Z życia pewnej kamienicy :)

W tym miejscu możecie prezentować swoją twórczość niekoniecznie związaną z pobytem w sanatorium choć i taka mile widziana.
Regulamin forum
Proszę by każdy nowy wątek rozpoczynał się wierszem. Najlepiej by to był wiersz autora wątku, ewentualnie wiersz na temat sanatorium.
Uwaga! Jeśli wstawiacie czyjąś twórczość, pamiętajcie, że powinniście posiadać zgodę autora lub właściciela praw na publikację. To bardzo ważne.
Proszę też by nie tworzyć tu wątków, które bardziej pasują do działu "Na każdy temat". Niech ten dział będzie wyłącznie związany z twórczością sanatoryjnych poetów :)
Poza tym obowiązują wszystkie zasady z regulaminu ogólnego pisania postów na forum dostępnego tu viewtopic.php?t=10
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6424
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 7 razy
Podziękowano: 45 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

No porobiło się z tym biednym Alim.... :roll: ... ale ja mam myśl. Zaprosi się Go na Wigilie, później kolędowanie... oczywiście bez tych ostrych rekwizytów i chłopina zapomni o całym zdarzeniu z wiązaniem :D
Albo mam jeszcze lepszą myśl. Nauczy się Czesia....... "zbiry kaput... macocha kaput"......... i Ali będzie cały happy :D

Miłego wieczoru życzę....... u mnie już pachną pierniki i choinka....... :roll: Jutro ubieram drzewko........ :)
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58954
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 3 razy
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

Bożenko :kwiat: takich zakreconych ludzi nam tu potrzeba.... :lol: :lol: :lol: tak...zbiry i kaput.... :lol: :lol: i jeszcze uwaga złodziej. ...Ja też pomału do przodu z pracą. .. :D
Awatar użytkownika
Cygana
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 591
Na forum od: 18 lut 2018 00:29
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 4
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: Cygana »

Witam :) i u mnie praca wre :lol: lubię czytać ....Jak dobrze obcować z tak pozytywnie zakreconymi osobami, życie mi ratujecie :serce: :serce:
Dobrej nocy mieszkańcy Bagatelki :D
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58954
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 3 razy
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

Dzień Dobry Pozytywnie zakreceni :kwiat: :kwiat:
Przyniosłam bułeczki i mleczko i dla każdego mieszkańca pierniczki do kawy...czestujcie się i smacznego życzę. .kupiłam odpowiednią ilość wystarczy dla wszystkich...
Ja wpadnę na kawę trochę później od rana jogging, i chciałam kupić dla każdego ozdobę na drzwi... :D
Miłego wtorku.....
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6424
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 7 razy
Podziękowano: 45 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

Jak dobrze wpaść i zastać smakowite drożdżóweczki.... zapach nęci i nic, że to tylko słowo pisane....... ja to wręcz widzę i czuję :) :roll:

Aha ........ i mam pomysł na ratowanie Alego........ :D Ale pierwsze to ubranie choinki......... później Wam powiem, co wymyśliłam :lol: :lol:
Miłego dnia życzę :)
Awatar użytkownika
Cygana
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 591
Na forum od: 18 lut 2018 00:29
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 4
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: Cygana »

Witam ... może nie już taki wczesny ranek, zapachy po całej kamienicy się roznosza . Gosiu dzieki :serce: Jak ja lubię te poranki przy kawusi :D miłego dzionka wszystkim :kwiat: :kwiat:
Awatar użytkownika
malgorzatas
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 58954
Na forum od: 16 lis 2013 14:16
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 6
Podziękował: 3 razy
Podziękowano: 2 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: malgorzatas »

Obudziłam się szarym świtem z powodu hałasu...mówię sobie wstanę żeby dla każdego były bułeczki i pierniczki i do tego śniły mi się koszmary...Wstałam i uchyliłam drzwi..jacyś młodzi mężczyźni pokrzykiwali sobie...nie słyszeliście :?:
Odczep się ...Rusz się...i trzaskają drzwi...Nawołują się i rżą jak ogiery..żadnych skrupułów ze ktoś śpi...wyskakuję w koszuli nocnej,rozkudłana i otwieram drzwi od mojego mieszkania...i pytam czy Panowie muszą tak wrzeszczeć...ludzie porządni śpią w kamienicy na co jeden młodzian...Babciu a Wy do kościoła nie idziecie...czy wypada tak wrzeszczeć na ludzi pracy...drugi czego raszpla chciała :lol: :lol: :lol: Okazało się że Panowie wracając z konferencji która się przedłużyła do rana..pomylili kamienicę..przepraszali...po rączkach całowali...już nie byłam babcią i raszplą... :lol: :lol:
No i takie przygody miałam z rana...a już myślałam że Ali w tym ręce maczał...tylko w naszej kamienicy się nie przeklina...no chyba że Czesiu... :roll:
Awatar użytkownika
GIENIA
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Posty: 22286
Na forum od: 18 maja 2016 10:12
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 16
Podziękował: 274 razy
Podziękowano: 139 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: GIENIA »

Czy to zbieg okoliczności , że zabłądzili akurat do nas :?: :roll:
Swój do swojego ciągnie :lol: :lol: :lol:

Ale ten Ali spędza mi sen z powiek :cry: jak nic , kupię ćwiartkę na odwagę i wyznam Mu prawdę :x
Awatar użytkownika
ANDY12345
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 19865
Na forum od: 26 maja 2018 11:42
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 3
Podziękował: 4 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: ANDY12345 »

Kupię drugą, będzie weselej i raźniej :lol: :lol: :lol:
Awatar użytkownika
BozenaMat
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 6424
Na forum od: 24 lip 2018 18:32
Oddział NFZ: Małopolski
Staż sanatoryjny: 2
Podziękował: 7 razy
Podziękowano: 45 razy

Re: Z życia pewnej kamienicy :)

Post autor: BozenaMat »

No proszę.... co to się w Bagatelce wyrabia :lol:
A sądziłam, że ta plaga przygód, to tylko spada na Marinka, a tu proszę. I Gosia z rana miała używanie :D No to czas wziąć się za Alego...... jak widzę buteleczki się szykują...... przydadzą się jak nic :lol:

Ratując Alego

Wpadłam na pomysł jak tu „uleczyć” Alego, by poczuł się bezpieczny w naszej kamienicy. Jak nic nie może przebywać sam, trza Go wyciągnąć do ludzi… znaczy się do nas. Od tego ukrywania się, to chłopina całkiem zdurniał. Po części się Mu nie dziwię.. jakby tak mnie napadli w głębokim śnie, skrępowali, zakneblowali… ani chybi bym sfiksowała, albo jeszcze co gorsza. To co się dziwić, że Ali uzbroił się po te białe zęby… cholerka jak to Bozia niesprawiedliwa… jednemu to da te białe perełki w gębuli, a drugi to tyle zachodu musi, co by pikny uśmiech pokazać. A Ten (znaczy się Ali) to tak sam z siebie to uzębienie ma… natura szczodra była… niech to dunder.

I tak pierwsze co, to trza się było pozbyć owej dubeltówki… nóż i tasak to pikuś… trza by było podejść do Alego, by komu krzywdę zrobił… rzucać to On nie rzuci tym orężem, z tego co wiem, to ma tylko jeden nóż i ten tasak… nie pozbawi się broni rzucając w przeciwnika. Gorzej z dubeltówką… może strzelać… nawet na oślep, czy jak to gadają: Panu Bogu w okno.
Tak więc ubrałam się piknie… dresik różowy jako zbyt jaskrawa tarcza odpadł… chciało mi się okutać prześcieradłem, że to białe… jako ta biała flaga, ale licho wie czy w tej Alego murzyńskiej wiosce znają co to znaczy. Zrezygnowałam więc i założyłam komplecik od Mikołaja… ot taki świąteczny akcent, może da to Alemu do myślenia… że to czas pojednania, pokoju, miłości.

Ale najpierw to zrobiłam rundkę po kamienicy i uprzedziłam mieszkańców, że po pierwsze: zamierzam Alego wyciągnąć z mieszkania i przekazać Go każdemu na jeden dzień. Niech się Nim zajmą… dadzą co do roboty… niech chłopina pobędzie wśród ludzi. A po drugie, jakby mnie za długo nie było, mają wzywać pomocy, bo niby szłam odważnie do paszczy lwa… ale licho tam wie co temu lwu we łbie siedzi.
To łażenie od mieszkania do mieszkania zajęło mi sporo czasu… bo niby każdy taki uczynny, dobrotliwy, a jak co do czego to… znajdują tysiąc powodów, by wykręcić się od sąsiedzkiej pomocy. Ale siłę perswazji to ja nabyłam już ładnych parę lat temu… Jureczek może poświadczyć… to jakoś udało się zrobić grafik, kto kiedy bierze Alego pod swe opiekuńcze skrzydła.

I tak pełna obaw, co mnie czeka na dole, polazłam do Alego. Już 3 metry od drzwi wołam… „Ali… Ali… to ja… wchodzę… otwieraj”. I tak chyba z dziesięć razy. Już miałam zrezygnować, bo na żywca to ja się pchać nie zamierzałam… głowę pod topór dobrowolnie kłaść nie będę. Ale słyszę jakiś ruch za drzwiami… szuranie… wreszcie drzwi lekko się uchylają… W mroku widzę tylko ślepia Alego jak taksują mnie.. klatkę schodową… wreszcie głos… „wchodzi”.
Ani chybi to do mnie… więc trochę tak niepewnie… ale wchodzę. Zaprosił, to chyba nie ukatrupi?? Ali w try miga zatrzaskuje drzwi, barykaduje je komodą, co to ją przytachał z pokoju… dubeltówki oczywiście nie puszcza z rąk… i siada taka sirota na łóżku. Obraz nędzy i rozpaczy… aż się chciało chłopa przytulić i po tym kołtunie na łbie pogłaskać. Ale nie… nie ma się co pieścić, tu trza być twardym.
No to nawijam, co i jak… że kamienica potrzebuje Jego pomocy, że ludziska nie dają rady z przygotowaniem do świąt, że jedyna nadzieja to właśnie w Nim. Jękliwym głosikiem zawodzę, że Jadzieńka potrzebuje rąk do mielenia maku, że Zosieńka liczy na kogoś do lepienia pierogów, że Florci trza mieszkanie wysprzątać, bo Bidulę pognało gdzieś na delegację, a tu tyle roboty przedświątecznej, że Gosia rano gna po drożdżówki i Czesio czuje się samotny, że Cygana bawiła u córki i teraz nie wyrabia z przygotowaniami, że Marianek liczy na kogoś, co by Mu spiżarkę wysprzątał, bo już wszelaki złom drzwiami się wywala… i tak nawijam i nawijam… przezornie Gieni nie wymieniam, a bo to licho wie czy czasem Ali jakiś podejrzeń co do Niej nie nabrał…… pomysłów mi już brakuje…. a Ten tylko patrzy i patrzy na mnie… dubeltówka nadal w łapach… aż wreszcie…… "shut up"..... „zamkniesz się ti kobito”. No zaniemówiłam… tak do mnie? Tyle trudu i co? Plan nie wypali??
Przestałam chodzić po pokoju… a bo to łaziłam jak tak nawijałam do Alego… siadłam se obok Alego…. całkiem opadłam z sił i zalałam się potokiem łez. Tego chłopina chyba się nie spodziewał…… bo jak się nie zerwie z łóżka, dubeltówka poleciała w kąt… Ali pognał do kibelka i przytachał cała rolkę papieru toaletowego… daje mi to… po chwili wyciąga zza łóżka butelkę najprawdziwszej polskiej czystej… chlapnął se… później ja se chlapnęłam… i tak na zmianę. Przestałam ryczeć… obaliliśmy jak to mawiają pół literka… po chwili zjawiła się nowa… doszły jakieś śpiewne zawodzenia… moje „słodkie fijołki”… Alego jakieś w Jego narzeczu… żeśmy nawet nie słyszeli łomotu do drzwi. Tak byliśmy pochłonięci uspakajaniem siebie nawzajem… ja Alego przed łotrami…. Ali mnie od tego beczenia… że pojawienie się Marianka, który wlazł przez tę dziurę od strony Gieni wzięliśmy za coś oczywistego. Po chwili zjawiła się sama Gienia, z butelczyną w ręce... chcąca przyznać się do niecnego czynu skrępowania Alego, Gosia, Cygana, Andy z antałkiem przedniego trunku, Jadzieńka i jeszcze parę innych osób… zrobiło się tłoczno na łóżku więc rozsiedliśmy się na podłodze… skądś znalazła się jeszcze jedna buteleczka, później następna i… obudziłam się nazajutrz. Marianek siedział w fotelu z Alim na kolanach i trzymał Go w objęciach… ja siedziałam na podłodze i obejmowałam dubeltówkę, a dziewczyny jak śledzie leżały na łóżku, każda z pustą buteleczką w ręce. Miedzy nimi jak ten pasza..... pochrapywał Andrzejek.
Matko jedyna……. Co tu się działo? Cholerka…… kefirku trza…. inaczej to ja nie dojdę do ładu i składu.
ODPOWIEDZ