Strona 1 z 4
Bardzo stare wspomnienia z sanatorium...
: 09 kwie 2015 21:34
autor: jacky6
Podaję pod ocenę moje wspomnienia.
27 lat temu.
Jadę do sanatorium do Innego Wrocławia.
Okazuje się być kilkoma pokojami w szpitalu sanatoryjnym.
Siostry ( nie koniecznie miłosierdzia ) od razu traktują nas z buta każąc być jak pacjentkom w łóżku już o godz. 18:00, chwilę potem obchód lekarski.
Koryta nie pamiętam, lecz przenigdy nie był dla mnie problemem.
TV nie ma. Internet jeszcze nie zaistniał.
Był to lipiec, komary cięły jak żywo... Na ścianach pokoju krwawe plamy śmierci ...
Jedyna tancbuda w parku czynna z tańcami w soboty.
Główną rozrywką był wyścig po kolacji z chlebkiem na mostek i karmienie karpi.
Trzej współwięźniowie z pokoju kupli sobie po używanym "jubilacie". Dojazd do najbliższego lasu ponad 15 km.
Spacer po parku - 10 minut na 8 minut na krzyż i 22 minuty dookoła.
Spotykałem głównie kombatantów z sanatorium - bodaj z Weterana - jacyś "bojownicy" z gwardii ludowej ...
Jedyna dziewczyna wpadająca w oko ( z szpitala ) wkrótce uciekła z kochankiem, mąż przyjechawszy w odwiedziny ( domyślił się rychło co ) ruszył z powrotem do domku swoim maluszkiem z takim impetem, że wpadł na budyneczek portierni.
Wyjechałem - skracając pobyt o dwa dni.
...
Lata upłynęły - spotkałem się z fajnymi fotografiami w necie ...
Ciekawych a ciepłych relacji nie za bardzo.
A mnie ? - Ubyło włosów a przybyło 27 lat w kalendarzu.
...
Mam takie skojarzenia, że przenigdy ...
...
PS - w czasie a raczej po ukończeniu edycji tego postu zorientowałem się, że Admin zamknął wątek "najgorsze sanatoria".
I dobrze.
Antyreklama nie jest widziana mile.
Lecz wspomnień nie da się zdusić...
To nie sanatorium było winne, tylko okoliczności towarzyszące.
Z zabiegów pamiętam walkę o basen, trochę większy niż 8 x 12 m ...
Gdzie to było ?
Re: Bardzo stare wspomnienia z sanatorium...
: 09 kwie 2015 22:03
autor: Narewka
To ja sięgnę do prehistorii sprzed 43 lat.Byłam wtedy piękna i młoda i po raz pierwszy pojechałam do sanatorium .Szczawno sanatorium Mieszko, ale przepiękna lipcowa pogoda wszystko rekompensowała.Pewien przystojny pan zapraszał mnie na tańce, z których biegiem przed 22 wracaliśmy, bo zamykali bramę.Któregoś dnia wybraliśmy się do Wałbrzycha na popołudniowe tańce.Przewaga młodzieży, grają to, co wtedy było na czasie, wszyscy się bawią.W pewnym momencie zagrali walca, a tu..parkiet pusty..młodzież nie potrafi...Wtedy my, jako jedyni, na pustym parkiecie zatańczyliśmy...Ach, co to był za taniec.Walc, "Kocha się raz", który śpiewała Irena Jarocka.Do dziś, gdy czasem go usłyszę, to pamiętam ten mój najpiękniejszy taniec..Potem były inne sanatoria, inne tańce, ale tego nigdy nie zapomnę.
Re: Bardzo stare wspomnienia z sanatorium...
: 09 kwie 2015 23:08
autor: Felice
Jedno z moich pierwszych sanatoriów to były osławione Wille w Lądku.Ci co znają wiedzą o czym mówię.O 22 meldowaliśmy się pielęgniarce,która sprawdzała stan,po czym przenosiła się do willi K,gdzie był dyżur,a my cichaczkiem,rządeczkiem wysnuwaliśmy się i biegusiem do nadal płonącego ogniska.
Jedyny sklep monopolowy był w rynku,więc o godzinie 13 całe tłumy kuracjuszy z plecaczkami grzecznie stawały w kolejce po soczki.
W kawiarniach trudno było o miejsce.W parku przy basenie grali muzycy,którzy na wieczorne godziny przenosili się do Zdrojowej.Fajfy były we wszystkich knajpach.Do Kaskady po bilety szło się po obiedzie bo o 19 nie było możliwości wejścia z powodu braku miejsc.
Cały Lądek tętnił kolorami,muzyką i życiem.Przepiękne dywany kwiatowe,zegar kwiatowy,mnóstwo ludzi na ławeczkach.Opustoszały teraz park ten właśnie między willami a basenem cały zaludniony.
To se ne wrati...zmieniła się nasza mentalność,nie potrafimy się tak cieszyć życiem jak wówczas.
Re: Bardzo stare wspomnienia z sanatorium...
: 09 kwie 2015 23:24
autor: forumowicz
Sanatorium ,małe miasteczko urokliwa mała salka taneczna.Jestem z koleżeństwem ,tańczymy ,przyciemnione światła ,spiewa własciciel knajpki we własnej osobie.Rzecz się dzieje kilkaset km od mojego domu.
Nagle w drzwiach knajpki stają trzy panie ,zerkam okiem i kurczę ,ale jedna jest podobna bardzo do moejej znajomej,hm mysle przez chwilkę ,nie to niemozliwe to nie Ona .
Tańczymy jest piękny wieczór ,panie jakimś cudem uzyskują stolik ,siadają.Pani bardzo mi się przyglada usmiecha.Mamy nie lada zagadkę do rozwiazania mamy o czym dyskutować przy stoliku.
Minął wieczór nastepnego dnia dzwoni telefon ..... mąż koleżanki i mówi :moją żona (wymienia imię) chce z toba pogadać zaraz oddam słuchawkę ""wróble ćwierkaja że się świetnie bawisz w .......I oddaje słuchawkę zonie.Ja doznaję olśnienia o rany to była siostra naszej znajomej ,razem jadalismy kolacje etc .
.I wtedy seria wymówek ,..."no wiesz co moja siostra (wymienia jej imię) tez jest w sanatorium obok a ty zachwałaś się jakbys jej nie znała .....it .O matko i córko ile musiałm się nagimnastykować by "wyrównać teren."
Ale stwierdziłam wtedy ,że są prawdziwi mężczyżni ,bo gdyby nie to zdanie "wróble ćwierkają ,że dobrze się bawisz .....to byłoby ,było ......
Re: Bardzo stare wspomnienia z sanatorium...
: 10 kwie 2015 00:15
autor: forumowicz
Ho,ho ......dawno to było

bardzo , bardzo dawne wspomnienia ! Piękna zima , taka z dwu metrowymi zaspami , tunele by przejść z budynku do budynku .A sanatorium do którego mnie wysłano na 3 miesiące

nazywało się prewentorium .Żadne tam ucieczki na tańce bo i wiek mój był raczej z tych nie pełnoletnich

Był karnawał , były bale przebierańców i pierwsze zauroczenia

Ale były też ucieczki

z obowiązkowego leżakowania na tarasie

w kierunku pobliskiego toru saneczkowego .Było szaleństwo zjeżdżania ....zakończone po trzeciej takiej eskapadzie złamaną ręką

Jakoś wtedy nie wydalali i niestety trzeba było dotrwać do końca kuracji z ręką w gipsie .A teraz nie ma już ani śladu po torze saneczkowym w lesie , nie ma prewentorium , bo budynki zniknęły , a w tym miejscu przebiega teraz droga szybkiego ruchu

Może mało "pikantne" wspomnienia

ale jak oglądam zdjęcia z początków kariery sanatoryjnej , to tak cieplutko robi się w

Re: Bardzo stare wspomnienia z sanatorium...
: 10 kwie 2015 13:15
autor: Felice
Oj Smużka te pikantniejsze

to tylko w naszych wspomnieniach zostaną....po co dzielić się z nimi przed całym światem? Niech tam sobie drzemią na dnie duszy

Bardzo stare wspomnienia z sanatorium...
: 10 kwie 2015 13:55
autor: jacky6
chociaż czasami kręci człeka, by się z kimś swoimi "miłymi" wspomnieniami podzielić...
zawsze milej i przeżywać i wspominać w towarzystwie choćby jednej osoby...
ale lepiej czasami nie - bo jeszcze może się cuś negatywnego zdarzyć...
drzewiej nosiłem się nawet z napisaniem nowelki pt. "Romans sanatoryjny" ale kto by to wydrukował...
Re: Bardzo stare wspomnienia z sanatorium...
: 10 kwie 2015 17:51
autor: forumowicz
Wspomnę dobre czasy,
Sanatorium raz w roku, 24 dni, zwrot kosztów podróży, opłata prawie żadna (tylko klimatyczne).
Dojazd z dworca zapewniony.
Personel sympatyczny, pomocny. Zabiegi w porządku, Opieka lekarska cacy.
Badania dodatkowe konsultacje lekarskie w cenie.
Naprawdę tak było.
Re: Bardzo stare wspomnienia z sanatorium...
: 10 kwie 2015 21:27
autor: Felice
Też to pamiętam,ale zwrotu kosztów podróży nie było,jak zdrowie tego wymagało można było nawet częściej niż raz w roku,lekarz mógł zdecydować o przedłużeniu kuracji.W 2001 roku skierowana w trybie pilnym,(skierowanie osobiście odbierałam w Departamencie Zdrowia) i byłam dwa turnusy po 24 dni,mając np 2 zabiegi masażu jeden po drugim ,czyli razem 40 minut,bo tego wymagał mój stan na tą chwilę.Mały basen zajmowałam na pół godziny sama i nie było to przestępstwem.Najważniejsze,ze dało to widoczny efekt,a o to w tym wszystkim chodziło.Wyprowadzono mnie z niedowładu ręki spowodowanym zmianami w kręgosłupie szyjnym,który notabene był niewiele po powrocie operowany.
A kto pamięta Maleńką z czasów "Żyda" ?To był bajer jak tam się było zaproszonym,każda kuracjuszka o tym marzyła.
Re: Bardzo stare wspomnienia z sanatorium...
: 10 kwie 2015 21:40
autor: jacky6
Alice pisze:
A kto pamięta Maleńką z czasów "Żyda" ?To był bajer jak tam się było zaproszonym,każda kuracjuszka o tym marzyła.
Masz na myśli "Maleńką" z Lądka ?
Byłem tam, herbatkę piłem i tańczyłem.
Atmosfera poszybowała na wiele pięter ( budynek parterowy ) do góry.
Na tydzień przed wprowadzeniem stanu wojennego...
Tak mi ten lokal utkwił w głowie, że potem jeszcze przez wiele lat myślałem otworzyć sobie taki lokalik...
Miałem ku temu sprzyjające warunki lokalowe ( budynek do wykończenia ) ale brak zrozumienia najbliższych spowodował odstąpienie od pomysłu...
Może i dobrze...
...