asiulek pisze:Zawsze jadę autem, więc nie zastanawiam się nad bagażem

choć moje córki powtarzają mi zdanie, które ja im kiedyś przed wyjazdami na obozy mówiłam :spakuj się tak, żebyś sama swój bagaż uniosła", ....im się udawało, mnie.........nie

Asiulek , cieszę się , że już jesteś
Teraz musi być tylko lepiej, tak że te 55 dni z pewnością wykorzystasz prawidłowo.
A swoja drogą to gratuluję takiego sprintu sanatoryjnego, ale rozumiem że jest to podyktowane wyższą koniecznością.
Ja z bagażami praktykuję w ten sposób, że nie za ciężka walizka, głównie z ubraniami i to co się da, to już na wieszakach
(których i tak zawsze brakuje w sanatoriach i biorę własne) jedzie ze mną ,
pozostały bagaż głównie buty sportowe, ręczniki, no i oczywiście cała chemia jedzie kurierem . Super sprawa. Polecam tym co nie jada własnym samochodem.