StareŁłazienki w Iwoniczu Zdroju
: 22 lip 2011 18:29
Byłam w sanatorium Stare Łazienki w Iwoniczu Zdroju na przełomie Czerwca i Lipca 2011r, moje wrażenia są negatywne. Pokoje tak sobie urządzone (przełom lat 70/80 - wczesny "Gierek"), w trójce ciasno. Jedzenie fatalne porcje bardzo małe (co niektórzy chcieli sprawdzać porcje na wadze). Dla przykładu na śniadanie po dwa średniej wielkości plasterki wędliny chyba laserem cięte (nie dało się ich rozdzielić bo były tak cienkie ze się rwały )więc wychodziła jedna kromka, do tego pół porcji najmniejszej kosteczki masła (zostało sprawdzone bo kupiliśmy w pobliskim sklepie w celu sprawdzenia ) i albo ćwiartka pomidora lub zamiast pomidora parę plasterków świeżego ogórka lub coś w rodzaju cebuli (por) nie wiem do czego ?! Zupy mleczne były 2 razy w tygodniu , dodatkowo raz się zdarzyło przez cały turnus podano troszeczkę (po małej łyżeczce od herbaty ) dżem i raz miód .
Obiad zupa w wazie ale bez przesady , na drugie danie :dosłownie 3 połówki ziemniaka, mięsa to na lekarstwo o surówce nie wspomnę (wypadało po ok. łyżce takiej do zupy na głowę). Jak mężczyźnie nie jedli surówki to miałyśmy full wypas . Ale już na kolację proszę bardzo same ciężkostrawne : fasolka po bretońsku, leczo lub podobnego (parówek nie było) flaki , bigos. No można powiedzieć o co chodzi czego się czepiam ale zważywszy że kolacja była o 17:15 . Generalnie wszystkiego było mało, ale żeby warzyw nie było ! Jedzenie jak się dowiedzieliśmy dowoził catering. Gratulacje dla dietetyka który układa menu !!! Nie słyszałam pozytywnej opinii o wyżywieniu .
Prze dwa tygodnie lało nom stop żadnych rozrywek typu ping-pong , szachy czy warcaby nie wiem tzw. piłkarzyki. Czytania mieliśmy już dość ! Tylko PTTK organizował wycieczki a później niektóre były odwoływane ze względu na pogodę. Raz był koncert wiolonczelisty i na tym koniec. Oczywiście inne sanatoria były bardziej przedsiębiorcze i dużo więcej organizowały więc chodziło się gdzie indziej. Zabiegi w zakładzie przyrodoleczniczym same w sobie ok , ale pomieszczenia to dopiero ! Na ścianach grzyb, odpadające tynki (nie mówię o wszystkich piętrach bo niektóre są po remoncie ), np na czwartym piętrze wanny do kąpieli mineralnych aż strach wchodzić, ale na trzecim super!
Generalnie wszyscy nastawieni na kasę a i nic w zamian ! Nawet ankiety o pobycie ustawione były pod kątem iwonickich produktów. Nie jestem jakaś czepliwa ale już byłam w kilku sanatoriach i mam porównanie. Dobrze że chociaż było tydzień pogody to się trochę pozwiedzał, a okolice piękne!
Na koniec pochwalę Panie z recepcji (bardzo miłe i fajne ) Panie podające dania ( co ja mówię Panie ,czasami była tylko jedna na ok.50 osób )nie wspomnę o pani Ordynator i pielęgniarkach ! Dla nich Chwała !
pozdrawiam kuracjuszy i obsługę !
Obiad zupa w wazie ale bez przesady , na drugie danie :dosłownie 3 połówki ziemniaka, mięsa to na lekarstwo o surówce nie wspomnę (wypadało po ok. łyżce takiej do zupy na głowę). Jak mężczyźnie nie jedli surówki to miałyśmy full wypas . Ale już na kolację proszę bardzo same ciężkostrawne : fasolka po bretońsku, leczo lub podobnego (parówek nie było) flaki , bigos. No można powiedzieć o co chodzi czego się czepiam ale zważywszy że kolacja była o 17:15 . Generalnie wszystkiego było mało, ale żeby warzyw nie było ! Jedzenie jak się dowiedzieliśmy dowoził catering. Gratulacje dla dietetyka który układa menu !!! Nie słyszałam pozytywnej opinii o wyżywieniu .
Prze dwa tygodnie lało nom stop żadnych rozrywek typu ping-pong , szachy czy warcaby nie wiem tzw. piłkarzyki. Czytania mieliśmy już dość ! Tylko PTTK organizował wycieczki a później niektóre były odwoływane ze względu na pogodę. Raz był koncert wiolonczelisty i na tym koniec. Oczywiście inne sanatoria były bardziej przedsiębiorcze i dużo więcej organizowały więc chodziło się gdzie indziej. Zabiegi w zakładzie przyrodoleczniczym same w sobie ok , ale pomieszczenia to dopiero ! Na ścianach grzyb, odpadające tynki (nie mówię o wszystkich piętrach bo niektóre są po remoncie ), np na czwartym piętrze wanny do kąpieli mineralnych aż strach wchodzić, ale na trzecim super!
Generalnie wszyscy nastawieni na kasę a i nic w zamian ! Nawet ankiety o pobycie ustawione były pod kątem iwonickich produktów. Nie jestem jakaś czepliwa ale już byłam w kilku sanatoriach i mam porównanie. Dobrze że chociaż było tydzień pogody to się trochę pozwiedzał, a okolice piękne!
Na koniec pochwalę Panie z recepcji (bardzo miłe i fajne ) Panie podające dania ( co ja mówię Panie ,czasami była tylko jedna na ok.50 osób )nie wspomnę o pani Ordynator i pielęgniarkach ! Dla nich Chwała !
pozdrawiam kuracjuszy i obsługę !