W ten wieczór nic nie zapowiadało wielkich emocji które miały nastąpić..,ot byliśmy razem w jednym z lokali na tańcach,rozmawialiśmy przy lampce winka,tańczyliśmy..
Przy jednym z sąsiednich stolików siedział facet z kilkoma kobietkami,ale szczególnie adorował jedną z pań. A była to nieprzeciętnej urody dziewczyna.Wysyłała wyraźne sygnały zainteresowania do Max-a...,uśmiechała się,mrugała oczkami..,coś tam jeszcze kombinowała,żeby tylko zwrócił na nią uwagę. A Max jak to Max..,nie trzeba było długo czekać, żeby przez chwilową nieobecność stacjonarnego adoratora wyrwać dziewczynę do tańca. Ta uszczęśliwiona wpadła w błogi nastrój...ach...!!! Jednak gość który opiekował się zaprzyjaźnioną grupką wrócił i zorientował co się dzieje i jakiego ma rywala..

.
Nie odstępował kobietki ni na krok,a Ona,choć przygnębiona taką sytuacją,nie miała pomysłu jak wybrnąć ....!!!
Ale od czego są przyjaciele.!!! No właśnie..,inicjatywę wzięła w swoje ręce kruszynka i poprosiła ( nikt nie wie kiedy to nastąpiło ) grającego na dancingu żeby zaproponował białe tango. Tak zręcznie ustawiła sytuację,że ambitnego adoratora poprosiła pewna pani i był unieszkodliwiony,a Owa piękność wyskoczyła jak z katapulty do Max-a,tak szybko jak to było możliwe...,żeby jej nikt nie uprzedził. I zaczęło się. Co to się działo na parkiecie...,dziewczyna była rozpromieniona,świeciła szczęściem...,ściśnięci w tańcu i miłosnym uniesieniu tańczyli nawet wtedy gdy muzyka już dawno ucichła....ach...!!!
Co było potem..,tego nie wiem. Ale następnego dnia nie mogłem obudzić Max-a. A było to w porze obiadowej. Pewnie długo w nocy rozmawiali i zachwycali się urokami białego tanga.

Oczywiście akcja kruszynki nie była bezinteresowna. Kosztowało to Max-a flaszeczkę dobrego trunku,który skonsumowaliśmy następnego dnia na spotkaniu forumowym u kruszynki.
Pewnie macie również fajne wspomnienia związane z białym tańcem...
