Dowcip - Sanatorium !

Tu można inicjować tematy niemieszczące się w zakresie innych kategorii.
forumowicz

Re: Dowcip - Sanatorium !

Post autor: forumowicz »

Gosia- znam inne zakończenie dowcipu:
-- Zartowałem- mówi lekarz. Żona nie żyje ....

Czarny humor ;)
Gosia43
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 525
Na forum od: 09 lut 2012 11:15

Re: Dowcip - Sanatorium !

Post autor: Gosia43 »

Może i być i tak ;) Ale dlaczego ją odrazu pochować :shock:
Awatar użytkownika
Selene
W naszej pamięci
W naszej pamięci
Posty: 5125
Na forum od: 16 maja 2010 11:51
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 12

Re: Dowcip - Sanatorium !

Post autor: Selene »

Mąż po powrocie z sanatorium poszedł do kwiaciarni i mówi, że chce kupić jakieś kwiaty.
Ekspedientka:
- Oczywiście, a jakie ma pan na myśli?
- No sam nie wiem...
- Hmmm... no to pozwoli pan, że pomogę. Co konkretnie pan przeskrobał?
samael
Pomocny Kuracjusz
Pomocny Kuracjusz
Posty: 88
Na forum od: 22 mar 2012 14:25
Oddział NFZ: Śląski
Staż sanatoryjny: 6

Re: Dowcip - Sanatorium !

Post autor: samael »

witam
zadam tu dowcip zagadke
ile rzeczy musi umiec prawdziwa kobieta
Awatar użytkownika
Selene
W naszej pamięci
W naszej pamięci
Posty: 5125
Na forum od: 16 maja 2010 11:51
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 12

Re: Dowcip - Sanatorium !

Post autor: Selene »

Witaj samael :)

Odpowiedź na Twoją zagadkę brzmi: 70 czyli 69 i dobrze gotować ;) :lol:
mg11
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 248
Na forum od: 30 mar 2012 16:55
Oddział NFZ: Lubelski

Re: Dowcip - Sanatorium !

Post autor: mg11 »

Wraca chłop do domu z sanatorium, wita się, wręcza prezenty. W końcu zasiada przed michą i telewizorem. Patrzy dookoła i woła do pięcioletniej córeczki:
- Dziubasku, czy widziałaś gdzieś pilota?
- Pilota? Nie widziałam... Ale był listonosz, hydraulik i kilka razy sąsiad z naprzeciwka...
mg11
Super Kuracjusz
Super Kuracjusz
Posty: 248
Na forum od: 30 mar 2012 16:55
Oddział NFZ: Lubelski

Re: Dowcip - Sanatorium !

Post autor: mg11 »

Wchodzi facet do restauracji. Ubrany schludnie, ale widać, że ubranie znoszone. Siada przy stoliku i woła kelnera. Ten podchodzi, a facet go pyta:
- Przepraszam, a ryba u was jest?
- Oczywiście. Łosoś, tuńczyk, pstrąg...
- Nie, nie... Ja poproszę jakiegoś mintaja, albo coś takiego... Jak najgorszego i nie świeżego...
Kelner odrobinę się wzdrygnął, ale niewzruszenie mówi:

- W porządku, zaraz ktoś skoczy do marketu. Nie ma sprawy.
Facet kontynuuje:
- I proszę ją przygotować w specjalny sposób.
- Słucham?
- Proszę jej nie myć, nie rozmrażać, nie czyścić...
- Ale...
- Dużo soli! - ciągnął dalej facet - Ale tylko z jednej strony! Za to z drugiej strony pieprzu od serca! I Smażyć ją proszę bez oleju! Tak po prostu rzucić na patelnię i przypalić z jednej strony. Za to druga strona ma być kompletnie surowa...
Kelner osłupiały próbuje się wycofać, ale facet go zatrzymuje:
- I jak będzie mi pan rybę podawał, to proszę bez żadnych kurtuazyjnych "smacznego", "proszę bardzo" czy innych. Proszę rzucić talerz na stół i warknąć: "Żryj [cenzura]!"
Kelner odwraca się, po czym wypełnia, co do joty polecenia klienta. Facet ze łzami w oczach wciska mu do kieszeni banknot 200-złotowy i mówi:
- Rozumiesz, kochany, trzeci tydzień w sanatorium... Tak mi się do żony tęskni...
Awatar użytkownika
Selene
W naszej pamięci
W naszej pamięci
Posty: 5125
Na forum od: 16 maja 2010 11:51
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 12

Re: Dowcip - Sanatorium !

Post autor: Selene »

żoną moją bądź
sanatoryjną
na kolanku siądź
bądź mi przychylną

przed tobą klękam
składam przysięgę
na trzy tygodnie
oddaj mi rękę

kryształki kupię
za uśmiech miły
dokładka zupy
doda mnie siły

pójdźmy na spacer
między kasztany
popatrz jak cierpię
jam zakochany

masz taką buzię
rozpromienioną
już wiem pamiętam
nie chcesz być żoną

możem że trochę
za wiele latał
pot ze mnie ciurkał
jam nie fajtłapa

a żem porządny
chłop jest i basta
serce mam wielkie
lubią mnie babska

oddałaś szkiełka
nie chcesz pamiątek
a może jednak
zrobisz wyjątek

turnus się kończy
a tyś niczyją
trzeba się rozstać
czas szybko minął
Awatar użytkownika
Selene
W naszej pamięci
W naszej pamięci
Posty: 5125
Na forum od: 16 maja 2010 11:51
Oddział NFZ: Wielkopolski
Staż sanatoryjny: 12

Re: Dowcip - Sanatorium !

Post autor: Selene »

Jaś i węgorz.

Jasio miał 10 lat i był bardzo ciekawski. Słyszał od starszych kolegów trochę o “zalotach” i chciał wiedzieć jak to jest i jak to się robi. Co robi mały chłopiec żeby się takich rzeczy dowiedzieć? Idzie do mamusi! A więc Jasio poszedł do mamy. Mamusia się trochę zakłopotała i zamiast wyjaśnić, nakazała Jasiowi, żeby schował się za zasłoną w pokoju siostry w celu podglądania jej ze swoim chłopakiem.
Tak też Jasio zrobił. Następnego ranka opowiada wszystko mamie:
- Siostra i jej chłopak usiedli rozmawiając przez chwilę. Po czym on zgasił większość świateł i zostawił tylko jedną nocną lampkę. Zaczął ją całować i obściskiwać. Zauważyłem, że siostra musiała być chora, bo jej twarz zrobiła się taka śmieszna. On też musiał to wyczuć, bo wsadził jej rękę pod bluzkę w celu znalezienia jej serca… tak jak lekarze to robią na badaniu, ale on nie był taki zdolny jak lekarz, bo miał problemy ze znalezieniem tego serca. Wydaje mi się, że on też był chory, bo wkrótce zaczęli obydwoje dyszeć i zaczynało im brakować tchu.
Druga ręka musiała mu zmarznąć, ponieważ włożył jej ją pod sukienkę. Wtedy siostra poczuła się gorzej i zaczęła jęczeć, wzdychać, skręcać się i ślizgać tam i z powrotem na kanapie. I tu zaczęła się jej gorączka. Wiem, że to była gorączka, ponieważ powiedziała mu, że jest napalona. W końcu dowiedziałem się, co spowodowało, że byli tacy chorzy – wielki węgorz dostał mu się jakoś do spodni.
Nagle wyskoczył ze spodni i stał tak długi na 25 cm. Kiedy siostra to zobaczyła naprawdę się wystraszyła, oczy zrobiły się jej wielkie, a usta otworzyły. Mówiła, że to największy jakiego widziała… powinienem jej powiedzieć o tych, jakie łapaliśmy z tatą nad jeziorem – te to dopiero były duże, ale wracając do nich… siostra była bardzo dzielna rzuciła się na węgorza i próbowała odgryźć mu głowę… potem złapała go w dwie ręce i trzymała mocno kiedy on wyciągnął pysk z worka i zaczęła ślizgać ręką po jego głowie tam i z powrotem, żeby powstrzymać go przed ugryzieniem.
Potem siostra położyła się na plecach i rozłożyła nogi… aby móc go ścisnąć, chłopak jej pomagał i położył się na węgorzu. Wtedy dopiero zaczęła się walka. Siostra zaczęła jęczeć i piszczeć, a jej chłopak o mało co nie rozwalił kanapy. Podejrzewam, że chcieli zabić go przez ściśnięcie między nimi… po chwili pewni, że zabili węgorza przestali się ruszać i głośno wzdychali.
Chłopak był pewien, że zabili węgorza, bo wisiał taki wiotki, a reszta jego wnętrzności wisiała na zewnątrz. Siostra i jej chłopak byli już trochę zmęczeni walką… ale powrócili do zalotów. On zaczął ją znowu całować… itd, aż tu nagle okazało się, że węgorz żyje!!! Szybko się podniósł i zaczęli walkę na nowo. Podejrzewam, że węgorze mają 9 żyć tak jak koty… tym razem siostra próbowała go zabić przez siadanie na nim. Po 35 minutach ciężkiej walki w końcu zabili węgorza. Jestem tego pewien, bo widziałem jak chłopak siostry ściągnął z niego skórę i wyrzucił do śmietnika…
Mama zemdlała…
ODPOWIEDZ