Arka SPA Kołobrzeg
: 15 lip 2015 12:21
Właśnie wróciłem z Arki w Kołobrzegu i kilka słów o moich odczuciach.
Pewnie są lepsze sanatoria, ale moje było najlepsze właśnie to, a kilka w życiu zaliczyłem.
Właściwie to nie jest to typowe sanatorium, a 4 gwiazdkowy hotel z działalnością sanatoryjną i były w związku z tym pewne uciążliwości.
Pora wakacyjna i było mnóstwo wczasowiczów z dziećmi i te dzieciaki były wszechobecne do późnych godzin wieczornych, a właściwie to nocnych.
Były wszędzie i zwłaszcza podczas tańców trzeba było uważać a by takiego szkraba nie rozdeptać.
To w zasadzie jeden mankament. Pokój miałem typu studio 2+1. Właściwie to salon.
Dwuosobowa, duża sypialnia z panoramicznym oknem na całą ścianę, duża, trzydrzwiowa szafa, ogromne biurko z lustrem- to zwłaszcza przydatne dla pań, szafki przy łóżkach,
nocne lampki przy których z powodzeniem można było sobie poczytać. Do sypialni wchodziło się z nazwał bym to przedpokój-pokój ponieważ taką funkcję spełniał, było tam jedno spanie i wyjście na tarasik oraz do łazienki. W tym pomieszczeniu było jedno spanie, duża komoda w która była zabudowana lodówka, była również szafa trzydrzwiowa z sejfem gdyby ktoś przyjechał z dużą gotówką to nie było problemu z zabezpieczeniem, również duże biurko na którym stał telewizor i telefon stacjonarny, stół, fotel, dwa krzesła, ława.
Łazienka ładna, przestronna, każdy miał po 3 ręczniki w tym dwa kąpielowe wymieniane co tydzień, suszarka do suszenia przepierek oraz do włosów.
Oczywiście klima w każdym pomieszczeniu. Nie wnosiliśmy żadnych, dodatkowych opłat za TV, za parawany, za leżaki. Po prostu w recepcji pobierało się dodatkową kartę (jedna do otwierania drzwi inna do samochodu bo inaczej nie otworzy rampy) i pobierało się leżak, parawan.
Jedzenie dobre, w wystarczającej ilości, zawsze na czas podane. Zabiegi również w fajnej atmosferze. Miałem wprawdzie jeden mały zgrzyt z młodzieńcem na borowinie, ale widocznie miał zły dzień i nie robiłbym z tego zarzutu.
Rozrywka. Ooo tu się działo. Codziennie tańce, powiedział bym w zróżnicowanej formule. Bo to i prowadził dyskotekę Marek Sierocki ( ten z Teleekspresu) i grał nam zespół Żuki, który gra mocnego rocka generalnie Bitelsów i Klenczona, no całe mnóstwo innych grajków. Do wyboru do koloru. W międzyczasie można było sobie posłuchać muzyki ponieważ zawsze pomiędzy obiadem, a kolacją był jakiś darmowy występ.
Wypoczynek. Oprócz plażowania i morza do dyspozycji kryty basen, duży, gdzie można był popływać oraz mniejszy na tarasie z łóżkami, leżakami do opalania.
Super ośrodek, super otoczenie można to wszystko pooglądać sobie na Youtube. Na górze na 11 piętrze słynna kawiarnia obrotowa gdzie można spałaszować pyszne lody lub wypic drinka, lub jedno i drugie ha, ha podziwiając widok na morze.
Było super i szkoda, że to już było.

Pewnie są lepsze sanatoria, ale moje było najlepsze właśnie to, a kilka w życiu zaliczyłem.
Właściwie to nie jest to typowe sanatorium, a 4 gwiazdkowy hotel z działalnością sanatoryjną i były w związku z tym pewne uciążliwości.
Pora wakacyjna i było mnóstwo wczasowiczów z dziećmi i te dzieciaki były wszechobecne do późnych godzin wieczornych, a właściwie to nocnych.
Były wszędzie i zwłaszcza podczas tańców trzeba było uważać a by takiego szkraba nie rozdeptać.
To w zasadzie jeden mankament. Pokój miałem typu studio 2+1. Właściwie to salon.
Dwuosobowa, duża sypialnia z panoramicznym oknem na całą ścianę, duża, trzydrzwiowa szafa, ogromne biurko z lustrem- to zwłaszcza przydatne dla pań, szafki przy łóżkach,
nocne lampki przy których z powodzeniem można było sobie poczytać. Do sypialni wchodziło się z nazwał bym to przedpokój-pokój ponieważ taką funkcję spełniał, było tam jedno spanie i wyjście na tarasik oraz do łazienki. W tym pomieszczeniu było jedno spanie, duża komoda w która była zabudowana lodówka, była również szafa trzydrzwiowa z sejfem gdyby ktoś przyjechał z dużą gotówką to nie było problemu z zabezpieczeniem, również duże biurko na którym stał telewizor i telefon stacjonarny, stół, fotel, dwa krzesła, ława.
Łazienka ładna, przestronna, każdy miał po 3 ręczniki w tym dwa kąpielowe wymieniane co tydzień, suszarka do suszenia przepierek oraz do włosów.
Oczywiście klima w każdym pomieszczeniu. Nie wnosiliśmy żadnych, dodatkowych opłat za TV, za parawany, za leżaki. Po prostu w recepcji pobierało się dodatkową kartę (jedna do otwierania drzwi inna do samochodu bo inaczej nie otworzy rampy) i pobierało się leżak, parawan.
Jedzenie dobre, w wystarczającej ilości, zawsze na czas podane. Zabiegi również w fajnej atmosferze. Miałem wprawdzie jeden mały zgrzyt z młodzieńcem na borowinie, ale widocznie miał zły dzień i nie robiłbym z tego zarzutu.
Rozrywka. Ooo tu się działo. Codziennie tańce, powiedział bym w zróżnicowanej formule. Bo to i prowadził dyskotekę Marek Sierocki ( ten z Teleekspresu) i grał nam zespół Żuki, który gra mocnego rocka generalnie Bitelsów i Klenczona, no całe mnóstwo innych grajków. Do wyboru do koloru. W międzyczasie można było sobie posłuchać muzyki ponieważ zawsze pomiędzy obiadem, a kolacją był jakiś darmowy występ.
Wypoczynek. Oprócz plażowania i morza do dyspozycji kryty basen, duży, gdzie można był popływać oraz mniejszy na tarasie z łóżkami, leżakami do opalania.
Super ośrodek, super otoczenie można to wszystko pooglądać sobie na Youtube. Na górze na 11 piętrze słynna kawiarnia obrotowa gdzie można spałaszować pyszne lody lub wypic drinka, lub jedno i drugie ha, ha podziwiając widok na morze.
Było super i szkoda, że to już było.