Strona 1 z 2

Sanatorium 'MUSZYNA'

: 23 wrz 2011 10:32
autor: Zwierzak
Witam, mam gorącą prośbę o opinie i warunki pobytowe w sanatorium Muszyna. Jadę w ramach prewencji rentowej z ZUS-u. Proszę także o informację jak można ciekawie zagospodarować czas wolny. Bardzo dziękuję za odpowiedzi osób które już tam były. Termin wyjazdu to pażdziernik.Jeszcze jedno pytanie jak wygląda sprawa zwolnienia na czas pobytu.

Re: Sanatorium 'MUSZYNA'

: 24 wrz 2011 12:10
autor: M...a
Byłam w sanatorium "Muszyna" w okresie 27.08. - 19.09. Również w ramach prewencji ZUS-owskiej. Pogoda była przepiękna, więc już to była połowa radości z pobytu tutaj. Co należy z sobą koniecznie zabrać: strój do ćwiczeń w basenie, czepek, gumowe klapki (aby się nie ślizgały po wodzie), kilka ręczników, wiele bawełnianych koszulek do ćwiczeń, kilka par skarpet również do ćwiczeń, koniecznie wygodne spodenki do ćwiczeń, no i oczywiście różne części garderoby, w zależności od uznania (mogą być balowe sukienki, a może również być sportowe obuwie i ubranie - w zależności co kto lubi), a także podstawowe środki czystości. Dobrze jest mieć ze sobą jakiś środek do prania ręcznego, gdyż istnieje taka możliwość, oby tylko pogoda dopisała; na balkonie można ususzyć to i owo.

Co do samego usytuowania ośrodka; przepięknie, na wzgórzu, cisza... Niestety, dla ludzi chorych daleko do miasteczka, no i "pod górkę" z powrotem. Prawda jest jednak taka, że nawet najbardziej chorzy potrafili dojść do najbliższej lodziarni, sklepiku z owocami i warzywami, kiosku z gazetami, no i kto lubił to i na piwo. Czyli każdemu wedle potrzeb. Szkoda jednak, że ośrodek nie posiada busika którym można by było podwozić kuracjuszy (oczywiście za drobną odpłatnością) do miasteczka, np.dwa razy w ciągu dnia o określonych godzinach, w niedzielę do kościoła (strasznie daleko!) itp. Nie przypuszczam, że Panowie Prezesi nie wiedzą o możliwości dofinansowania z PFRON? Więcej dobrej woli z ich strony i popatrzenie na potrzeby ludzi chorych. Szczególnie dał mi się we znaki brak kiosku z gazetami, podstawowymi środkami czystości, napojami (tutejszymi wodami) itp. Zaraz ktoś mnie zakrzyczy, że przecież jest kawiarnia Lepiej spuśćmy na nią zasłonę milczenia... Ciastek brak! (bo nie mówię tu o tych chipsach i innych suchych w torebkach), kawa - lepiej zamilczeć; nie brakowało jedynie różnorakich trunków, no ale godziny otwarcia też jakieś takie "dzikie" (16.30 - 21.30).

Tak jak już zaznaczyłam szczególnie dawał się we znaki brak... tutejszych wód leczniczych. Kierowanie pacjentów do pijalni w odległości ok.1 km od ośrodka jest nieporozumieniem, nie wszyscy potrafili tam dojść. Oczywiście, można tu powiedzieć, że to niedaleko, że mógł przynieść sąsiad, że można było raz na dwa dni, że to taki obowiązkowy spacerek, itd... No ale ja mimo wszystko chciałabym się napić tu, na miejscu, co dzień świeżej wody leczniczej. A może by ją tak przywozić codziennie w baniaku 20-litrowym i postawić w holu abyśmy pili ile chcieli?

Co do samych zabiegów nie mam żadnych zastrzeżeń, wręcz odwrotnie. Wszystkie Panie serwujące nam zabiegi przemiłe i przeuprzejme (szczególne pozdrowienia dla Pani Dorotki; wnioskuję do Dyrekcji o gratyfikację za sympatyczne podejście do pacjenta). Panie na sali ćwiczeń biegające do każdego pacjenta, pomagające, cierpliwe... Każdy mógł się "wyćwiczyć" ile chciał. No, niestety, niektórzy nie chcieli zbyt długo, ale to ich strata. Można też było podreperować swoją tężyznę na tych różnorakich rowerkach, atlasach itp.

Jedzenie wyśmienite! Niestety, malkontenci narzekali, ale tym nigdy, nikt i nigdzie nie dogodzi. Na śniadanie zawsze dodatkowo była mleczna zupa, którą "wcinali" wszyscy, a Panie nie żałowały dolewek. Porcje wystarczające (jeśli "stolikowi" zabrakło zupy w wazie chodził po dolewkę i widziałam, że zawsze ją otrzymywał. U nas zawsze zbywało). Wiele różnorakich surówek, sałatek, serków, ryb no i cały czas wędlina. Na zmianę podawano również jabłka, mandarynki, winogrona, banany, kiwi, soczki owocowe... Jeżeli jednak komuś było "mało" mógł dokupić sobie w okolicznych sklepach; duży wybór i tanio.

Pacjenci jak pacjenci; niektórzy biorący sobie do serca wszelkie zakazy, nakazy, pouczenia [a tych nie szczędziła nam Pani manager (dyrektor?; nie wiem) już w pierwszy dzień], a inni totalnie je "olewający". Jednak dla większości, ludzi raczej rozsądnych, to "przywitanie" nas było żenujące. Z tego wszystkiego zapamiętałam jedynie za co i w jakiej wysokości grożą nam kary, co nam wolno a czego nie itd... Kto nadużywał różnych używek to i tak ... nadużywał, nie widziałam żeby miał za to jakąś karę, a dla mnie, nie pijącej zupełnie, nie palącej nigdy ... kac pozostał. Chyba rozumiemy o co chodzi?

Rozrywki (nazwijmy je) kulturalne; przeróżne. Bardzo dużo różnorakich wyjazdowych wycieczek (dalszych i bliższych) w przystępnych cenach. Można było pojeździć sobie do woli (nawet na Słowację i Węgry). Niestety, i znów nie pomyślano o pacjentach... chorych. Nie wszyscy mogli dużo chodzić, a nie zauważyłam ani jednej wycieczki, która byłaby dla nich. Co do ogniska; no dobrze, że była z nami przemiła Pani N., która na drugi dzień trochę zrekompensowała nam nieudany występ tutejszego grajka. Nawet do chałtury należy się przygotować. Ognisko samo w sobie było w ok.
Aha, jest jeszcze biblioteka, a raczej komórka, którą obsługuje personel kawiarni, czyli tylko w godzinach jej otwarcia."Bestsellery" jeszcze z mieszczącego się tam kiedyś domu wypoczynkowego, no i widziałam mnóstwo... harlekinów.

I to by było na tyle; jeśli o czymś zapomniałam, to dopiszę. A może uczynią to inni kuracjusze?

Re: Sanatorium 'MUSZYNA'

: 26 wrz 2011 07:30
autor: Zwierzak
Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedz lecz brak mi informacji co do zwolnienia L4 na czas pobytu w sanatorium.Pozdrawiam.

Re: Sanatorium 'MUSZYNA'

: 26 wrz 2011 10:31
autor: M...a
Ano właśnie; otóż sanatorium wystawia bez problemu zwolnienie lekarskie (L-4) za okres pobytu w sanatorium. Należy jedynie mieć ze sobą dokument ubezpieczenia (NIP zakładu pracy). Akurat zapomniałam o tym, bo ja wykorzystywałam zaległy urlop (można i tak). Jeśli masz jeszcze jakieś szczegółowe pytania, to proszę bezpośrednio na mejla, odpowiem bezpośrednio. Pozdrawiam, M...a.

Re: Sanatorium 'MUSZYNA'

: 26 wrz 2011 10:33
autor: syrenka
Witam!Zwolnienie wystawia lekarz w sanatorium w ostatnim dniu pobytu ale na ostatniej wizycie pyta się nawet czy chcesz dłużej ponad pobyt zwolnienie np.termin wyjazdu 22 a dostajesz do 25 .Z tym nie ma problemu .Jednak trzeba pamietać o ważnej legitymacji ubezpieczeniowej bo na to zwracają uwagę.Pozdrawiam.

Re: Sanatorium 'MUSZYNA'

: 26 wrz 2011 19:31
autor: agugusko
Witam,
Mam jeszcze pytania odnośnie samych pokoi. Czy jest w nich węzeł sanitarny i czy jest internet? Czytałam też gdzieś, że w pokojach nie ma czajników tylko jest jeden wspólny na korytarzu czy to prawda?

Re: Sanatorium 'MUSZYNA'

: 26 wrz 2011 19:59
autor: M...a
Pokoje w większości dwu i trzyosobowe, z dużym balkonem (tak jak już pisałam, można na nich suszyć pranie o ile pogoda dopisze). Czajniki na korytarzach, można spokojnie zaparzyć sobie coś do picia, w pokojach jest łącze internetowe. Są również telewizorki (no bo małe) na półkach, u góry (trzeba mocno zadzierać głowę do góry), ale należy opłacić za ich używanie. Za pokój dwuosobowy na cały turnus 50,00 zł. Niestety, jak słyszałam, nie zawsze działały piloty. Nie wiem, bo ja nie "wykupiłam" tv. Zresztą za wszystko należy płacić (wypożyczenie leżaka na tydzień 10 zł, 3 godziny na rowerze 15 zł, żelazko bodajże 1 zł, parking za cały okres 24 dniowy coś ok.146,00 zł, itd...).Więcej nie pamiętam, ale to są te najważniejsze opłaty. Wiem tylko, że nie wolno używać własnego sprzętu w pokojach typu czajnik, żelazko, grzałka, bo "prąd kosztuje" (ostrzeżenie z pierwszego dnia pobytu!).

Re: Sanatorium 'MUSZYNA'

: 27 wrz 2011 14:55
autor: Zwierzak
Jeszcze jedno pytanie. Może ktoś był w listopadzie i opisze jak tam jest w tym okresie.

Re: Sanatorium 'MUSZYNA'

: 16 paź 2011 14:55
autor: paulita
Ja byłam w czerwcu i lipcu. Wszystko potwierdzam (oprócz pogody, bo tej ładnej miałam na cały turnus 3 dni). Chciałam zapytać o coś innego. Czy nadal do ośrodka przychodzą dwa koty, siedzą przy schodach i czekają na datki. Jeden to kocur cały czarny (nazywany Czarnuszkiem) a jego towarzyszka, taka czarno-biała-rudawa z ogonem jak u wiewióry zwana Łajdusią (potrafiła zniknąć na 2-3 dni i swoje pojawienie się oznajmiała z samego rana przeraźliwym miauczeniem i nawoływaniem kumpla). Czy ktoś o nie dba?, dokarmia je? Serdecznie proszę o odpowiedź, Pozdrawiam Betty

Re: Sanatorium 'MUSZYNA'

: 20 paź 2011 20:41
autor: BeciaN66
Witam. :P Byłam w Muszynie w styczniu tego roku i było naprawdę suuuper! Oprócz tego,że warunki były przyzwoite, wyżywienie dobre, zabiegi też dosyć skuteczne to jeszcze mieliśmy niezwykłą "paczkę" -10 osób z którymi miło spędziłam te 24 dni, a do teraz utrzymujemy kontakt ze sobą ,nawet odwiedzając się wzajemnie.Tak właściwie to od nas zależy , czy będziemy w pełni zadowoleni z pobytu w sanatorium, od naszego nastawienia do innych osób, chęci zaprzyjażnienia się itd. Jako,że jestem po kolejnej operacji kręgosłupa, znowu ZUS przyznał mi sanatorium tym razem w Ustroniu "Róża". Mam nadzieję,że i tym razem trafię na wspaniałych ludzi z którymi spędzę mile ten listopadowy turnus. Pozdrawiam serdecznie Beata