Strona 73 z 261

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 19:17
autor: BozenaMat
Myślcie, myślcie............. :D Ja będę później i wszystko się wyjaśni :D

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 20:20
autor: forumowicz
Dobry wieczór. Ja dopiero od rana w domku. Wierzę w chłopaka...poszedł choinki kupić. A dokładnie jodły. 🌲

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 20:23
autor: forumowicz
I wiecie co...ja tak wsiakłam w bycie mieszkańcem, że mam te sceny przed oczyma ja żywe. Ostatnio to jak Marianek szampana zlizuje ze ściany...kurczę...chyba nie wyda kasiory na szampana?

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 20:37
autor: malgorzatas
Po choinkę jeszcze za wcześnie, mu pieniądze były potrzebne na cito...może mu podzespoły do aparatury sie zepsuły.. :lol: :lol:
A może poszedł kupić Bożence...różowe papucie na nóżki :lol: na stare krowa narobiła :lol:

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 20:38
autor: ANDY12345
Szampony to francuskie pieski piją, jeszcze za darmo to może, ale by musiał skrzynkę wypić, a bąbelki to by mu skarpetkami wychodziły przez tydzień.
Myślę że coś konkretnego kupi, za szkody poczynione jakoś trzeba odpokutować :lol: . PO karpie ? placki ? trochu za wcześnie, zjedzą zanim święta przyjdą.

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 20:45
autor: BozenaMat
No nadal to nie to......... a Marianek siedzi i się chircholi, bo.... On wie co nawyczyniał. :lol:
No dobrze........ to jeszcze troszeczkę potrzymam Was w niewiedzy :lol: ..... jeszcze coś muszę zrobić i........ będzie tekst :D

A co do wsiąkania w kamienicę. Dziś palnęłam do męża... "Tobie to by się przydał Marianek, to by ten zapas z barku wychleptał"........ patrzy chłopina na mnie i pyta.... Jaki Marianek? A ja. Z kamienicy................ wtedy załapał o co chodzi ...... :D ja już kamienicę w real wplatam :lol:

A Ty Florcia myśl nad następną żywą szopką, bo jak nic trza będzie ją zrobić. Nadal Bagatelka bez grosza przy duszy :D

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 22:01
autor: BozenaMat
CD żywej szopki

Pół nocy szukaliśmy Marianka… i nic. Łaziliśmy w tych ciuchach z szopki, bo nikomu przebierać się nie chciało. Szaty szyte na chybcika, co poniektóre nie wytrzymały podmuchów wiatru, zahaczania o latarnie czy kamienice… Gosia miała oderwany rękaw… trzymała go w zębach… Florci spódnica coś tak odsłaniała kolana… przedarta na pół. Mnie gdzieś na plecach coś się tam popruło i podwiewało mi pod łopatkami, ale miałam to w nosie. Gdzie Marianek, gdzie forsa… tylko taka myśl się we łbie kłębiła. Inni prezentowali się niemniej żałośnie… obraz nędzy i rozpaczy… jako ta nasza rozpacz za forsą, która nam przepadła… a znając Marianka… jak nic przepadła. Pomysłów co też chłopina nawywijał było moc. Znając Go jak nic….. umoczył pychol i teraz boi się wrócić do kamienicy. Wreszcie nas zmogło… poszliśmy spać. Ale długo, oj długo żadne z nas nie mogło zasnąć… ta forsa siedziała nam w głowie. Że też nikt Marianka nie przypilnował… jak nic cały trud żywej szopki pójdzie się bujać. I po co to nam było?

Rankiem to nikt jakoś ochoty do poderwania gnatów z łóżka nie miał. A że była to sobota, to każdy kimał ile się da. Nie dane nam jednak było w spokoju rozkoszować się dniem wolnym. Najpierw usłyszeliśmy sławetne Marianka „góralu czy ci nie żal”….. a później łomot do każdych drzwi i przeraźliwy wrzask Gosi……. WSTAWAJCIE.... Zaspani, z furią w oczach … z mordem wypisanym na twarzach …. wyleźliśmy na klatkę i… cóż widzimy? Zataczający się Marianek w objęciach uśmiechniętej Gosi. Jak nic kobita chyba szaleju się napiła… tego moczymordę i utracjusza jeszcze w swych objęciach dzierży? Wiem... Gosia jest przekochana, ale coś takiego? Koniec świata… no koniec świata. Już miałam wylecieć ze słowami:… „pogięło Cię kobieto”…. ale nie zdążyłam. Gosia rozpostarła przed naszymi oczami płachtę gazety i…. zaniemówiliśmy. Ażem usiadła na posadzce, nie bacząc, że owieczki jakimś cudem przydreptały na pięterko i zrobiły se akurat pod moimi drzwiami wychodek.

I co się okazało? Po występach żywej szopki Marianek zabrał cały zarobiony grosz, a było tego niemało i se polazł . Zmówił śwagra Bigbenki i po odstawieniu inwentarza do miejsca, skąd został zabrany, pojechali do Galerii. Nakupili zabawek, książek, słodyczy, różniastych kokardek… piknie przystroili furmankę, chabetę, skądś wytrzasnęli strój Mikołaja i tacy przystrojeni pojechali do Domu Dziecka. Co tam się działo. Ponoć dzieciaki oszalały z radości… wręcz nie chciały wypuścić Marianka, ale chłopina wykręcił się tym, że jeszcze inne dzieciaki czekają i musi ruszać. Trochę musiał się tłumaczyć, dlaczego koń, a nie renifery… dlaczego wóz, a nie sanie…. ale że śniegu nie ma, to i dało się wybrnąć z kłopotu.

I ruszył… ale po tę skrzynkę bimbru, co to ją w zastaw za zwierzaki dał. Jak ruszył, to i ruszył... ze dwie butelczyny i zmęczony zległ u śwagra. A całe to zdarzenie z dzieciakami uchwyciła nasza znajoma reporterka i znów Bagatelka znalazła się w gazecie… że dochód z występu żywej szopki Bagatelka przekazała dla dzieci z Domu Dziecka. Zaś Gosia idąc po drożdżóweczki ujrzała Bagatelkę w gazecie, zakupiła egzemplarz i pędem do kamienicy… zapominając oczywiście o drożdżóweczkach. Po drodze spotkała Marianka... który maszerując od śwagra... śwargotał aże miło. I tak to razem wleźli do kamienicy i zrobili nam pobudkę.

Ech ten Marianek… no aż się popłakałam ze wzruszenia, a później wyściskałam chłopinę, za mną poszła cała kamienica. A nie mówiłam, że Marianek ma serce wielkie, nawet większe jak całe Jego jestestwo?

Obrazek
I znów Bagatelka znalazła się w gazecie.

Obrazek
Marianek ruszający jako Święty Mikołaj

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 12 gru 2018 23:56
autor: Cygana
Dobry wieczór :D Marianek duży chłopina o jeszcze większym serduchu :serce:
Pięknie Bozenko ..... :kwiat: :kwiat: :kwiat: Dobrej nocy mieszkańcy Bagatelki 🌛

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 13 gru 2018 06:03
autor: forumowicz
Ojej...super. Nawet moczymordy swój honor mają. Dzień dobry. Ja już w blokach startowych. Kawkę zostawiam.

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

: 13 gru 2018 06:04
autor: forumowicz
I tak wiem, że dzisiaj nie poniedziałek ale tak się czuję a misiek jest fantastyczny.😉