Gdy odchodzi ktoś bliski
: 13 cze 2015 14:55
...w jednej chwili wali nam się na głowę cały świat. Nie widzimy sensu życia.
Pogrzeb, załatwianie różnych formalności - to zajmuje nam kilka dni ale potem? Potem jest trudno, oj trudno.
Nie wszystkim udaje się wyjść z przysłowiowego "doła" gdy zostaniemy sami. Dzieci... gdy są dorosłe to zazwyczaj mają swoje rodziny, swoje życie.
Nie chcemy być dla nich balastem więc usuwamy się na boczny tor. Wnuki... Nie wolno nam szukać "środka zastępczego" bo takiego i tak nie
znajdziemy. Nie wolno nam się poddawać. Gdy wcześniej myśleliśmy o wszystkich a najmniej o sobie teraz właśnie nadszedł czas aby to zmienić.
Nie użalać się nad sobą ale walczyć o siebie, iść do przodu, ani przez moment nie zatrzymywać się w połowie drogi.
Za kilka dni minie rok od śmierci mojego męża. Czas nie leczy ran, on nas hartuje. Cierpienie przez jakie przeszłam wzmocniło mnie. Wciąż pamiętam
"ten dzień", odwiedzam miejsce jego "wiecznego spoczynku", ale myślę też o sobie, bo ja żyję i pragnę aby te okruchy mojego życia były radością
a nie smutkiem.
Pogrzeb, załatwianie różnych formalności - to zajmuje nam kilka dni ale potem? Potem jest trudno, oj trudno.
Nie wszystkim udaje się wyjść z przysłowiowego "doła" gdy zostaniemy sami. Dzieci... gdy są dorosłe to zazwyczaj mają swoje rodziny, swoje życie.
Nie chcemy być dla nich balastem więc usuwamy się na boczny tor. Wnuki... Nie wolno nam szukać "środka zastępczego" bo takiego i tak nie
znajdziemy. Nie wolno nam się poddawać. Gdy wcześniej myśleliśmy o wszystkich a najmniej o sobie teraz właśnie nadszedł czas aby to zmienić.
Nie użalać się nad sobą ale walczyć o siebie, iść do przodu, ani przez moment nie zatrzymywać się w połowie drogi.
Za kilka dni minie rok od śmierci mojego męża. Czas nie leczy ran, on nas hartuje. Cierpienie przez jakie przeszłam wzmocniło mnie. Wciąż pamiętam
"ten dzień", odwiedzam miejsce jego "wiecznego spoczynku", ale myślę też o sobie, bo ja żyję i pragnę aby te okruchy mojego życia były radością
a nie smutkiem.