Duszniki - Zdrój Jan Kazimierz pawilon B
: 29 wrz 2015 16:42
Witam,
dla wszystkich poszukujących opinii o tym sanatorium, chcę przekazać bieżące informacje z pobytu.
Na początek: nie przerażajcie sie. Wcale nie jest tak źle. Korygując informacje z poprzednich lat:
- w budynku jest winda,
- posiłki są na miejscu,
- w pokoju znajduje się czajnik, radio za które nie trzeba dodatkowo płacić,
- naczynia i sztućce,
- telewizja jest płatna jak w większości sanatoriów.
Jedynym mankamentem są okna, które są w tragicznym stanie. Tu jednak trzeba zauważyć swoistą troskę o temperaturę w pokojach, gdyż nieszczelność okien w momencie, kiedy zrobiło się zimno została zrekompensowana włączeniem ogrzewania.
Budynek nie jest może super- odnowiony aczkolwiek tragedii też nie ma. Pokoje są tylko 2 i 3 osobowe z małą ilością "dwójek" (niestety). Każdy pokój ma swoją łazienkę. Pokoje wyposażone standardowo. W miarę czyste. Te na 1 piętrze nawet niedawno odnowione. Na zabiegi trzeba chodzić do Zakładu Przyrodoleczniczego ale odległość jest bliska a góra- 5 minutowy spacer z rana pozwala trochę się rozbudzić. Zabiegi praktycznie wykonywane są do godziny 13 a potem już tylko wolne...
Na wyposażeniu nie ma ręczników. Pokoje sprzątane 2 razy w tygodniu. Papier toaletowy uzupełniany na bieżąco. Pielęgniarki są w porządku a zwłaszcza przemiła Przełożona. Według mnie posiłki są smaczne, zróżnicowane i nie ma się tutaj czego czepiać a co do ilości- wiadomo- jeśli ktoś jest bardzo godny, to musi się dożywić sam. Pani doktor prowadząca sympatyczna i bezproblemowa. Nikt nie denerwuje kuracjuszy wieczornym monitorowaniem ludzi i pokoi.
Choć jechałem tu przerażony, wyjeżdżam zadowolony.
dla wszystkich poszukujących opinii o tym sanatorium, chcę przekazać bieżące informacje z pobytu.
Na początek: nie przerażajcie sie. Wcale nie jest tak źle. Korygując informacje z poprzednich lat:
- w budynku jest winda,
- posiłki są na miejscu,
- w pokoju znajduje się czajnik, radio za które nie trzeba dodatkowo płacić,
- naczynia i sztućce,
- telewizja jest płatna jak w większości sanatoriów.
Jedynym mankamentem są okna, które są w tragicznym stanie. Tu jednak trzeba zauważyć swoistą troskę o temperaturę w pokojach, gdyż nieszczelność okien w momencie, kiedy zrobiło się zimno została zrekompensowana włączeniem ogrzewania.
Budynek nie jest może super- odnowiony aczkolwiek tragedii też nie ma. Pokoje są tylko 2 i 3 osobowe z małą ilością "dwójek" (niestety). Każdy pokój ma swoją łazienkę. Pokoje wyposażone standardowo. W miarę czyste. Te na 1 piętrze nawet niedawno odnowione. Na zabiegi trzeba chodzić do Zakładu Przyrodoleczniczego ale odległość jest bliska a góra- 5 minutowy spacer z rana pozwala trochę się rozbudzić. Zabiegi praktycznie wykonywane są do godziny 13 a potem już tylko wolne...
Na wyposażeniu nie ma ręczników. Pokoje sprzątane 2 razy w tygodniu. Papier toaletowy uzupełniany na bieżąco. Pielęgniarki są w porządku a zwłaszcza przemiła Przełożona. Według mnie posiłki są smaczne, zróżnicowane i nie ma się tutaj czego czepiać a co do ilości- wiadomo- jeśli ktoś jest bardzo godny, to musi się dożywić sam. Pani doktor prowadząca sympatyczna i bezproblemowa. Nikt nie denerwuje kuracjuszy wieczornym monitorowaniem ludzi i pokoi.
Choć jechałem tu przerażony, wyjeżdżam zadowolony.