Strona 1 z 2

Sanatoryjne opowieści

: 29 kwie 2016 18:38
autor: forumowicz
Na pewno każdemu na jakimś etapie leczenia coś się ciekawego przydarzyło lub byliście świadkami ,że coś was rozbawiło, oburzyło czy zdziwiło .Podzielmy się czekając na kolejny wyjazd takimi opowieściami.



Może mało śmieszne ale co tam....Taki mały zbieg okoliczności,pewnego dnia postanowiłem,że zaczne się kąpać zimą w morzu czyli morsować-udało się sukces ale tego dnia miałem jeszcze jeden zabieg i to kąpiel w basenie solankowym .Udałem się pełen dumy do szatni a tam właśnie wychodziła zmiana która zabieg kończyła i tak starszy Pan wyciera się i mówi do mnie : Panie ja to tych głupich ludzi co chodzą zimą do wody to nie rozumiem jak taki człowiek czy on ma rozum?.Jak to usłyszałem zatkało mnie ale bardziej ze śmiechu i mówię do niego: Widzi Pan takiego jednego przed sobą .Dziadek nie speszył się wcale i mówi do mnie : a mogę dotknąć pana czoła czy Pan jest normalny? .Nie zła akcja powiecie i macie racje na szczęście wychowano mnie w szacunku do ludzi to i mu powiedziałem: jak Panu ulży to proszę .Wytłumaczyłem mu ile jest dobrego w takim wchodzeniu do wody i co ono mi daje .....


Zachęcam do pisania co jakiś czas wrzucę jakąś historyjkę może coś bardziej ostrego :)

Re: Sanatoryjne opowieści

: 29 kwie 2016 20:17
autor: forumowicz
Witaj ,

po części opowieści wyczerpały się w temacie założonym przez Jacka "Bardzo stare wspomnienia z sanatorium..."
lektura bardzo fajna , pozdrawiam

:kwiat:

Re: Sanatoryjne opowieści

: 29 kwie 2016 20:43
autor: forumowicz
Sprawdzę dziękuje zobaczymy jeśli temat nie ruszy sam umrze a jeśli się spodoba może być cały czas na czasie zobaczymy ,dzięki za sugestie

Sanatoryjne tzw. ciche "opowieści"...

: 29 kwie 2016 22:41
autor: jacky6
Nieraz mnie ręka swędziła aby opisać swoje wspomnienia...
Niech ręka Boska chroni...
Lepiej nie...
Lepiej niech zasłona historii zapadnie i to w naszych wspomnieniach.
Co nasze - to nasze ...
A reszta niech będzie milczeniem ...
:twisted: :mrgreen:

:lol: :lol: :lol:

Re: Sanatoryjne opowieści

: 10 maja 2016 15:01
autor: forumowicz
Pewnie na każdym turnusie są tzw sanatoryjni macho . W Sopocie był też taki co dnia się chwalił "że ile i kogo zaliczył" o kosztach nie wspominał ile go to kosztowało,wszystko do czasu aż dowiedział się ,że w trakcie ma go odwiedzić żona wtedy latał do każdego kogo znał przerażony i mówił :"stary jak będzie moja żona to ja byłem grzeczny a ty o niczym nie wiesz i w ogóle :)".Spacerowałem z kolegą po plaży a macho którego mijaliśmy w trakcie już z daleka machał przerażony żebyśmy coś nie wygarnęli mu bo akurat z żoną grzecznie sobie spacerował ,tak więc udało się chłopu nikt go nie wydał ,małżeństwo chyba trwa nadal,pozdrawiam :)

Re: Sanatoryjne opowieści

: 10 maja 2016 15:32
autor: jovanka96
Ja zawsze mówie swojej córce, gdy odbiera ode mnie wnusia: Co wydarzyło sie u babci- zostaje u babci :) i niech taka sentencja przyświeca wszystkim kuracjuszom ;)

Pozdrawiam serdecznie :) :kwiat:

Re: Sanatoryjne opowieści

: 10 maja 2016 16:11
autor: forumowicz
Wszystko zależne jest od sytuacji .Osobiście wolę zasadę "twarda prawda ale prawda"wolał bym wiedzieć,że np żona przyprawia mi rogi niż wieczorem udawać w łóżku jak by się nic nie stało i marnować życie bo wszyscy wiedzą tylko nie zainteresowany .Wiem wiem czasem tak już jest i tyle ja jednak wolę twarde fakty :D

Re: Sanatoryjne opowieści

: 10 maja 2016 16:13
autor: jovanka96
milenista pisze:Wszystko zależne jest od sytuacji .Osobiście wolę zasadę "twarda prawda ale prawda"wolał bym wiedzieć,że np żona przyprawia mi rogi niż wieczorem udawać w łóżku jak by się nic nie stało i marnować życie bo wszyscy wiedzą tylko nie zainteresowany .Wiem wiem czasem tak już jest i tyle ja jednak wolę twarde fakty :D

No ale tutaj sie tego nie dowiesz, tzw. prawdy..... ;)

Re: Sanatoryjne opowieści

: 16 maja 2016 18:47
autor: forumowicz
W Sopocie zdarzyło się ,że zmarł pacjent ,załoga sanatorium ukrywała to jak by co najmniej była ich wina a nie była bo zmarł Pan będąc na zakupach w sklepie.Pech chciał że doszedł do auta i w nim umarł,lecz był w sanatorium z żoną i dopiero ona powiedziała co się wydarzyło ale ekipa sanatorium wciąż opowiadała swoją wersje co tylko irytowało resztę ludzi ot taka życiowa sytuacja ...........

Bardzo stare wspomnienia sanatoryjne...

: 16 maja 2016 20:24
autor: jacky6
Będą wiecznie tłoczyć się w naszych szarych komórkach.
Ale radości z tego co się "w ukryciu" przeżyło nie odbierze nam nikt.
Nawet Św. Piotr...
Amen...
:mrgreen: :ugeek: