Twoje święta.
To jest tak jak wtedy,gdyś był dzieckiem.
I w swoim odświętnym ubranku,które cię nieco uwierało,podchodziłeś do drzwi pokoju,naciskałeś klamkę i czując jej chłód w swej dłoni,powoli,ze wzruszeniem otwierałeś.
Przez powiększającą się szparę ujrzałeś stół zasłany białym obrusem i leżące na nim opłatki ,w głębi drzewko jarzące się blaskiem kolorowych świec,przybrane zabawkami,łańcuchami,bańkami,włosem anielskim-
i przepełniony lękiem,aby nie spłoszyć tej tajemnicy,na palcach wchodziłeś do odświętnego pokoju.
Od tamtych lat tylko tyle się zmieniło,że stałeś się bezceremonialny ,rubaszny,zamaszysty,że przytępiałeś.
Wszystko inne zostało takie samo.
Te same obrzędy,zwyczaje,gesty,obrazy,słowa,piesni-odblaski Rzeczywistości,która się za nimi kryje.
Wchodź w swoje święta jak wtedy,gdy byłeś dzieckiem-z szacunkiem,na palcach,by ci się objawiła tajemnica,jaką kryją jej symbole.
ks.M.Maliński
