Dziękuję za miłe słowa i pozdrowienia.
Ale żeby nie popadać w zupełne czarnowidztwo należy wspomnieć, że ORW "Rzemieślnik" jako jeden z niewielu oferuje trzy zabiegi dziennie dla osób przebywających na turnusach rehabilitacyjnych. Pan doktor, podobnie jak w Darłówku, przyjmował w trybie ekspresowym - wizyta nie trwała dłużej niż dwie minuty. Był bardzo spolegliwy, podatny na sugestie kuracjuszy, krótka acz sympatyczna wizyta zakończyła się zaordynowaniem prądów TENS i lasera na odcinek lędźwiowo-krzyżowy kręgosłupa wspomaganych hydromasażem. Baza zabiegowa zlokalizowana na parterze budynku, mili fizjoterapeuci, starający się w miarę możliwości spełniać prośby kuracjuszy. Nie mogę powiedzieć złego słowa, bywało że zabiegi kończyłem znacznie wcześniej niż to wynikało z planowania. Obok gabinetów zabiegowych sala gimnastyczna, pełniąca również role parkietu podczas wieczorków - rano odbywała się tam gimnastyka ale trzeba przyznać, że frekwencja była marna. Sprzęt nie pierwszej młodości, przyrządy typu orbitrek, atlas, rowery stacjonarne porządnej firmy (Kettler) zdezelowane, podobnie zresztą jak i te normalne, na które strach było wsiadać.
Dwa słowa o wyżywieniu. Stołówka położona nieopodal, w budynku naprzeciwko. Dosyć duza sala, trafiłem do stolika sześcioosobowego - trochę ciasnawo i osoby siedzace przy krótszych bokach stołu miały problem co zrobić z nogami. Posiłki dość smaczne i urozmaicone - podawane do stolika. Dla mnie wystarczające, lecz chyba były osoby dla których wielkość porcji była zbyt mała.
Poza tym organizator wywiązał się z oferowanych zajęć organizowanych w tzw programie KO :
- wieczorki taneczne ( dwa w turnusie ) - były
- wycieczka bezpłatna po wyspie Wolin - co prawda do Świnoujścia, ale była
- wycieczki odpłatne - były proponowane, nie doszły do skutku z uwagi na brak odpowiedniej ilości chętnych.
- ogniska ( dwa w turnusie ) - były, jedno z uwagi na aurę zamienione na grilla, ale były.
Kiełbasa i kaszanka (krupniok) pod wydział podobnie jak ryba (sztuka na głowę), zaś osobę przyrządzającą zupę rybną należałoby wysłać do sopockiego baru "Przystań" by zobaczył i spróbował jak taka zupa powinna wyglądać i smakować. Niemniej dało się zjeść.
Na zakończenie chciałbym wspomnieć Pana Leszka Rodziewicza pełniącego niewdzięczną rolę "kaowca". Był przewodnikiem wycieczek, wodzirejem organizował prelekcje o tematyce historycznej- starał się jak mógł, jednak nie wpłynie to na moją negatywną opinię o ośrodku RZEMIEŚLNIK w Międzywodziu.
OSOBIŚCIE NIE POLECAM RZEMIEŚLNIKA
Ale żeby nie było tak całkiem na be, na zakończenie urokliwy zachód słońca na plaży w Międzywodziu.

- IMGP9057.JPG (53.84 KiB) Przejrzano 5135 razy