(...)Wieczorami po kolei "zaliczyliśmy" miejsca zwyczajowo oferujące rozrywkę taneczną zaczynając
od "Victorii" przez "Sanato", "Belwederską", "Słowackiego", "Trzy kroki" w Wojskowym, a kończąc na "Relaksie" we
"Włókniarzu". Wnioski? Szału nie ma; muzyka na żywo (gra jedna lub dwie osoby; wyjątek to "Viktoria" - zespół
trzyosobowy, ale z Ukrainy i muza specyficzna) spokojna, trudno się zmęczyć tańcem. Na sobotnim dancingu w
"Słowackim" byliśmy jedną z najmłodszych (a młodych niewiele) par na parkiecie. Ceny w lokalach dość wysokie,
nie zawsze przystające do wystroju lokalu czy oferowanego menu. Obsługa, w małej obsadzie, mało uprzejma,
niekiedy wręcz opryskliwie odnosząca się do gości, preferująca dziwne praktyki biegania (w przerwach) z rachunkami
za gośćmi w czasie trwania dancingu ("Słowacki"). (...)
Henrys zacytowałem fragment swojego postu z ubiegłego roku. Byłem wtedy w Busku dwa razy.
W lutym i później w maju. Bawiliśmy we wszystkich wyżej wymienionych lokalach i powiem tak;
moim zdaniem najlepsza muzyka dancingowa jest w "Sanato". Grał zespół, który wcześniej bawił
gości w kawiarni sanatorium "Astoria" (po jej zamknięciu przenieśli się właśnie do "Sanato")Jest
jeszcze w sanatorium "Nida" kawiarnia - bodajże "Piwniczka", ale jakoś tam nie trafiliśmy. Może
ktoś jeszcze będzie miał bardziej aktualne informacje niż moje. Od ubiegłego roku mogło się coś
przecież zmienić. Poza tym jest jeszcze kwestia gustu; co kto lubi. Jednemu może nie odpowiadać,
a drugiemu jak najbardziej. Opisz po powrocie swoje wrażenia z odwiedzin "tanecznych" miejsc Buska.