Byłem w październiku 2019, zupełnie niedawno

.
Poniżej kilka słów o wrażeniach.
ŁĄCZNOŚĆ
W sanatorium jest co prawda wi-fi ale szybkość nie powala. Próbowałem pracować ale bezskutecznie (może o to chodziło?

Nie ma jednak sytuacji bez wyjścia, rozwiązanie poniżej.
Uwaga na sieci komórkowe! Najlepiej zablokować roaming, skutki łączenia się przez zaprzyjaźnioną Rosję są okrutne. Widziałem kuracjuszy, którym oczy zachodziły mgłą. I nie był to skutek wzruszenia.
OTOCZENIE
Blisko do Gołdapi (zabrałem ze sobą rower). Dokoła sanatorium las z drogami i ścieżkami do spacerowania, biegania i rowerowania.
Dodatkową atrakcją były grzyby zbierane między zabiegami. Wystarczyło wyskoczyć na godzinkę i za każdym razem coś się znalazło.
Suszenie w warunkach profesjonalnych, w kotłowni sanatorium. Wewnątrz zniewalający zapach (jeśli ktoś lubi grzyby).
Niedaleko pijalnia wód, jezioro i molo. Doskonałe kierunki na krótkie spacery między zabiegami i posiłkami.
A w tejże właśnie pijalni, oprócz wody, minitężni (zewnętrzna była zamknięta z powodu tajemniczej awarii pompy) i groty solnej jest DARMOWE i SZYBKIE WI-FI. Tu można odrobić prace "domowe", nawet ze sporymi plikami.
JEDZENIE
Jedna ze słabszych stron sanatorium. Jeśli ktoś jedzie z zamiarem zgubienia kilku kilogramów to musi zabrać ze sobą duży zapas silnej woli.
Drugie dania smaczne, surówki pyszne a zupy??? Gotują je mistrzynie zup. Powyżej równika nie ma smaczniejszych.
Proponuję pogodzić się z myślą, że wracamy nieco ciężsi (wytrwali są w stanie utrzymać wagę sprzed przyjazdu).
ZABIEGI
Czyli to, po co przyjeżdżamy.
Basen - dwóch sympatycznych panów zachęcających (nienachalnie) do ćwiczeń z makaronami, deskami itp.
Prawdziwa zabawa zaczyna się na zajęciach indywidualnych. Pływać można do woli, na i pod wodą, z deską lub bez.
Miejsce mega relaksu (jeśli lubisz wodę).
Basen niezbyt głęboki, radzą sobie osoby o wzroście 165 cm.
BOROWINY
Przemiłe panie okładające błotkiem (pozdrawiam po sąsiedzku - będą wiedziały o co chodzi

.
Jeden z bardziej relaksujących momentów, naprawdę można odjechać.
PRĄDY, KRIO, MASAŻ
Bez zarzutu, super obsługa, naprawdę stawiają na nogi.
I najciekawsze (z mojej perspektywy) - wszelkiej maści GIMNASTYKI.
Tu człowiek odkrywa, że składa się z mięśni/chrząstek/kości, których istnienia jeszcze dzień przed przyjazdem nie podejrzewał.
Nie daj Boże trafić w ręce p. Katarzyny (p. Justyna też bywa nie lepsza).
Po 30-45 minutach trudno podnieść się z materaca a drzwi sali wydają się wrotami do raju

.
A tak poważnie, chętnie przeszedłbym to jeszcze raz.
Byłem kompletnie zaskoczony zainteresowaniem, zaangażowaniem, podejściem, itd.
Nie wszystkim to odpowiada kiedy instruktor poprawia, strofuje, ponagla/motywuje ale kiedy i gdzie jeśli nie tu i teraz?
"Będę ćwiczył w domu, obiecuję!" Włóżcie to między bajki i korzystajcie kiedy jest okazja!!!
Najcieplejsze pozdrowienia dla pani Katarzyny. Śliwki w czekoladzie przyjadą rowerem

.
To był mój pierwszy raz w sanatorium, mam nadzieję, że więcej nie będę musiał korzystać.
Moje dobre wrażenia mogłyby wynikać z braku doświadczenia ale z rozmów z "bywalcami" wynika, że nigdzie tak nie karmią.
Mało gdzie tak zachęcają do ćwiczeń. A jeśli ktoś wypadł z turnusu z powodu nadużywania (z mojego NIKT) to chyba naprawdę musiał przesadzić.
Być może rekomendacją będzie inicjatywa części kuracjuszy, którzy pod konie turnusu zamówili mszę w intencji personelu.
Wierzyć każdy może według własnego uznania ale świadczy to chyba o czymś w rodzaju wdzięczności.
Niezależnie od wyznania, schorzenia, koloru skóry i poglądów politycznych sanatorium WITAL w GOŁDAPI mogę polecić z pełnym przekonaniem.
Czas tu spędzony był warty każdej złotówki.
Dariusz