Rabka Śląskie Centrum Rehabilitacyjno-Uzdrowiskowe w czasach pandemii
: 24 cze 2020 10:25
Pierwsze wrażenia.
Dotarłem do sanatorium przed godziną 11. Wejście do obiektu w maseczce. Na portierni pierwszy pomiar temperatury upoważniający do wejścia dalej. Przed drzwiami wejściowymi dezynfekcja rąk. Potem przejmują nas pielęgniarki. Dają do wypełnienia ankiety i czekam w kolejce do gabinetu pielęgniarek na mierzenie, ważenie itd., i ponownie temperatura. Po wyjściu od pielęgniarek, przejmuje nas inna osoba i prowadzi na oddział. I wcale nie dlatego, że nie można się samemu poruszać po obiekcie, tylko dlatego, że budynek jest labiryntem korytarzy, przejść i zaułków na miarę labiryntu Minotaura.
Powiem tylko tyle, żebym dostał się na 3 piętro do mojego pokoju, to muszę zejść na -1, potem korytarzami , pełnymi zakrętów do windy i już jestem. Przez pół godziny, mając język za przewodnika, szukałem przejścia na basen.
Rada dla przyszłych kuracjuszy: po otrzymaniu karty zabiegowej – zrobić rozeznanie co i gdzie, bo szukając tuż przed zabiegiem można się spóźnić.
Wizytę u lekarza załatwiłem jeszcze przed obiadem. Oczywiście pielęgniarka zaprowadziła nas kilka osób pod gabinet. Jak dla mnie przyjęcie odbyło się sprawnie, ale z rozmów z innymi kuracjuszami wynika, że ja miałem więcej szczęścia. Inni narzekali na chaos.
Po budynku jest obowiązek chodzenia w maseczkach, przeważnie przestrzegany.
Płyny do dezynfekcji rąk są na każdym kroku. Przy windach, drzwiach na oddział, stołówce oraz przed każdym gabinetem zabiegowym.
Zakwaterowanie.
Mam pokój 1 osobowy. Z rezerwacją nie było problemu, zaraz po otrzymaniu papierowego skierowania , zadzwoniłem do sanatorium i zrobiłem rezerwację. Mój pokój jest chyba najmniejszy z jedynek. Po sąsiedzku jest większy. Na wyposażeniu drewniane łóżko z materacem pokrytym ceratą, dość wygodne. Poduszka jedna, nie ma jaśka, kołdra. Do tego jest jeszcze koc. Na wyposażeniu szafka nocna, lampka nocna, mały okrągły stół (15 calowy laptop ledwo się mieści), krzesło i taboret (oba drewniane). Na ścianie wieszak na wierzchnie ubranie. Szafa mała ok 50cm szerokości z drążkiem na wieszaki, na dole dwie półki. Generalnie mało w niej miejsca.
Mam dwa okna, a przy nich bardzo głębokie parapety – służą jako wygodne półki. W oknach kraty, można na nich zawiesić sznurek i suszyć drobiazgi. W całym budynku nie ma balkonów w pokojach.
Łazienka – kabina prysznicowa, sedes, umywalka, lustro z półeczką, haczyki na ręczniki i kaloryfer łazienkowy.
Zabiegi są mocno rozciągnięte w czasie nawet do godziny 17. Nie ma siedzenia przed gabinetami, każą przychodzić na wyznaczoną godzinę. Przed każdym gabinetem płyn dezynfekcyjny. No i to co wcześniej pisałem, wcześniej trzeba się zapoznać z rozmieszczeniem gabinetów, by nie błądzić w labiryncie korytarzy.
Ciąg dalszy nastąpi
Dotarłem do sanatorium przed godziną 11. Wejście do obiektu w maseczce. Na portierni pierwszy pomiar temperatury upoważniający do wejścia dalej. Przed drzwiami wejściowymi dezynfekcja rąk. Potem przejmują nas pielęgniarki. Dają do wypełnienia ankiety i czekam w kolejce do gabinetu pielęgniarek na mierzenie, ważenie itd., i ponownie temperatura. Po wyjściu od pielęgniarek, przejmuje nas inna osoba i prowadzi na oddział. I wcale nie dlatego, że nie można się samemu poruszać po obiekcie, tylko dlatego, że budynek jest labiryntem korytarzy, przejść i zaułków na miarę labiryntu Minotaura.
Powiem tylko tyle, żebym dostał się na 3 piętro do mojego pokoju, to muszę zejść na -1, potem korytarzami , pełnymi zakrętów do windy i już jestem. Przez pół godziny, mając język za przewodnika, szukałem przejścia na basen.
Rada dla przyszłych kuracjuszy: po otrzymaniu karty zabiegowej – zrobić rozeznanie co i gdzie, bo szukając tuż przed zabiegiem można się spóźnić.
Wizytę u lekarza załatwiłem jeszcze przed obiadem. Oczywiście pielęgniarka zaprowadziła nas kilka osób pod gabinet. Jak dla mnie przyjęcie odbyło się sprawnie, ale z rozmów z innymi kuracjuszami wynika, że ja miałem więcej szczęścia. Inni narzekali na chaos.
Po budynku jest obowiązek chodzenia w maseczkach, przeważnie przestrzegany.
Płyny do dezynfekcji rąk są na każdym kroku. Przy windach, drzwiach na oddział, stołówce oraz przed każdym gabinetem zabiegowym.
Zakwaterowanie.
Mam pokój 1 osobowy. Z rezerwacją nie było problemu, zaraz po otrzymaniu papierowego skierowania , zadzwoniłem do sanatorium i zrobiłem rezerwację. Mój pokój jest chyba najmniejszy z jedynek. Po sąsiedzku jest większy. Na wyposażeniu drewniane łóżko z materacem pokrytym ceratą, dość wygodne. Poduszka jedna, nie ma jaśka, kołdra. Do tego jest jeszcze koc. Na wyposażeniu szafka nocna, lampka nocna, mały okrągły stół (15 calowy laptop ledwo się mieści), krzesło i taboret (oba drewniane). Na ścianie wieszak na wierzchnie ubranie. Szafa mała ok 50cm szerokości z drążkiem na wieszaki, na dole dwie półki. Generalnie mało w niej miejsca.
Mam dwa okna, a przy nich bardzo głębokie parapety – służą jako wygodne półki. W oknach kraty, można na nich zawiesić sznurek i suszyć drobiazgi. W całym budynku nie ma balkonów w pokojach.
Łazienka – kabina prysznicowa, sedes, umywalka, lustro z półeczką, haczyki na ręczniki i kaloryfer łazienkowy.
Zabiegi są mocno rozciągnięte w czasie nawet do godziny 17. Nie ma siedzenia przed gabinetami, każą przychodzić na wyznaczoną godzinę. Przed każdym gabinetem płyn dezynfekcyjny. No i to co wcześniej pisałem, wcześniej trzeba się zapoznać z rozmieszczeniem gabinetów, by nie błądzić w labiryncie korytarzy.
Ciąg dalszy nastąpi