Cóż, tak sobie czytam i myślę, że bardzo lubimy oceniać, wartościować innych ludzi. Ten jest lepszy, ten gorszy, bo... Do tego wydaje nam się, że jesteśmy w swych osądach obiektywni i niezależni. Ale czy na pewno? A może posługujemy się utartymi schematami? Czy zdajemy sobie sprawę, że miejsce urodzenia, sposób wychowania, wpojony od dziecka system moralny i wiele innych czynników mają duży wpływ na to, jak widzimy świat? A ponieważ te czynniki bywają odmienne u różnych osób, to i świat możemy spostrzegać inaczej. Jedni uważają coś za dobre, a inni tym gardzą. A najciekawsze jest to, że walcząc z tym "złem", stosujemy te same "złe" metody. To prawda co piszesz Damiano:
Jak pisze szydercze odpowiedzi to nie bez powodu.. A jak, ktoś mnie atakuje, bo mu się nie podobają moje posty? to jest w porządku?
Moim zdaniem, ani nazywanie kogoś rycerzykiem z d..., ani typową Karyną tudzież Januszem, nie jest w porządku. Tak się zastanawiam, czy używając takich określeń, nie próbujemy przypadkiem siebie dowartościować na zasadzie: On jest gorszy (wg moich stereotypowych przekonań), a więc wychodzi na to, że ja mogę czuć się lepszym.
Zgadzam się Aztek, piszmy co myślimy, róbmy co chcemy, tylko pamiętajmy o tym, że możemy tym kogoś urazić. Nie dziwmy się potem, że ktoś nam odpłaci pięknym za nadobne. Nie stosujmy podwójnej moralności: ja mogę obrażać innych, ale mnie to broń Boże.
Teraz może wyszłam na sztywniaczkę, ale mam to w nosie, bo, po pierwsze, piszę co chcę, a po drugie, wiem, że nią nie jestem.
