Witam
Byłam w tym sanatorium. Jest jakby to powiedzieć ... znośnie.
Dostęp do internetu ? Kiepski. Poza tym po co Ci dostęp do internetu. Do sanatorium jedzie się rehabilitować i odpoczywać .
Tam nawet zasięg telefoni komórkowej jest kiepski a o internecie nie wspomne.
Miejsce odcięte od ... cywilizacji. Jakby część lasu wykarczowano i powstawiano kilka budynków. Jeden mały sklepik w którym
można kupić mydło i powidło czyli generalnie wszystko. Do miasta Włocławka jest kilka kimometrów wiec jak ktoś jest samochodem
moze sobie pojechać w wolnych chwilach jednak jak ktoś jest bez auta to albo zostaje w ośrodku albo łapie się na autubusiki lub busiki.
Zabiegi są tak rozplanowane że cały dzień niezła bieganina jest. Personel zabiegowy przemiły. Najmniej miłe były takie młode dziewczyny (siksy)
z rehabilitacji (rowerek, bieżnia) nie można było z nimi dogadać się co do wcześniejszego "zaliczenia" zabiegu mimo że sprzęt stał bezczynnie i nie był
akurat w danym momencie uzywany. Być moze że teraz się zmienił ten personel bo byłam jakieś 2 lata temu. Poza tym obsługa zabiegowa zabiegów
wodnych typu kąpiele, masaże, a takze jakieś pola magnetyczne lampy, jonoferezy itp - obsługa przesympatyczna.
Akurat jak mój turnus się kończył to w ośrodku wymieniali nowe meble, tapczany więc powinno być fajnie.
W pokojach były telewizorki więc mozna było sobie bez limitu oglądać. W pokojach bynajmniej niektórych były nawet szklanki i czajniki a w innych
czajnik na korytarzu dla kilku pokoi wspólny. Zalezy gdzie się trafi i do jakiego pokoju. Ale mimo to weźcie ze sobą szklankę czy kubek z łyżeczką i
od razu jakąś kawe herbate. Bo nie w kazdym pokoju było takowe wyposażenie.
Posiłki - całkiem całkiem - smakował mi chlebek. Rózne rodzaje chlebka do wyboru do koloru. Zupy mieli też dobre.
Ogólnie wszystko zalezy od ludzi- jak trafisz na fajnych to wierz mi że mimo kiepskich warunków będzie [cenzura].
Ja wspominam bardzo miło pobyt w tym sanatorium - osoby na które trafiłam były bardziej jajcarskie niż ja więc na nudę, chandrę i brak rozrywki
nie narzekałam - mimo iż byłam w samym środku zimy więc nawet spacer po okolicy nie należał do zadnej jakiejś przyjemnośc z uwagi na 30-sto stopniowy mróz.
Także spotkania w pokojach przy kawie herbacie i jakiś owocach czy słodkosciach zakupionych w okolicznym sklepiku i wygłupach, opowiadaniach, rozmowach
nie było końca i nie było czasu na jakieś internety czy oglądanie telewizji- bo szkoda na to czasu. Telewizje i internet masz na codzień a wyjazdu i odskoczni
i podreperowania zdrowia w miłym towarzystwie nie.
Oczywiście były organzowane wieczorki taneczne. Jak ktoś mógł skakać po parkiecie to skakał a jak ktoś o kulach chodził (jak ja) to mogł sobie do rytmu
podygać nogą i przytupywać kulą
Ogólnie nie jest źle. Atrakcją jest dąb siostry Amelii- polecam. Fajny spacer lasem.
Mam nadzieję że jakoś dacie radę przetrwać

Nie jest to co prawda hotel 5-cio gwiazdkowy ale da się przetrwać

Pozdrawiam serdecznie
