insza nacja niż policje)… zadzwonili do naszego dzielnicowego… a ten to poczciwy chłopina… kazał nas puścić, że to u nas normalne. Nie wiem tylko co… ta mała składność w przekazywaniu relacji czy…. ekscesy? Muszę kiedyś dzielnicowego o to zapytać.
I tak cały ten zwierzyniec został schwytany, odprowadzony do kamienicy, ale… czas nas okrutnie gonił. Dozorca dał nam 2 dni na zwinięcie całego tego żywego majdanu z kamienicy… dla większego efektu przetrzepał miotłą Mariankowi i Bogusiowi gnat. Po części się nie dziwię dozorcy… zwierzyniec gdzieś te potrzeby fizjologiczne musi załatwiać, a przecie Marianek nie będzie dyżurował przy nich z nocnikiem i podstawiał pod zadek w razie potrzeby. Nasze finanse nie pozwalały na dodatkowe wynagrodzenie dla dozorcy… jak nic trza tę szopkę już wystawić.
No to dziewczyny raźniej wzięły się do wyszukiwania w lumpeksach tego, co to by było przydatne jako stroje do szopki, szyły, przerabiały, przymierzały… a roboty było sporo… bo to na jednego za małe, drugiego tu i ówdzie uwierało… tam sterczało… na innego nijak wejść na grzbiet nie dało……… no ale jakoś to poszło. Wprawdzie trochę… no może ciut więcej niż trochę, te nasze stroje były takie jakieś… wielobarwne… wyglądaliśmy w nich jak stadko uchodźców… ale jak to mówią… w tłumie zginie. A liczyliśmy na tłum… zaczęliśmy o godzinie, gdzie ludziska wracają z pracy, to może ktoś przystanie… jeden, drugi… i tłum się zrobi.

I wierzcie lub nie… poszło nam piknie. Marianek jak zaśpiewał „przybieżeli do Betlejem” to tłum aż klaskał. Chłopina wręcz pobił na łeb Kiepurę. No ale nie dziwi… Marianek wyćwiczony w „góralu czy Ci nie żal” to i głosik ma niczego sobie. A coś mi się widzi, że przed występem zalewał tremę czymś mocniejszym niż chmielik. Maryja z Józefem majestatycznie pochylali się nad tym lalkowym Jezuskiem, dziewczyny trzepły ze 2 wierszyki… poleciało jeszcze z dziesięć kolęd… szopka jak się patrzy.
Papuga dostąpiła zaszczytnej roli… w dziobie dzierżyła wielgachny kapelusz i łaziła od luda do luda zbierając grosiki. Liczyliśmy na spory „utarg”… i się nie przeliczyliśmy. Dalej nie ma co opisywać… Szkopka się o dziwo udała… aż wszyscy byliśmy wręcz zaskoczeni. Pełni euforii poleźliśmy do kamienicy… jakoś tak umknął nam fakt, że Marianek wziął od Czesia ten kapelusz i…. się ulotnił.
Przyjechał śwagier Bigbenki, załadował na furmankę cały ten zwierzyniec… no nie cały, bo Jadzieńka schowała jednego kuraka, co by był na niedzielny obiad… ale to jedno ptaszysko zostało wliczone, jako nieprzewidziane straty. Śwagier machnął ręką…… i odjechał. A my zaczęliśmy szukać Marianka… co tam Marianek, forsa się liczyła.


I jak sądzicie? Cóż to się stało? Gdzie polazł Marianek i co zrobił z forsą?....... No kto zgadnie?? Wieczorem się dowiecie :D

Aha........ Gosi udało się zrobić fotkę tej naszej szopki........ czyż nie ładna?? :D

Obrazek

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 19:04
autor: malgorzatas
Marianek chcąc naprawić wszystkie grzechy zabrał pieniążki na zakup prezentów dla mieszkańców naszej kamienicy.Dobrze ze Czesia nie zabrał :) bo ten cały dzień krzyczy....Idą Święta :lol:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 19:07
autor: BozenaMat
Nie Gosiu, to nie to............ :D Ale tak ciut, ciut cieplutko :D
Macie jeszcze jakieś pomysły........ ???

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 19:09
autor: malgorzatas
Pomyślę jeszcze...ciężki dzień miałam ;)

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 19:10
autor: malgorzatas
A może zafundował nam sylwestra w SPA... :lol:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 19:13
autor: ANDY12345
Ja dopiero od garów się oderwałem tak że o innych rzeczach myślę :lol: