Z życia pewnej kamienicy :)

W tym miejscu możecie prezentować swoją twórczość niekoniecznie związaną z pobytem w sanatorium choć i taka mile widziana.
Regulamin forum
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów :)
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
Awatar użytkownika
ANDY12345
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 19865
Na forum od: 26 maja 2018 11:42
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 3
Podziękował: 4 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: ANDY12345 »

W nocy ma być mrozik to wytrzyma, a jak zacznie chudnąć to musimy zaprowadzić go do lodówki :D . Podje to się znowu zaokrągli :lol: .
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58954
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 3 razy
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

Dzień Dobry :kwiat:
A tutaj wszyscy wyjechali..taki spokój w Bagatelce...zapachów nie czuć..tylko pierniczki Bożenki pachną na całą kamienicę...i wszyscy się zatrzymują :)

Cieplutko wszystkich pozdrawiam ... :kwiat:
Awatar użytkownika
Cygana
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 591
Na forum od: 18 lut 2018 00:29
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 4
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: Cygana »

Witam w ten mroźny poranek :kwiat: wszyscy zabiegani to i ja pobiegne ....
trzymajcie się cieplutko
:kwiat: :D ❄❄❄
Awatar użytkownika
ANDY12345
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 19865
Na forum od: 26 maja 2018 11:42
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 3
Podziękował: 4 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: ANDY12345 »

Witajcie pobratymcy, biegajcie biegajcie a ja idę sobie siąść. Bałwanek jeszcze stoi bo nocny mrozik go usztywnił :lol: , ale podobno nie na długo :( .
Miłego dnia :kwiat:
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6424
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 7 razy
Podziękowano: 45 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

Wyprawa Marianka po drożdżóweczki

Codziennie z rana nasza kochana Gosia śmiga po te drożdżóweczki… czy deszcz, czy śnieg, czy wichura…. pędzi ta Bidula okutana w ten różowy szaliczek i w piknej czapeczce reklamującej naszą Bagatelkę. Florcia biedna, choć zapracowana, też serwuje rogaliczki, by z rana były do tej pachnącej kawki, co to każdego stawia na nogi. No może z tym stawaniem to tak na dwoje, bo wiadomo, że te 100 czy 200 mililitrów kawy nie postawi do pionu zaspanego człeka, ale zawsze to już coś. Lepiej niż nic.

Dziś Marianek… a wiadomo, że to chłopina o wielkim sercu… od jakiegoś czasu nawet większym niż dotychczas… postanowił Je wyręczyć. Ostatnio coś zapałał do czynienia wszelakiego dobra… ani chybi przeczytał „Opowieść Wigilijną”… Choć ja to bym raczej stawiała na TV, bo Marianek jak już coś czyta, to tylko „Fachowe porady destylacji”.
Po Mikołajkach Marianek stał się forsiasty, a to za sprawą piknego zwyczaju obdarowywania się prezentami. Ukochana mamusia Marianka starym zwyczajem sprezentowała chłopinie 3 flanelowe koszule, pack frotowych skarpet (aże 6 sztuk), kupionych pewnikiem na bazarze, tudzież całkiem porządny szalik i grubiutkie kalesony… to pokaźny zasób garderoby Marianka się powiększył. Marianek wszelakiego tekstylnego dobra miał spore ilości, trochę upłynnił w Sanatorium, ale i tak zostało tego całkiem pokaźna ilość. I jak to Marianek, co się ma dobro marnować w szafie…. przecie On aż tyle nie potrzebuje. Pozabierał co nieco, na wózeczek… a teraz to i po zmroku mógł śmigać, bo miał glanc nówkę i to ze światełkiem… więc pomknął z tym dobytkiem na targ i opchnął temu Józikowi, co to zawsze w piątki stoi przy trzecim straganie…. Kasa całkiem spora się uzbierała.
Tak więc kasa była, zamiar był, czas przystąpić do realizacji planu, co by odciążyć dziewczyny za lataniem po łakocie do kawy… dać bidulkom te pół godzinki dodatkowego snu. A niech mają… styrane to niebożątka… naszyły się przy tej żywej szopce… pewnikiem nocami te przygotowania do świąt robią. Niech se pośpią.

I tak bladym świtem, a właściwie to szarym… bo jeszcze zmrok był, syrena o szóstej jeszcze nie zawyła… to wymknął się chłopina cichutko z Bagatelki… z tym cichutko to nie do końca… bo tak trzasnął wejściowymi drzwiami, że pół kamienicy została wyrwana z błogiego snu i nawet Jadzieńka na chwilę zaprzestała rannych śpiewów przy zapalonej gromnicy. Ale u nas to normalne… wszelkie hałasy były na porządku dziennym, to jakoś za bardzo na nie nie reagowaliśmy…. wyrwani z powrotem pogrążyli się we śnie, Jadzieńka wróciła do romansowania z Ojcem od radyjka…. a Marianek dziarskim krokiem udał się do osiedlowej piekarni. Tam były najsmaczniejsze drożdżóweczki… to tylko takie zamierzał nabyć. I nabył… a owszem… całą dużą papierową torbę pachnących, jeszcze cieplutkich wypieków… dopiero co przywiezionych… i dziarsko pomaszerował w stronę Bagatelki.
Jednak droga powrotna okazała się z deczka zawiła, a to za sprawą nieprzewidzianych trudności. Fabryczna syrena obwieściła zakończenie nocnej zmiany i z wolna na ulicach zaczęli się pojawiać wracający z pracy kumple Marianka… a miał ich dość sporo. Styrani, po nieprzespanej nocce, wygłodniali… rzucili się jak sępy na te dobroci, co to Marianek niósł w przepastnej torbie. Nijak było odmówić… toż głodnego trza nakarmić. Marianek jakoś nie oponował… po pierwsze ogarnięty duchem nadchodzących świąt, dobre uczynki wylewały się z Niego jak wzburzone piwko…. po drugie pomyślał, że przecie dziewczyny aż tylu drożdżóweczek nie zjedzą… Toż dbają o linię i góra dwie łapną… a poza tym czasu na spożycie większej ilości łakoci nie będą miały…. do pracy trza Im będzie. Pół torby drożdżówek zostało… jak nic styknie.
Idąc do Bagatelki trza minąć targ… a tam jak wiadomo… Józieniek od ciuchów… Janinka z zieleniaka… Robcio ze starociami…. Wiktorek z wiklinowymi wyrobami… stali tu już od jakiejś godziny… z każdym trza było się przywitać. Toż nie godzi się, by znajomków minąć bez słowa. Mariankowi żal się luda pracującego zrobiło… to każdemu na osłodę dał po drożdzóweczce. A widząc później te roześmiane pychole… nic a nic nie żałował, że uszczuplił zapasy łakoci. I tak coś tam jeszcze zostało w torbie, to pomaszerował do kamienicy… i z zadowoloną miną wszedł do mojego mieszkania. I wielkie zaskoczenie… zamiast jednej mnie… to w mieszkaniu zastał spore grono niewiast.

A bo to Gienia wpadła wielce zdenerwowana, bo już nie wyrabia z Alim i boi się o własne bezpieczeństwo… Ali od paru dni mało tego, że siedzi z nożem i tasakiem… czyhając na tych zbirów, co to Go związali i zakneblowali… to jeszcze pożyczył od śwagra Bigbenki dubeltówkę i trzyma ją przy łóżku. Gienia biedna spać nie może… bojąc się, że jak zacznie gadać przez sen, to jeszcze Ali weźmie Ją za owych zbirów i odstrzeli Jej nie daj Boże pół nogi, co to ją spod kołdry wystawia. Już nawet się zastanawia czy czasem nie powiedzieć Alemu, że to Ona Go zakneblowała i związała… ale wcześniej chciała się z nami naradzić… to i przyszła do mnie.
Gosia idąc po drożdżóweczki zaglądnęła… czy czasem czegoś mi nie trzeba ze sklepu… Oj kochana ta nasza Gosia.
Cygana stęskniona za Bagatelką… a bo to ostatnio bawiła u córki… teraz zjechała, to wstąpiła zobaczyć, co też u nas się dzieje. A wiadomo… u mnie najświeższe wiadomości dostanie. Co… kto… z kim… dlaczego… wszystko się wiedziało.
A Florcia najzwyczajniej w świecie przyszła po kawę, bo zapomniała kupić i nie miała czym się z rana dobudzić.
Jakoś tak się utarło, że moje mieszkanie stało się punktem zbornym wszelakich obrad. Mnie to nie przeszkadzało… przynajmniej nie musiałam się ruszać z zacisza tych swoich czterech ścian… nie musiałam zmieniać dresiku na bardziej ludzkie wdzianko… poza tym u Gosi Czesio podsłuchiwał i później cała kamienica by była o naszych obradach informowana… u Gieni wiadomo… ucho Alego za ścianą też łapało wsio i nie było żadnej intymności do niewieścich spotkań…. Florcia zaś mieszkała na 3 piętrze i Gienia powiedziała, że Ona kozicą nie jest i nie będzie śmigała na takie wysokości. Padło więc na moje mieszkanie… jest pośrodku… to Gosia z Florcia trochę zbiegnie, Gienia z Cyganą się wdrapią….. będzie sprawiedliwie. Tylko ja byłam jako ta matrona……. bez ruszania tyłka byłam w miejscu obrad…… :D

I na takie to zacne towarzystwo z tą torbą drożdżówek … trochę już pustawą…. trafił Marianek. Z deczka już wkurzone obradami, bez kawy, to rzuciłyśmy się na tę woniejącą torbę… o mało nie wywróciłyśmy chłopiny… co to głód robi z człeka. No i najadłyśmy się… psia kość… urwał nać… niech to dunder świśnie. W torbie była li tylko jedna… JEDNA…. pachnąca, świeżutka, jeszcze cieplutka drożdżóweczka. Jak tu ją dzielić na tyle harpi? Dostała się Mariankowi……… co robić, nie będziemy się kłóciły o drożdżóweczkę, jak tu tyle ważniejszych spraw na głowie.… Ale gest chłopiny doceniłyśmy. Do drożdżóweczki dostał pachnącą kawkę…. A niech chłopina ma……… :D


Miłego dnia wszystkim życzę........ uśmiechu na te przedświąteczne dni :)
Awatar użytkownika
Cygana
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 591
Na forum od: 18 lut 2018 00:29
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 4
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: Cygana »

Ślicznie Bozenko :serce: :kwiat: och ten nasz Marianek cóż to za chłopina ile w nim dobroci :D :D :D

Miłego popołudnia :D
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58954
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 3 razy
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

Bożenko :kwiat: no super to Ci wychodzi...wszyscy mieszkańcy zadowoleni..fajna ta nasza kamienica...tylko Ali z tą siekierą straszy :lol: :lol: ale i z nim dojdziemy do porozumienia...musi poznać nas bliżej...biedny jak go Gienia powiązała to ma czkawkę i się biedak jąka.... :)
Wszystkim życzę fajnego popołudnia... :kwiat: Jutro z rana przyniosę drożdżówki i po pierniczku dla każdego...oczywiście musicie sobie wyobrazić te smakołyki.... ;) :)
Awatar użytkownika
ANDY12345
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 19865
Na forum od: 26 maja 2018 11:42
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 3
Podziękował: 4 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: ANDY12345 »

Ja nie muszę, już mam przed oczami :D .
Ali musi częściej przebywać z Mariankiem, taki rodzaj psychoterapii..... zapomnienie poprzez przebywanie na świeżym powietrzy...... przy aparaturze :lol: :lol: :lol: . Jak się porozrywa to zobaczycie innego chłopaka :o .
Awatar użytkownika
GIENIA
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 22286
Na forum od: 18 maja 2016 10:12
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 16
Podziękował: 274 razy
Podziękowano: 139 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: GIENIA »

A może powiedzieć Alemu prawdę :?: :roll: żyje chłopisko w takim stresie , co ja narobiłam :?: :cry: i moja noga w niebezpieczeństwie :shock:

Czekam na smakołyki Gosi , już sobie je wyobrażam 8-)
Awatar użytkownika
ANDY12345
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 19865
Na forum od: 26 maja 2018 11:42
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 3
Podziękował: 4 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: ANDY12345 »

Powiedz Alemu to Bożenka będzie Ci musiała sprezentować laskę a nie daj żeby protezę. jak wtedy będziesz chodziła ? Czas zatrze mu pamięć zwłaszcza że znowu będzie gorąco bo przecież święta idą....... gorzej bo w Nowy Rok będą ognie sztuczne i petardy to chłopinę będziemy szukali w plantacji pieprzu :lol:
ODPOWIEDZ