Z życia pewnej kamienicy :)
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
-
forumowicz
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
-
forumowicz
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- malgorzatas
- Przyjaciel forum

- Posty: 58954
- Na forum od: 16 lis 2013 14:16
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 6
- Podziękował: 3 razy
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
A może poszedł kupić Bożence...różowe papucie na nóżki
- ANDY12345
- Super Kuracjusz

- Posty: 19864
- Na forum od: 26 maja 2018 11:42
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 3
- Podziękował: 4 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Myślę że coś konkretnego kupi, za szkody poczynione jakoś trzeba odpokutować
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6424
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 7 razy
- Podziękowano: 45 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
No dobrze........ to jeszcze troszeczkę potrzymam Was w niewiedzy
A co do wsiąkania w kamienicę. Dziś palnęłam do męża... "Tobie to by się przydał Marianek, to by ten zapas z barku wychleptał"........ patrzy chłopina na mnie i pyta.... Jaki Marianek? A ja. Z kamienicy................ wtedy załapał o co chodzi ......
A Ty Florcia myśl nad następną żywą szopką, bo jak nic trza będzie ją zrobić. Nadal Bagatelka bez grosza przy duszy
- BozenaMat
- Super Kuracjusz

- Posty: 6424
- Na forum od: 24 lip 2018 18:32
- Oddział NFZ: Małopolski
- Staż sanatoryjny: 2
- Podziękował: 7 razy
- Podziękowano: 45 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Pół nocy szukaliśmy Marianka… i nic. Łaziliśmy w tych ciuchach z szopki, bo nikomu przebierać się nie chciało. Szaty szyte na chybcika, co poniektóre nie wytrzymały podmuchów wiatru, zahaczania o latarnie czy kamienice… Gosia miała oderwany rękaw… trzymała go w zębach… Florci spódnica coś tak odsłaniała kolana… przedarta na pół. Mnie gdzieś na plecach coś się tam popruło i podwiewało mi pod łopatkami, ale miałam to w nosie. Gdzie Marianek, gdzie forsa… tylko taka myśl się we łbie kłębiła. Inni prezentowali się niemniej żałośnie… obraz nędzy i rozpaczy… jako ta nasza rozpacz za forsą, która nam przepadła… a znając Marianka… jak nic przepadła. Pomysłów co też chłopina nawywijał było moc. Znając Go jak nic….. umoczył pychol i teraz boi się wrócić do kamienicy. Wreszcie nas zmogło… poszliśmy spać. Ale długo, oj długo żadne z nas nie mogło zasnąć… ta forsa siedziała nam w głowie. Że też nikt Marianka nie przypilnował… jak nic cały trud żywej szopki pójdzie się bujać. I po co to nam było?
Rankiem to nikt jakoś ochoty do poderwania gnatów z łóżka nie miał. A że była to sobota, to każdy kimał ile się da. Nie dane nam jednak było w spokoju rozkoszować się dniem wolnym. Najpierw usłyszeliśmy sławetne Marianka „góralu czy ci nie żal”….. a później łomot do każdych drzwi i przeraźliwy wrzask Gosi……. WSTAWAJCIE.... Zaspani, z furią w oczach … z mordem wypisanym na twarzach …. wyleźliśmy na klatkę i… cóż widzimy? Zataczający się Marianek w objęciach uśmiechniętej Gosi. Jak nic kobita chyba szaleju się napiła… tego moczymordę i utracjusza jeszcze w swych objęciach dzierży? Wiem... Gosia jest przekochana, ale coś takiego? Koniec świata… no koniec świata. Już miałam wylecieć ze słowami:… „pogięło Cię kobieto”…. ale nie zdążyłam. Gosia rozpostarła przed naszymi oczami płachtę gazety i…. zaniemówiliśmy. Ażem usiadła na posadzce, nie bacząc, że owieczki jakimś cudem przydreptały na pięterko i zrobiły se akurat pod moimi drzwiami wychodek.
I co się okazało? Po występach żywej szopki Marianek zabrał cały zarobiony grosz, a było tego niemało i se polazł . Zmówił śwagra Bigbenki i po odstawieniu inwentarza do miejsca, skąd został zabrany, pojechali do Galerii. Nakupili zabawek, książek, słodyczy, różniastych kokardek… piknie przystroili furmankę, chabetę, skądś wytrzasnęli strój Mikołaja i tacy przystrojeni pojechali do Domu Dziecka. Co tam się działo. Ponoć dzieciaki oszalały z radości… wręcz nie chciały wypuścić Marianka, ale chłopina wykręcił się tym, że jeszcze inne dzieciaki czekają i musi ruszać. Trochę musiał się tłumaczyć, dlaczego koń, a nie renifery… dlaczego wóz, a nie sanie…. ale że śniegu nie ma, to i dało się wybrnąć z kłopotu.
I ruszył… ale po tę skrzynkę bimbru, co to ją w zastaw za zwierzaki dał. Jak ruszył, to i ruszył... ze dwie butelczyny i zmęczony zległ u śwagra. A całe to zdarzenie z dzieciakami uchwyciła nasza znajoma reporterka i znów Bagatelka znalazła się w gazecie… że dochód z występu żywej szopki Bagatelka przekazała dla dzieci z Domu Dziecka. Zaś Gosia idąc po drożdżóweczki ujrzała Bagatelkę w gazecie, zakupiła egzemplarz i pędem do kamienicy… zapominając oczywiście o drożdżóweczkach. Po drodze spotkała Marianka... który maszerując od śwagra... śwargotał aże miło. I tak to razem wleźli do kamienicy i zrobili nam pobudkę.
Ech ten Marianek… no aż się popłakałam ze wzruszenia, a później wyściskałam chłopinę, za mną poszła cała kamienica. A nie mówiłam, że Marianek ma serce wielkie, nawet większe jak całe Jego jestestwo?
I znów Bagatelka znalazła się w gazecie.

Marianek ruszający jako Święty Mikołaj
- Cygana
- Super Kuracjusz

- Posty: 591
- Na forum od: 18 lut 2018 00:29
- Oddział NFZ: Wielkopolski
- Staż sanatoryjny: 4
- Podziękował: 1 raz
- Podziękowano: 2 razy
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
Pięknie Bozenko .....
-
forumowicz
Re: Z życia pewnej kamienicy :)
- Załączniki
-
- 27626.jpg (46.3 KiB) Przejrzano 79 razy
-
forumowicz
