Hejka. Spakowana

ale jak zwykle z przebojami .Najpierw wirus który na szczęście ciut odpuszcza a dziś rano ból barku, ramion nie do wytrzymania, nic w ręku utrzymać

Zaaplikowałam sobie końską dawkę i do pakowania ,a że pogoda ma być nie ciekawa to i parę grubszych szmatek doszło .Torba prawie zamknięta , walizka z zazdrością na nią zerkała ziejąc pustką , więc postanowiłam że jej humorek poprawie .Naładowałam do oporu i już cała w skowronkach a tu nagle -------- suwak trach

Sąsiadka poratowała walizeczkę przytaskała i jeszcze mnie przepakowała ale jutro pewnie córcia swoją przywiezie i od nowa przepakuje .To jest tak jak nie słucha się dzieci

Mówiła , tłumaczyła , ze przyjedzie i pomoże

Bo ja tak z tym pakowaniem mam .W zeszłym roku owijając walizę podparłam sie kolankiem a ona trach na pół .Dobrze że duży karton miałam to przepakowałam , bo następnego dnia rano kurier zawitał.Teraz na wszelki wypadek , tylko patrze

Jutro a właściwie w niedzielę o świcie wyjazd.