Nutko, bardzo rozsądna kobieta z Ciebie.

Zapewniam jednak, że wszystko o czym piszę w zakresie szeroko pojętej naturoterapii, testuję wpierw na sobie, nie inaczej.
Jeśli chodzi o kleszcze to nie stosuję żadnych oprysków, bo mało skuteczne, a nie chcę tej chemii sobie aplikować. Dla mnie najskuteczniejsza jest jedna metoda. Po przyjściu z lasu ściągam wszystkie ubrania i biorę prysznic, by zmyć te łażące cholery. Z tego zresztą względu mam na okres letni prysznic zewnętrzny.
Leśnicy stosują permetrynę, ale to tylko można na odzież. Chyba najskuteczniejsza jest, bo nie tyle że odstrasza, ale truje dziada. To jest ten sam środek, co w psich obrożach. Poza tym piję czystek i silnie wierzę, że w razie gdyby trafił się trefny krwiopijca

, to zahamuje rozwój choroby, a wiara przecież czyni cuda.
