Ojejku, Princi, co się stało?
Miałam to diabelstwo, bardzo Ci współczuję. Przez cztery tygodnie nosiłam rękę w takim specjalnym temblaku, okalającym bark i całą rękę. Na początku miałam chustę, a potem, teściowa dała mi właśnie ten temblak. Ból straszny. Tabletki przeciwbólowe pomagały na chwilę. Oczywiście, do lekarza nie poszłam, bo nie mogłam zwolnić się nawet na chwilę z pracy. Po pracy, to już marzyłam tylko o tym, żeby dotrzeć do domu. Mam znajomego rehabilitanta, który mi nastawił bark. Coś tam pomasował, pogłaskał i było jedno wielkie ałć i po wszystkim. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Tylko od czasu do czasu pobolewa, zwłaszcza na zmianę pogody. Załatwiłam się, przewracając na chodniku, podczas ślizgawicy. Jak ja nie lubię zimy!!!
Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia !!!
