"Podhale" Połczyn Zdrój
: 23 kwie 2023 15:21
Moja przygoda sanatoryjna dobiegła końca. Pisałam o tym ile miałam obaw i leków ale jakoś to przeżyłam. Najgorszym punktem był dojazd do Połczyna .To była naprawdę porażka,moja podróż trwała prawie 13 godzin.W Połczynie byłam dzień wcześniej a ten przywitał mnie śniegiem ale cóż pojechałam więc nie było co narzekać tylko zaakceptować i korzystać z tego co było mi dane.
Nie będę opisywała ze szczegółami wszystkiego bo kilka postów wcześniej kuracjusz Pancerz opisał bardzo szczegółowo.
Dodam tylko,że porażką jest dzień rejestracji do sanatorium który też jest wyjazdu kończącego się turnusu i ludzie o różnym czasie opuszczają pokoje lub czekają w holu i wszyscy razem tłoczą się tam tłoczą a ten nie jest przecież z gumy więc tak przez kilka godzin ludzie wiszą sobie niemalże na plecach. I cóż z tego ,że zostałam przyjęta w poczet kuracjuszy jako trzecia ale klucz do pokoju dostałam już po godz. 14 zmęczona na maksa.Plus
z tego ,że byłam w obiekcie o ok 9 to to,że szybko byłam u pielęgniarki i u Pani doktor,która nie oglądając dokumentacji medycznej wypisywała zabiegi jak leci i człowiek miał nic do do powiedzenia. Mi jednak trochę się udało bo zabiegi nic me nie uszkodziły.
Co do miasteczka to brudne i nieciekawe to co było do zobaczenia zaliczyłam w ciągu pierwszych dni a później do już dreptanie tymi samymi szlakami.
Poznałam super ludzi i to jest też fajne. Szkoda,że nie udało mi się poznać Pana Bogdana,który nie miał odwagi się ujawnić
Pozdrawiam wszystkich: tych którzy już się rehabilituję,tych co mają skierowania w ręku i tych co na nie czekają.
PS. Gdyby ktoś maił pytania to proszę pytać ,oczywiście jeżeli będę znała odpowiedz to jej udzielę
Nie będę opisywała ze szczegółami wszystkiego bo kilka postów wcześniej kuracjusz Pancerz opisał bardzo szczegółowo.
Dodam tylko,że porażką jest dzień rejestracji do sanatorium który też jest wyjazdu kończącego się turnusu i ludzie o różnym czasie opuszczają pokoje lub czekają w holu i wszyscy razem tłoczą się tam tłoczą a ten nie jest przecież z gumy więc tak przez kilka godzin ludzie wiszą sobie niemalże na plecach. I cóż z tego ,że zostałam przyjęta w poczet kuracjuszy jako trzecia ale klucz do pokoju dostałam już po godz. 14 zmęczona na maksa.Plus
z tego ,że byłam w obiekcie o ok 9 to to,że szybko byłam u pielęgniarki i u Pani doktor,która nie oglądając dokumentacji medycznej wypisywała zabiegi jak leci i człowiek miał nic do do powiedzenia. Mi jednak trochę się udało bo zabiegi nic me nie uszkodziły.
Co do miasteczka to brudne i nieciekawe to co było do zobaczenia zaliczyłam w ciągu pierwszych dni a później do już dreptanie tymi samymi szlakami.
Poznałam super ludzi i to jest też fajne. Szkoda,że nie udało mi się poznać Pana Bogdana,który nie miał odwagi się ujawnić
Pozdrawiam wszystkich: tych którzy już się rehabilituję,tych co mają skierowania w ręku i tych co na nie czekają.
PS. Gdyby ktoś maił pytania to proszę pytać ,oczywiście jeżeli będę znała odpowiedz to jej udzielę