Opinia o Szpitalu Zimowit w Rymanowie Zdroju
: 27 gru 2018 12:34
Rymanów Zdrój Szpital Zimowit;
Wróciłam z niego 8.12.2018 i chcę się podzielić spostrzeżeniami.
Sam Szpital położony jest na górze, prowadzi do niego 150 byle jakich schodów z płyt z wystającymi krawężnikami, na pewnym odcinku schodów brakuje nawet poręczy. Z drugiej strony jest droga nieco dłuższa, ale bezpieczniejsza. Na pewno cudownie w Rymanowie jest począwszy od wiosny, kiedy wszystko budzi się dożycia do jesieni, kiedy drzewa przybierają kolory jesieni. O tej porze o której ja byłam, krótkie popołudnia, na spacer można było wyjść tylko po obiedzie, więc zaraz robiło się ciemno. Turnus wcześniej mieli cudowna pogodę, chodzili na spacery w polarach.
W szpitalu Uzdrowiskowym są plusy, ale są też minusy. Zacznę od minusów, minusem i to takim dużym jest wyżywienie. Ja byłam na diecie lekkostrawnej, zresztą zawsze taką biorę kiedy jestem w sanatorium. Śniadanie powiedzmy w porządku, zupa mleczna, pieczywo, masło, od czasu do czasu łyżka białego sera, dżem, 1,5 plasterka wędliny, ale nie zawsze.
Obiad: ziemniaki przepuszczone przez praskę na wpół z wodą, chyba, że taka odmiana ziemniaka, w każdym bądź razie nie nadające się do zjedzenia, kawałeczek mięska lub cztery malutkie kawałeczki, polane sosem podprawionym mąką pszenną (ohyda), przez trzy tygodnie, oprócz piątku, (w piątek była ryba) raczono nas takimi sosami. Kolacja 1,5 plasterka jakiejś tam wędliny (Rymanów przez ten plasterek widać), masło, pieczywo, herbata i to wszystko, na kolację podawano nam również ze trzy lub cztery razy jajka na twardo (zaznaczam, że też dla osób będących na diecie lekkostrawnej). Podano nam ze trzy razy jakiś kawałeczek ciasta, ze trzy razy jabłko, raz po dwie malutkie mandarynki. To wszystko zanim postawiono na stół było ważone, obowiązywała gramatura, rozumiem to, tylko najbardziej śmieszyły nas te 1,5 plasterka wędliny. Raz na kolację podano nam soję w jakimś sosie zaprawianym jak zwykle mąką pszenną, nie nadawało się do zjedzenia, zwróciliśmy uwagę kelnerkom, ale kelnerka to co dostanie z kuchni to wydaje.
Zimowit posiada własną kuchnię, najprawdopodobniej mają albo do niczego szefa kuchni, albo dietetyczkę.
Ogromnym minusem, który przynosi złą opinię Szpitalowi jest doktor Cz. Rozmawiając z pacjentem, a raczej nie rozmawiając nie potrafi popatrzeć pacjentowi w twarz. Lekarz bez żadnej specjalizacji, pozostali lekarze maja specjalizację przede wszystkim balneologa. Lekarz który pisze pacjentom przede wszystkim zabiegi mokre, nie zwracając na to, na co pacjent jest chory.
A teraz plusy:
Szpital po remoncie, nowe łóżka, wygodne materace, łazienka w pokoju, pokoje sprzątane co drugi dzień, papier toaletowy na bieżąco, pościel jeżeli potrzeba wymienić, panie sprzątające dają, brakuje ręczników nawet na zabiegi, dlatego wszyscy którzy jada do Zimowita w Rymanowie Zdroju, muszą ze sobą zabrać ręczniki.
Ja mieszkałam w pokoju trzyosobowym, który najprawdopodobniej był pokojem dwuosobowym. W oknach rolety. Po stronie parzystej są balkony. W pokojach brakuje lodówki, radia, lampki nocnej, są telewizory, ale należy wykupić w recepcji kartę (80 zł).
Rehabilitacja:
Wszystkie zabiegi wykonywane są na miejscu w Zimowicie, fizykoterapeuci różnie przykładają się do zabiegów, chodzi o masaż klasyczny i gimnastykę, ale wszyscy są bardzo mili.
Ja miałam gimnastykę w basenie (rewelacja), co prawda basen mały, mieści się tylko 6 osób, ale to jest basen do gimnastyki. Minusem jest brak kabin do przebrania, a jednak trzeba zdjąć mokre rzeczy i przebrać się w suche, gdyż wychodzi się na korytarz, są przeciągi. Prawdopodobnie jest zamiar remontowania basenu. Masaż klasyczny kręgosłupa wykonywał mi Pan, super, tu na forum nie mogę podać nazwiska, a warto by było.
Czy bym wróciła do Rymanowa Zdroju; tak, ale na pewno nie o tej porze roku.
Wróciłam z niego 8.12.2018 i chcę się podzielić spostrzeżeniami.
Sam Szpital położony jest na górze, prowadzi do niego 150 byle jakich schodów z płyt z wystającymi krawężnikami, na pewnym odcinku schodów brakuje nawet poręczy. Z drugiej strony jest droga nieco dłuższa, ale bezpieczniejsza. Na pewno cudownie w Rymanowie jest począwszy od wiosny, kiedy wszystko budzi się dożycia do jesieni, kiedy drzewa przybierają kolory jesieni. O tej porze o której ja byłam, krótkie popołudnia, na spacer można było wyjść tylko po obiedzie, więc zaraz robiło się ciemno. Turnus wcześniej mieli cudowna pogodę, chodzili na spacery w polarach.
W szpitalu Uzdrowiskowym są plusy, ale są też minusy. Zacznę od minusów, minusem i to takim dużym jest wyżywienie. Ja byłam na diecie lekkostrawnej, zresztą zawsze taką biorę kiedy jestem w sanatorium. Śniadanie powiedzmy w porządku, zupa mleczna, pieczywo, masło, od czasu do czasu łyżka białego sera, dżem, 1,5 plasterka wędliny, ale nie zawsze.
Obiad: ziemniaki przepuszczone przez praskę na wpół z wodą, chyba, że taka odmiana ziemniaka, w każdym bądź razie nie nadające się do zjedzenia, kawałeczek mięska lub cztery malutkie kawałeczki, polane sosem podprawionym mąką pszenną (ohyda), przez trzy tygodnie, oprócz piątku, (w piątek była ryba) raczono nas takimi sosami. Kolacja 1,5 plasterka jakiejś tam wędliny (Rymanów przez ten plasterek widać), masło, pieczywo, herbata i to wszystko, na kolację podawano nam również ze trzy lub cztery razy jajka na twardo (zaznaczam, że też dla osób będących na diecie lekkostrawnej). Podano nam ze trzy razy jakiś kawałeczek ciasta, ze trzy razy jabłko, raz po dwie malutkie mandarynki. To wszystko zanim postawiono na stół było ważone, obowiązywała gramatura, rozumiem to, tylko najbardziej śmieszyły nas te 1,5 plasterka wędliny. Raz na kolację podano nam soję w jakimś sosie zaprawianym jak zwykle mąką pszenną, nie nadawało się do zjedzenia, zwróciliśmy uwagę kelnerkom, ale kelnerka to co dostanie z kuchni to wydaje.
Zimowit posiada własną kuchnię, najprawdopodobniej mają albo do niczego szefa kuchni, albo dietetyczkę.
Ogromnym minusem, który przynosi złą opinię Szpitalowi jest doktor Cz. Rozmawiając z pacjentem, a raczej nie rozmawiając nie potrafi popatrzeć pacjentowi w twarz. Lekarz bez żadnej specjalizacji, pozostali lekarze maja specjalizację przede wszystkim balneologa. Lekarz który pisze pacjentom przede wszystkim zabiegi mokre, nie zwracając na to, na co pacjent jest chory.
A teraz plusy:
Szpital po remoncie, nowe łóżka, wygodne materace, łazienka w pokoju, pokoje sprzątane co drugi dzień, papier toaletowy na bieżąco, pościel jeżeli potrzeba wymienić, panie sprzątające dają, brakuje ręczników nawet na zabiegi, dlatego wszyscy którzy jada do Zimowita w Rymanowie Zdroju, muszą ze sobą zabrać ręczniki.
Ja mieszkałam w pokoju trzyosobowym, który najprawdopodobniej był pokojem dwuosobowym. W oknach rolety. Po stronie parzystej są balkony. W pokojach brakuje lodówki, radia, lampki nocnej, są telewizory, ale należy wykupić w recepcji kartę (80 zł).
Rehabilitacja:
Wszystkie zabiegi wykonywane są na miejscu w Zimowicie, fizykoterapeuci różnie przykładają się do zabiegów, chodzi o masaż klasyczny i gimnastykę, ale wszyscy są bardzo mili.
Ja miałam gimnastykę w basenie (rewelacja), co prawda basen mały, mieści się tylko 6 osób, ale to jest basen do gimnastyki. Minusem jest brak kabin do przebrania, a jednak trzeba zdjąć mokre rzeczy i przebrać się w suche, gdyż wychodzi się na korytarz, są przeciągi. Prawdopodobnie jest zamiar remontowania basenu. Masaż klasyczny kręgosłupa wykonywał mi Pan, super, tu na forum nie mogę podać nazwiska, a warto by było.
Czy bym wróciła do Rymanowa Zdroju; tak, ale na pewno nie o tej porze roku.