Jeszcze nie czuję się porzucany.
Andziu w tym temacie nie mam za wiele do powiedzenia. Jestem prosty facet, taki trochę zero jedynkowy. Jest białe i czarne, ale odcienie szarości też rozróżniam.
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego kobieta porzuca, a właściwie odchodzi. Może za wyjątkiem sytuacji przemocowych. Ile jest kobiet tyle będzie powodów. Bo uczucie się wypaliło; bo ma dość siedzenia w drugim końcu kanapy bez dotyku; bo nie ma czułości, bliskości; bo seks jest jak pańszczyzna, albo zwykła czynność fizjologiczna; bo brak szacunku i docenienia; bo chce coś zmienić, a partner uważa, ze jest dobrze i po co zmieniać; bo spotkała kogoś kto powiedział, że jest wspaniała.
Można tak wymieniać bez końca.
Podejrzewam, że decyzja o odejściu jest sumą braku zaspokojenia potrzeb.
Równie ciekawym tematem i pewnie nieskończonym byłby temat: Dlaczego kobieta nie odchodzi.