Ja mam z dzieckiem termin do Adrii na 21 kwietnia do połowy maja. Też starałam się trochę pobuszować po necie i choć nie natrafiłam na zdjęcia z Adrii ani na zbyt wiele opinii to jednak na jednym forum dokopałam się do dość sporej dawki informacji o pobycie w Adrii i to , co przeczytałam tylko zachęca do wyjazdu tam a jest kompletnie różne od negatywnej opinii zamieszczonej powyżej.. - i teraz - której opinii zawierzyć ?? (to; do czego dotarłam wklejam poniżej i napisała to osoba będąca z sześciolatkiem w Adrii na przełomie lutego/marca 2012):
"Wyżywienie jest przeważnie wystarczające, chłopak mój nie narzeka ale mamy drobny zapas na czarną godzinę tzn. parówki

. Ostatnio było na kolację risotto i nie tknął więc parówki się przydały ale nie jest to nagminnie i codziennie.
Laptop może jechać, w pokojach jest wi-fi ale nie we wszystkich - my akurat mamy

.
Myślę, że nie będzie problemu na dostawce do pokoju. Ceny są na stronie.
Za zajęcia poza sanatorium (kino, wycieczki, muzeum,kulig) są opłaty a na terenie (np.plastyczne) nie ma.
Niestety opiekun ponosi pełną opłatę, zabiegów chyba w tym nie ma i opłaty klimatycznej też nie.
Generalnie jesteśmy zadowoleni, warunki są dobre, lekarka miła i konkretna, pani od organizowania dzieciom czasu też się stara. Ja się bałam tego wyjazdu, bo też pierwszy raz jechaliśmy. Jedyny minus jest taki, że faktycznie dzieciaki chorują, mój od wczoraj kaszle ale nie są to jakieś straszne infekcje z gorączką - raczej kaszle, katary i normalnie się funkcjonuje dalej:). Masakry nie ma jak na razie.
Jedyna rada jest taka, żebyście mieli kalosze. Poza tym wszystko jest ok.
Jest plac zabaw ale marny, 2 huśtawki i mała plastikowa zjeżdżalnia.
Basen jest, 25 zł za godzinę matki z dzieckiem.
Wycieczki organizowane są po ok 20 zł.
Posiłki są dobre i wystarcza, dorosły się najada. Np na kolację jest kilka plasterków wędliny i pierogi ruskie.
Pokoje są sprzątane chyba co 2 dni.
Okazuje się, że net jest chyba tylko w pok. 206 (naszym), chodzi dość wolno, nie dopłaca się za to.
Nie ma jak podgrzewać jedzenia zabranego do pokoju, u nas sąsiedzi mieli kuchenkę jednopalnikową to nawet kotlety smażyli jak dzieciak nie zjadł ryby na obiad

.
W pokojach są sztućce; talerze; szklanki.
Adria ma swoją własną stołówkę. Jedzenie wspaniałe. Program zajęć dodatkowych dla dzieciaków - rozpisany na każdy dzień od pn. do pt. Jedzenie dostosowane do dzieci - nawet surówki do wyboru - np. kiszona kapusta i buraczki, zawsze jakiś owoc, kisiel, serek... mój syn zjada wszystko ze smakiem:). Na mieście dokupowane tylko słodkie przekąski, może z raz coś dojedzone w restauracji bo sanatoryjne nie spasowało.
No i były zupy - naturalne i smaczne:). Może kucharki i organizator zajęć zależy od turnusu...u nas bajki przydały się jedynie w czasie choroby."