Witam. Wróciłam właśnie z domu zdrojowego w Szczawnie Zdroju. Z pobytu jestem zadowolona. Baza lokalowa bardzo zróżnicowana. Były pokoje po remoncie i te naprawdę piękne, pokoje odnowione tylko i niestety przed remontem. Nie życzyłabym nikomu mieszkać w takich pokojach. Niedługo to ma być nieaktualne, do końca roku wszystkie pokoje mają być wyremontowane, także jest nadzieja dla przyszłych kuracjuszy na lepsze warunki lokalowe. Sam budynek piękny, pałac Daisy. Baza zabiegowa dobra, NFZ ma troszkę zabiegów na miejscu ale również trzeba dochodzić do zakładu przyrodoleczniczego - około 100 m, ZUS wszystkie zabiegi na miejscu. Na parterze są dwie stołówki , na jedzenie osobiście nie narzekałam, dla mnie było wystarczająco i smaczne , zdarzały się pojedyncze dni co w których podawano zupę "nic". Diety zróżnicowane. Niektóre osoby mimo wszystko narzekały na jedzenie, uwagi swoje do dietetyczki zgłaszały. Czy to jedzenie najważniejsze i przesłaniać ma wszystko, ważne zabiegi i towarzystwo.
Poznałam dużo wspaniałych osób, było super. W budynku 2 kawiarnie, jedna obok stołówki. Natomiast druga -wejście zewnętrzne budynku "Młyn". Pan Kaziu potrafił świetnie bawić kuracjuszy, zarówno wieczorem jak i w każdy piątek o 16.00, kiedy tylko śpiewał piosenki wybranego piosenkarza lub zespołu. Okolica piękna, szkoda tylko że taka późna jesień, ale widać w parku aleje rododendronów, jakże ślicznie musi tam być w maju, czerwcu. Często organizowane wycieczki, byliśmy zachwyceni wiedzą przewodnika( bieżącą i historyczną), organizator "Kubuś Marta". Zapisywaliśmy się przy recepcji, gdzie codziennie w określonych godzinach, południowych były zapisy. Co dobre się szybko skończyło i teraz trzeba wsiąść do pociągu i wspólnie, cierpliwie czekać na kolejny wyjazd. Pozdrawiam.
