Strona 97 z 717

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 16 sie 2013 22:56
autor: biedroneczka
- Jak się chory nazywa?
- Kowalski.
- Z czym tu do nas przyjechaliście?
- Hemoroidy.
- Jak leczymy?
- No przychodzi rano siostra z pędzlem i jodyną.
- Jakieś zażalenia?
- Nie.
- A wy, chory?
- Nowak.
- Z czym tu do nas przyjechaliście?
- Hemoroidy.
- Jak leczymy?
- No przychodzi rano siostra z pędzlem i jodyną.
- Jakieś zażalenia?
- Nie.
- A wy?
- Sidorowski.
- Z czym tu do nas przyjechaliście?
- Zapalenie migdałków.
- Jak leczymy?
- No przychodzi rano siostra z pędzlem i jodyną.
- Jakieś zażalenia?
- Tak. Mam!
- A jakie to niby?
- Czy Pan doktor mógłby zlecić, żeby siostra
pędzlowanie zaczynała ode mnie?

:lol: :lol: :lol:

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 16 sie 2013 23:06
autor: mario63
Godzina 4 rano. Zaspany wędkarz wstaje na ryby. Zostawia śpiąca żonę w łóżku i po spakowaniu rzeczy wychodzi do samochodu.
Niestety na dworze jest straszna ulewa z błyskawicami ale on twardo, nie zważając na pogodę ładuje sprzęt do samochodu i wsiada do niego.
Po 15 min oczekiwania na polepszenie pogody poddaje się i wraca do domu.
Cichutko wślizguje się do łóżka, a żona, przeciągając się, mówi do niego:
"O, już jesteś. Zobacz taka ulewa, a ten idiota pojechał na ryby!!! :lol: :lol: "

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 17 sie 2013 07:37
autor: mario63
Wędkarz telefonuje do kolegi...
-"wpadnij do mnie jutro rano to pojedziemy na ryby",
- "ale ja nie potrafię łowić" - odpowiada ten drugi "
- "a co w tym trudnego?..., nalewasz i pijesz!! "... :lol:

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 17 sie 2013 07:47
autor: deremi
- Zośka! Nalej mi podwójną whisky!
- Waldemar! Na Boga! Jest ósma rano!
- No dobra. Dosyp płatków kukurydzianych!


Sąsiadka spotyka Jasia, ucznia 2-giej klasy podstawówki, wracającego ze szkoły:
- Co tam dobrego, Jasiu?
- W porządku.
- A w szkole?
- W porządku.
- A zdrowie?
- W porządku.
- Słuchaj, Jasiu, czy w twoim słowniku są jakieś inne zwroty, oprócz "w porządku"?
- Tatuś mi powiedział, że do dorosłych nie należy mówić "[cenzura] się!".

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 17 sie 2013 08:13
autor: mario63
Spotyka się dwaj wędkarze.
- Co u Ciebie nowego, Stachu - pyta jeden.
- Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby... - odpowiada Staszek.
- Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego?!... :lol:

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 17 sie 2013 12:11
autor: mario63
Do wędkarza podpływa krokodyl:
- Biorą?...
- Nie ...
- To olej ryby, chodź sie wykąpać!!... :lol:


Wędkarz nad brzegiem jeziora łowi ryby, a obok siedzi jego żona.
On zarzuca wędkę i po chwili wyciąga buta.
Zarzuca ponownie i wyciąga czajnik. Zaraz potem łowi młynek do kawy, radio, telewizor, fotel...
Żona na to:
- Zenek, tam chyba ktoś mieszka??... :lol: :lol:

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 18 sie 2013 11:23
autor: mario63
Chłop złapał złotą rybkę:
- Puść mnie, puść! - prosi rybka. - Spełnię każde Twoje życzenie!
Chłop pomyślał. Po chwili mówi.
- Dobra! Chcę wiedzieć, kiedy umrę?...
- Tego nie mogę Ci powiedzieć, ale mogę Ci powiedzieć, co będziesz robić po śmierci!...
- No dobra, co?...
- Będziesz sędzią hokejowym!... - odpowiedziała rybka.
- Ale ja nie znam zasad tej gry!.. - zdziwił się chłop.
- No to chłopie Ty się ucz!!!!!!...., bo za dwa dni masz pierwszy mecz!!!... :lol:

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 18 sie 2013 17:31
autor: Sloneczko
Wraca mężczyzna całkowicie nawalony do domu, staje przed lustrem i bekając pyta:
- Lustereczko, lustereczko powiedz przecie - kto ma największego ch******* w świecie?
- Ja! - odzywa się kwaśno małżonka.

:lol: :lol:

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 18 sie 2013 20:14
autor: mario63
Dwóch facetów łowi ryby. Jednemu z nich biorą co chwilę, a drugi tylko moczy kije w wodzie.
Ten pechowy wreszcie nie wytrzymał:
- Proszę mi powiedzieć, na jaką przynętę pan łowi?...
- Łapię na pastylki na syfilis - zadrwił ten drugi.
Pechowy zostawia sprzęt na brzegu i pędzi ile sił do apteki...
- Wpada i w drzwiach woła: Poproszę 4 opakowania pastylek na syfilis!!...
- A co, złapał pan???... - zainteresował się życzliwie aptekarz.
- Nie, nie... Jeszcze nie, ale znam super miejsce!!!!....

;) :lol: :lol:

Re: Dobry żart jest tynfa wart

: 19 sie 2013 09:30
autor: mario63
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji?... - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie!!!...
- Co? Jedną?!... Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował? - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy?... Na Boga, co pan sprzedał?!...
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby?... Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- No nie, przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk!...
- Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę... Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą.
Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić?...
- Powiedział, że nie wie, więc zaproponowałem mu Missouri, dwadzieścia mil na północ...
W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje.
Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową...
Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę!...
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee!!!... On wogóle nie wędkuje!...
- A przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony...
Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby!!... :lol: