Szpital Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjny ul. Zdrojowa 36c, 57-340 Kudowa Zdrój
: 09 maja 2017 16:09
KPINY
Przebywałem w tym "szpitalu" trzy tygodnie. Leczenie po zawale serca. KPINY !!!!!!!!!
Lekarze - chyba przypadkowi z ulicy. Zalecono mi gorące okłady z borowiny, pomimo uwagi o chorobie stawów. Efekt - po tygodniu ból stawów nie do opisania. Zalecono, na moją wyraźną prośbę zmianę na krioterapię, po której po tygodniu wróciłem do formy. Zero zainteresowania zmiana pościeli czy tez ręcznika. Ogólny bałagan i kurz zalegający podłogi. W narożnikach "serpentyny" pajęczyn, tudzież dodatkowe pajęczynowe zasłony w oknach. Jeżeli to co ONI oferują nazywamy leczeniem i rehabilitacją to oferujący są co najmniej konowałami. Teren obiektu zdewastowany i zawalony różnego rodzaju śmieciami. Jedzenie - pomyłka nie mam określenia na to coś. Przy stoliku określiliśmy zupę mianem "NIC"- Nic nowego. Każdego dnia, na bazie tej samej brudnej wody (wywaru) po znalezieniu np pieczarki nazywaliśmy ja pieczarkowa a gdy był ziemniaczek i marchewka to była to zupa jarzynowa itd. Uogólniając, posiłki można określić mianem G.... na talerzu. Będąc świadkiem gdy kucharka wyrabiała gołąbki z papierosem w zębach, miałem serdecznie dość tego tam pobytu.
JAK uciec?
Zapomnij. Na początku p. ordynator określił zasady pobytu. Za zrezygnowanie z pobytu, dopłata karna za każdy dzień w kwocie ponad 90 zł! Żadnych przepustek. - Na pytanie - dlaczego osobom chcącym spędzić dni świąteczne (byłem w okresie Świąt Wielkanocnych) w gronie rodziny a było tam kilkadziesiąt osób z okolic dolnego śląska nie wyda przepustek odpowiedział że nie ,bo nie. Na tym się skończyło. Ludziska uciekali jak nastolatki z domu przed tyranem ojcem, co było śmieszne i przerażające. Osoby z zaplecza (rehabilitantki oraz panie podające do stołu). Były to jedyne dusze które można pochwalić. Być może też wystraszone "SZEFOSTWEM" jak tzw "kuracjusze". Ocena Ośrodka- poniżej wszelkich norm dotyczących pobytu zorganizowanego.
Przebywałem w tym "szpitalu" trzy tygodnie. Leczenie po zawale serca. KPINY !!!!!!!!!
Lekarze - chyba przypadkowi z ulicy. Zalecono mi gorące okłady z borowiny, pomimo uwagi o chorobie stawów. Efekt - po tygodniu ból stawów nie do opisania. Zalecono, na moją wyraźną prośbę zmianę na krioterapię, po której po tygodniu wróciłem do formy. Zero zainteresowania zmiana pościeli czy tez ręcznika. Ogólny bałagan i kurz zalegający podłogi. W narożnikach "serpentyny" pajęczyn, tudzież dodatkowe pajęczynowe zasłony w oknach. Jeżeli to co ONI oferują nazywamy leczeniem i rehabilitacją to oferujący są co najmniej konowałami. Teren obiektu zdewastowany i zawalony różnego rodzaju śmieciami. Jedzenie - pomyłka nie mam określenia na to coś. Przy stoliku określiliśmy zupę mianem "NIC"- Nic nowego. Każdego dnia, na bazie tej samej brudnej wody (wywaru) po znalezieniu np pieczarki nazywaliśmy ja pieczarkowa a gdy był ziemniaczek i marchewka to była to zupa jarzynowa itd. Uogólniając, posiłki można określić mianem G.... na talerzu. Będąc świadkiem gdy kucharka wyrabiała gołąbki z papierosem w zębach, miałem serdecznie dość tego tam pobytu.
JAK uciec?
Zapomnij. Na początku p. ordynator określił zasady pobytu. Za zrezygnowanie z pobytu, dopłata karna za każdy dzień w kwocie ponad 90 zł! Żadnych przepustek. - Na pytanie - dlaczego osobom chcącym spędzić dni świąteczne (byłem w okresie Świąt Wielkanocnych) w gronie rodziny a było tam kilkadziesiąt osób z okolic dolnego śląska nie wyda przepustek odpowiedział że nie ,bo nie. Na tym się skończyło. Ludziska uciekali jak nastolatki z domu przed tyranem ojcem, co było śmieszne i przerażające. Osoby z zaplecza (rehabilitantki oraz panie podające do stołu). Były to jedyne dusze które można pochwalić. Być może też wystraszone "SZEFOSTWEM" jak tzw "kuracjusze". Ocena Ośrodka- poniżej wszelkich norm dotyczących pobytu zorganizowanego.