Dzień dobry

. U mnie taki znów się zapowiada. Z tego, co mi wiadomo, to jeszcze centra dużych miast są dla pojazdów mechanicznych przejezdne ( za parę godzin to się zmieni- zapewniam

). Istnieje takie prawdopodobieństwo, że może ciężką głowę mają dziś niektórzy z nas

?! Nie tam , żeby broń Boże od nadmiaru wiadomych napojów

. Po prostu może skórka z kaszaneczki stanęła na żołądku, albo słoninka z szaszłyczka była za mało krucha

. Proponuję wstać i się przejść po zielonych terenach ( nie zapomnijcie tylko się popryskać na komary ). A na dobry początek dnia porcja humoru:
Idą sobie dróżką trzej przyjaciele: miś, łoś i ryś. Ten pierwszy oznajmia:
- Wku*wia mnie to "ś" na końcu. Takie "ś" jest pedalskie, ciotowate i w ogóle. Od dzisiaj koniec z misiem. Jestem Niedźwiedź. Bo powiadam wam: kto ma "ś" na końcu, ten fujara i gej. Howgh.
Łoś zorientowawszy się w beznadziei sytuacji, bo wszak łoś to łoś i nie poradzisz, w panice szarpie za ramię trzeciego.
- Ej, ku*wa, powiedz coś. Przecież my nie pedały, prawda?! No powiedz coś! Ryś!
- Ryszard jestem.